Przejdź do komentarzyMOJEJ ŻONIE...3
Tekst 255 z 255 ze zbioru: A kiedy mi życie dopiecze
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2016-05-16
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1058


Muzyka:  Grégoire Lourme,   `You`




MOJEJ ŻONIE...3  


słońce zuchwałe czepia się pościeli  

złotymi dłońmi piersi pieści Twoje  

a ja zazdroszczę tej złocistej bieli  

i złotym dłoniom bo przecież nie moje  


zmierzch się w purpurę nowożeńca przywdział  

gładzi policzki zagląda w źrenice  

płonie tunika przezroczystym ogniem  

a moim wzrokiem płoną okiennice  


jakże zazdroszczę nocą księżycowi  

kiedy z lubością na Twe zerka usta  

dlaczego srebrem stopić się i zasnąć  

nie jest mi dane zanim ziewnie szósta  


słońce i księżyc połączyły zgodnie  

srebro i złoto w urokliwą całość  

a ja zazdrosny podziwiałem skrycie  

te złote dłonie i tą srebrną śmiałość 


tęsknię bo pachniesz świeżym optymizmem 

przebijasz pancerz malinowym śmiechem 

wyję gdy we mnie eksplodujesz iskier 

słodkim marzeniem lakrysowym grzechem




  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
No to myślę, że żona zadowolona, jak dostaje takie wiersze. Pozdrowienia dla Was obojga. ;)
avatar
Dziękuję za pozdrowienia i b/z :)
© 2010-2016 by Creative Media
×