Przejdź do komentarzyWypadki (poprawiony)
Tekst 3 z 2 ze zbioru: Pierwszy
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2017-08-10
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń105

TEN ŚMIERTELNY


Wypadki


Ta jasna bezchmurna noc miała być ostatnią w życiu Toma Browna i on doskonale o tym wiedział. Wsiadł do samochodu, instynktownie zapiął pasy, zapalił silnik i ruszył.

Niedługo będzie po wszystkim. Tak, niedługo rozpędzi się do 120 km/h skręci kierownicę i... Bang! Uderzy w najbliższe drzewo... Tak po prostu. Nie było innego wyjścia. Każde inne wyjście byłoby tylko półśrodkiem. Tom nie chciał półśrodków, chciał zrobić to dobrze. Raz na zawsze zakończyć sprawę.

Wszystko przez to, że życie Toma nie miało sensu... Wiedział to dobrze, dziwiło go tylko, czemu wcześniej sobie tego nie uświadomił. Zacisnął zęby. Możeto, dlatego, że był potwornie tępy! Nie pomogły szkoły, drogie studia, rozmaite kursy i szkolenia.Co z tego, że zawsze dobrze się uczył?Co z tego, że zdobył te papiery – te, które zawsze pragnął – co z tego, że skończył medycynę? Co z tego, że wiedział, co to jest retikulum endoplazmatyczne? I tak był tępy, i tak był potwornym głupcem.

Tom spojrzał na swoje życie. Jedna wielka klapa. Czuł, że jest w dołku, w dołku, z którego nigdy się nie podniesie. A wszystko przez to, że był tępym debilem, ograniczonym idiotą...Ale, dość. Dość użalania się nad sobą.

Sięgnął dłonią w stronę radia. Jednak zaraz cofnął rękę. Nie chciał słuchać radia. Wprawiało go w przygnębienie. Wiadomości zawsze były złe, spikerzy irytujący. Muzyka też nie była najlepsza. Ciągle to samo i to samo, do znudzenia... Ze smutkiem pomyślał, że prawdziwy bum muzyczny dawno minął i niema już artystów śpiewających z głębi serca. Teraz liczy się, co innego. By zrobić karierę trzeba mieć `wystrzałowy` teledysk i świetnie wyglądać, śpiewanie stało się rzeczą drugorzędną. Westchnął pełen żalu. Świat szedł do przodu. Tom nie chciał iść, nie w tym kierunku...

Nagle przypomniał sobie, że przecież może włączyć magnetofon, powinien mieć gdzieś tu jakieś kasety z dawnymi przebojami. Zaczął szperać w schowku. Po chwili wygrzebał jakąś kasetę z nieczytelnym już dziś napisem. – Jak dobrze! Jak dobrze, że ma taki stary samochód z takim starym radiem! – Wsadził ją do magnetofonu i po chwili samochód wypełniły dawno zapomniane świetne przeboje. Tom poczuł się znacznie lepiej. Jednak nie odwiodło go to od rzeczy, którą sobie postanowił.

Tak, będzie miał dzisiaj śmiertelny wypadek. To już postanowione. Bo co by pomyśleli znajomi i rodzina gdyby się powiesił, albo podciął sobie żyły? Czuliby się zranieni i zastanawialiby się, dlaczego to zrobił. Mogliby czuć się winni albo obwiniać innych. Jego matka z pewnością czułaby się winna. Pewnie kłóciłaby się z ojcem, by zrzucić na niego, choć część winy.

– To twoja wina!! Zawsze byłeś taki zapracowany. Przyznaj, nigdy nie interesowały cię dzieci! Gówno cię obchodziło, co się z nimi dzieje!!! – krzyczałaby z płaczem.

– Pleciesz! Jak możesz mówić, że się nimi nie interesowałem?! Całe życie haruję, by zapewnić im najlepsze warunki. Studia, mieszkanie, kursy, szkolenia, jak myślisz, kto za to wszystko płaci? – broniłby się ojciec.

