Przejdź do komentarzynowe uprawy w rolnictwie
Tekst 65 z 65 ze zbioru: międzyczas
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2017-10-11
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń87

Prowincjonalna miłość

w nieuprzemysłowionym miasteczku

ma piegi i duże piersi.

Czeka na królewicza z bajki,

ale ma słabość do traktorzystów.

Mdleje w ramionach inkasenta za wodę

i nawet listonoszowi dźwiga torbę,

żeby go odkulbaczyć ekspressem,

poleconym przez miejscowego geodetę.

W parzyste dni ksiądz, a w nieparzyste

wyrośnięty ministrant.

Nieświadomy, że został nagle

„szwagrem“ przewielebnego.

Ot... całoroczna kolęda.

Kiedy pewnego dnia

pojawił się wreszcie królewicz,

wszystkie panny ściskały kolana

i plotły warkocze.

Niewinne jak Matka Boska.

A ten skurwysyn wybrał

syna prezesa Kółek Rolniczych.


Morał: w nieuprzemysłowionym miesteczku

trzeba mieć dupę z przodu i z tyłu.


  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Prowincjonalna miłość, czy to miasteczko, czy to wieś - na nasze szczęście - ma wiele twarzy z piegami i bez :)
avatar
Teraz panny studiują w wielkim mieście i nie mają najmniejszej ochoty na Jaśka traktorzystę . - Słowa wykładowcy ze szkoły wyższej .
© 2010-2016 by Creative Media
×