Przejdź do komentarzyO Franku i Geni w kościele (154)
Tekst 7 z 11 ze zbioru: O pryszczatym Franku i pyzatej Geni
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formafraszka / limeryk
Data dodania2018-01-14
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń89

O Franku i Geni w kościele (154)


Franek z Geniuchną byli w kościele,

lecz gdy zobaczył moherów wiele,

to westchnął: Boże drogi,

zabierz mnie w swoje progi,

gdyż chuć wciąż rośnie w mym grzesznym ciele.

  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Mam nadzieję, że chuć
rosła mu na Genię,
a nie na moherów...
zawodzenie :)
avatar
Bardzo dziękuję za komentarz, ale również za komentarz w sąsiadującym limeryku, mimo że jest mało udany i spaprany.
avatar
Nieco enigmatyczny ten limeryk, ponieważ nie wyjaśnia kwestii chuci, co zauważył Hardy. Na co ta chuć wśród moherów? Patrzę szerzej, ponieważ biorę pod uwagę zagadnienie gerontofilii, ale na pewno jest jakieś wyjaśnienie, które wypłynie w innym limeryku, heh.
avatar
Legionie, Franek jest osobą niekonwencjonalną, czyli sprawną inaczej, więc jego odczucia, potrzeby i zachowania też bywają niekonwencjonalne.
A nie wziąłeś pod uwagę jeszcze innej ewentualności. Skoro Franek prosi Boga, by wziął go w swoje progi, to może liczy, że tam będzie jeszcze większe nasycenie moherami.
avatar
To prawda. Zapominam, że logika jeszcze się nie upowszechniła, a i że może ona być przewrotną. W szczególności wziąwszy pod uwagę opisywany przez Ciebie przypadek.
© 2010-2016 by Creative Media
×