– Płacisz, płacisz, ale w ogóle się nie interesujesz!!! Jak były małe zostawiłeś mnie samą z dwoma maleńkimi dziećmi i pojechałeś na szkolenie do Krakowa!!

– Musiałem pojechać inaczej zwolniliby mnie z pracy! Co byśmy bezrobotni zrobili z dwoma małymi dziećmi na utrzymaniu?

– Wychowywałam go najlepiej jak umiałam, ale mężczyzna potrzebuje ojca! Za mało spędzałeś z nim czasu!! Zawsze byli w ciebie wpatrzeni jak w obraz, a mnie nie chcieli słuchać. Nie byłeś dla nich dobrym wzorem!!

Tego właśnie Tom chciał uniknąć. Nie chciałby przez jego śmierć cierpieli inni, to on jest winny. Nikt inny, tylko on. Kłótnie... Poczucie winy... Z pewnością kolejnym mankamentem okazaliby się plotkujący sąsiedzi. Ludzie bywają tacy złośliwi. Patrzyliby na nich dziwnie, odsuwali się jakby byli trędowaci, wytykali palcami...

– Brr! – przez plecy Toma przeszły ciarki. – Nie będzie tego! Będzie miał wypadek. Wypadki się zdarzają, są dość powszechne. Sąsiedzi będą się ich żałować: „Taki młody! Miał jeszcze całe życie przed sobą!” – będą mówić. Nikt nie będzie ich wytykał palcami.Odetchnął głęboko.

Nawet, jeśli był trochę chorowity miał szczęśliwe dzieciństwo. Rodzice zawsze okazywali mu dużo miłości. Nawet teraz, gdy był już dorosły, zawsze wspierali go zarówno radą jak i pieniężnie, czego zresztą Tom nazbyt często potrzebował...

Kochał ich wszystkich: energiczną i lekko nerwową matkę; spokojnego i twardego ojca; oraz miłego i rozsądnego młodszego brata. To były jedyne istoty na świecie, którym naprawdę ufał i jedyne osoby, którym na nim naprawdę zależało. Ze smutkiem pomyślał ile przysporzył im kłopotów.

W młodości zawsze ciężko chorował...Ile to nocy matka nie przespała, bo martwiła się o jego zdrowie? Ile łez wylała, jeżdżąc za nim po szpitalach? Musieli się zapożyczyć, by było ich stać na drogie lecznicze terapie.

Nie był tego warty! Gdyby tylko mógł cofnąć czas i powiedzieć im by dali sobie z nim spokój! Bez ich pomocy, bez codziennych odwiedzin, które w szpitalach dodawały mu siły, pewnie byumarł... I może byłoby to szczęśliwe zakończenie. Gdy dorósł, wyrósł z chorób, ale dalej sprawiał problemy. Pewnie nie przyznaliby się do tego, ale jest dla nich wielkim ciężarem. Już nie długo...

Zobaczył fotoradar. Spuścił nogę z gazu. To było głupie. Czemu zwolnił? Może, dlatego, że zawsze zwalniał – z przyzwyczajenia. Zawsze zwalniał, zawsze był pod jarzmem prawa. Nawet teraz tuż przed śmiercią jest tak posłuszny by zwolnić...

Do licha przecież nie chce by po jego śmierci do rodziny przyszedł mandat za przekroczenie prędkości!Czy rzeczywiście by tak było? Wysłaliby mandat? A może sprawdziliby w jakiejś swojej bazie,że umarł i daliby spokój?

Tom skrzywił się. Kto ich tam wie? Te skurwysyny nawet z trupa wyciągnęłyby pieniądze, więc kto wie? Zresztą jeszcze za wcześnie na wypadek. Pogłośnił magnetofon. Tak, ta melodia jest genialna. Tom wysilił umysł by przypomnieć sobie jak się nazywa. – Nic, nie pamiętam – pomyślał. – Zresztą, czy to ważne? I tak najdalej za piętnaście minut będę trupem.

