Przejdź do komentarzyŁazęga
Tekst 16 z 24 ze zbioru: Zrzędzian
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2015-11-10
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń575

Z włóczęgi, z beztroskiego szwendania się po nieznanym świecie, po wędrówkach przez egzotyczne grajdołki, sterany przygodami w stylu Indiany Jonesa, wrócił do Matyldy, jednak zastał  w jej domu nie to, co zostawił; ujrzał ludzi, których przedtem nie widział, zobaczył twarze uśmiechnięte do  sera, więc zirytowany wypadł z mieszkania.

Lecz nie na pustą ulicę, ale pod rozpędzoną furgonetkę. Z każdą chwilą było z nim gorzej: zanim stracił przytomność, leżał na ziemi w niewygodnych skrętach obolałego ciała. Poczuł, że nadchodzi zbyt wczesny moment na żegnanie się z poprzednimi majakami i już nie ma co liczyć na nowy zapas sił czy odświeżoną ochotę na życie, bo przyszedł raptowny czas na ponowne zaznajamianie się z oklepanymi doznaniami, na nocne odwiedziny przerażeń, których już nie będzie miał szans przeżyć do końca.

Stracił przytomność, a gdy się ocknął, było ciemno i na dodatek bolało go biodro. Nie mógł wyjść z krzaków. Leżał w nich, jak przetrącony listek figowy. Modlił się, by już nikt więcej tędy nie przejeżdżał i pozwolono mu pospać.  Pojął, że znowu ma przegwizdane, z powrotem czekają na niego długie miesiące szpitala i rekonwalescencji, pobyty na wysłużonych dostawkach, głupawe rozmowy ze szlafrokami wychodzącymi na peta.

Zrozumiał, że ponownie grożą mu odgrzewane wersje nudnych tematów, zaczną się orgie treli-moreli i gadek-szmatek i znowu powrócą nudne omawiania tego, co tam, panie, słychać na szerokim świecie, co w polityce, gdzie tam komu co piszczy w trawie, że rozpoczną się przymulone komentowania, wyjaśniania, narzekania, podstarzałe rewelacje o tym, co się ostatnio mówi, kto kogo gdzie na czym przyłapał, co na obchodzie, kiedy wypis, od początku zaczną się nieśmiertelne gadki o żonach, laskach i innych breweriach.

Uświadomił sobie, że nastąpią odstręczające nastroje, krótkie żale zakończone smutkiem, zbędne chwile zastanawiania się nad swoim niekoniecznym życiem i obsesyjne rozważania o rozlanym mleku. I wrócą lęki oraz abstrakcyjne odczucia, poruszone zostaną lawiny urazów i obaw, które już niezadługo nabiorą niepowstrzymanego rozpędu i rozszczepią się na pojedyncze zmartwienia. I naraz ujrzał przed sobą wszystkie swoje lęki: te, co już się wydarzyły i te, co dopiero nastąpią.

Wypadek ten raz na zawsze oduczył go ślepego wypadania na ulicę; wymiarkował, że przed nim zachwycał się wszystkim, co było duże, niefircykowate i rozległe, roztkliwiał się nad piramidami, Coloseum, katedrami, pomnikami potęgi Człowieka,  a teraz, kiedy pojazd nadjechał, nie zdążył docenić jego ślicznej karoserii, nie zdążył zapłakać nad pięknem skrzyni biegów, tylko, bez uprzedzenia, zmiażdżył mu nogę i przejechał po niej wszystkimi kołami.



  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Nie tyle "łazęga", co fajgierojza, jak zwykł był mawiać mój Tata :-)))

:)))
avatar
Rzeczywiście, forma doskonała. Proponuje jednak w oryginale usunąć przecinek przed:jak potrącony; wstawić przecinek przed: i znowu.
avatar
Czasami trzeba zostać nieźle przetrąconym, żeby zrozumieć, że odtąd będzie się gadało już tylko z szlafrokami :)
© 2010-2016 by Creative Media
×