Uśmiechnął się. Doprawdy dziwne,kto bypomyślał, że tak to się skończy? Plany, marzenia. Godziny uczenia się na pamięć różnych, często oczywistych, bzdur. Zmuszanie się by codziennie wstawać z rana. Ciągłe motywowanie się, pocieszanie, wewnętrznedowartościowywanie, oszukiwanie się, że jest się lepszym niż w rzeczywistości. Wszystko na nic. I tak skończy w trumnie... Wszyscy mamy źle w głowach, że żyjemy?

Tom przypomniał sobie, że kiedyś czytał w jakimś popularnonaukowym czasopiśmie o tym, że samobójstwo jest zapisane w genach. Ha! Jeśli tak, już dawno wyginęliby jak mamuty!Wygodnie jest zwalić wszystko na geny... Chociaż, być może to prawda. Być może Tom ma jakiś gen `bezwartościowości`. Możliwe, że jest odpadem genetycznym. Co z tego? Za chwilę będzie po wszystkim.

Dojechał na miejsce. Już wcześniej, gdy tędy przejeżdżał pomyślał, że byłoby to dobre miejsce na popełnienie samobójstwa. Z początku była to tylko prosta myśl, nic nieznaczący fakt.Z czasem myślał o tym coraz częściej i częściej. Ze zdziwieniem przyłapywał się na tym, że podświadomie ciągnie go do tej drogi. Za każdym razem, gdy tędy przejeżdżał miał chęć to zrobić. Teraz był gotów.

– Zrobię to – szepnął, dziwiąc się, że tak chłodno to zabrzmiało.

Nacisnął pedał gazu i patrzył jak wskazówka prędkościomierza pokazuje coraz wyższy wynik. Docisnął do dechy. Silnik zawył, a samochód wystrzelił jak rakieta. Jego ciało przepełniła euforia.

Zmarł z nogą na gazie.

Policjanci, którzy przyjechali na miejsce wypadku nie mieli wątpliwości, co do określenia jego przyczyn; brawura, brak wyobraźni i nadmierna prędkość, to główni zabójcy kierowców i ten przypadek nie był tutaj wyjątkiem.Właściwie można by go nawet nazwać stereotypowym wypadkiem: „Po prostu kierowca, nie dostosował prędkości do warunków, stracił panowanie nad samochodem i uderzył w drzewo.”

Ach życie... Codziennie zdarzają się wypadki. Codziennie ktoś rozpędza się i uderza w drzewo, albo wpada do rowu... Wszystko przez to, że jest za mało fotoradarów.

[KONIEC]

  Spis treści zbioru
Komentarze (12)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Udzielę Ci paru wskazówek.
Nie dajesz możliwości pisania na priv, a przecież to nie jest Twoja skrzynka mailowa. Czego się obawiasz?
Napisałbym Ci parę rzeczy, a nie mam jak.
Przeczytałem pierwszą wersję, choć jest to męczące.
Również to bla, bla, bla krytyków.
Czego się dowiedziałeś? Że zrobił-by piszemy łącznie, że z przecinkami coś nie tak...
Od ludzi piszących na tym portalu nie uzyskasz znaczącej pomocy.
Wiesz, co męczy w tym tekście? Kiepska stylistyka, a przede wszystkim powtórzenia.
Już w drugim akapicie: niedługo, inne wyjście, półśrodek...
Popracuj nad tym.
Pozdrawiam Serdecznie
wioskowy
avatar
No cóż,niestety,przypominasz legiona.
avatar
Ponownie przeczytałem ten tekst, ale tym razem chyba bardziej wnikliwie. Rzeczywiście wielokrotnie powtarzasz w sąsiednich zdaniach to samo słowo. Razi również to nieustanne powtarzanie samobójczych myśli. Czytelnik przecież to pamięta. A powtarzanie wcale nie potęguje napięcia i grozy. Pointa przesadnie dopowiedziana.
Trudno mi powiedzieć, czy jest mniej błędów niż poprzednio, ale jest ich sporo. Kilkakrotnie z dwóch słów tworzone jest jedno, co jest chyba efektem braku dokładnego przeczytania przed publikacją: niema, możeto, by umarł, wewnętrzneniedowartościowanie.
Wielokrotne braki spacji po znakach interpunkcyjnych.
Duże wątpliwości budzi zdanie: Nie chciałby przez jego śmierć cierpieli inni, to on jest winny. Sądzę, że miał być przecinek po słowie "chciał", a "by" miało rozpoczynać zdanie podrzędne.
Interpunkcja niemal katastrofalna. Tym razem wymienię błędy. Brakuje przecinków przed: bezchmurne, kręci, trzeba, gdyby, zostawiłeś, inaczej, miał szczęście, jak i, ile, by dali, by zwolnić, by po, by przypomnieć, jak się, by codziennie, miał chęć, jak wskazówka, nie mieli (18); zbędne przecinki przed: co innego, albo (2), choć, jeśli bzdur, być może, to główni (7).
avatar
"Uderz w stół, a zaryczy wół" mawiają Indianie z Południowej Dakoty.
Z przedpiszcą nie zgadzam się co do jednego. Błędy nie są wynikiem braku dokładnego przeczytania, tylko niewłaściwego napisania.
Przecież wielu książek nikt nie czyta, a nie zawierają błędów.
avatar
Nie jestem wołem, ani tym bardziej przedpiszcą. Widzę, że wioskowy zafascynował się pewnym namolnym czepialskim i chce mu dorównać. Ale chyba nie ma najmniejszych szans, gdyż toto jest niepowtarzalne i niezniszczalne. Ale zawsze może próbować.
avatar
Nikim się nie fascynuję, a najmniej Tobą.
Nie nazwałem Cię wołem. Coś wymyślasz.
A przedpiszcą jesteś, bo pisałeś przed moim ostatnim postem. To chyba nic obraźliwego?
Masz po raz kolejny trudności ze zrozumieniem mojego tekstu.
Trzeba było wcześniej te przecinki wyszczególnić, to byś pomógł koledze. A tak, wstyd się zrobiło?
avatar
Ho, ho, ho!
Limeryk już jest, teraz chyba pora na jednoaktówkę?
Wielbiciele oszaleją z rozkoszy.
avatar
Co to znaczy "przedpiszca"? Fajny neologizm ;-) Tekst rzeczywiście nie porywa, a tak chętnie poszukuję intrygującej prozy :)

Bardzo serdecznie :-)
avatar
Befano, przecież to proste. Gdy ktoś mówi przed nami, jest naszym przedmówcą. Tutaj nie mówimy, tylko piszemy.
Można więc być nie tylko przedpiszcą, ale również popiszcą, bądż zapiszcą.
A tu arcymistrz pięciowiersza się oburza.
Trzeba było nie pisać przede mną Wielce Czcigodny Przedpiszco i Popiszco Zarazem.
Tak lepiej?
avatar
W tym miejscu z przykrością muszę wyznać, że, wbrew moim pasjom, czasami na Publixo czuję się jak okręt.
avatar
janko najlepiej skomentował te wypociny,ja bym je skasowała.
avatar
Co mam powiedzieć? Mnie męczyć może jedynie treść, nigdy forma. Naprawdę jest aż tak źle? No nic… Postaram się by moje następne teksy były lepsze…

Część powtórzeń było z pewnością celowe, podobnie jak nieustanne powtarzanie samobójczych myśli. To kwestia realizmu psychologicznego postaci. Przeżyłem nieraz podobny stan i raczej wiem jak go oddać. Skoda że nikt nie komentuje sensu, wszyscy formę, mam wrażenie jakbym został nie zrozumiany…

Opowiadanie jest stare i napisane przez łzy, skąd może wynika cześć błędów…
© 2010-2016 by Creative Media
×