Przejdź do komentarzyjęzycznikom stanowcze...
Tekst 45 z 78 ze zbioru: Grafoszamania
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2015-02-28
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1126

W czasach bez zasad 

szanuj paprocie 

Daj schronienie 




pokój z widokiem 

na kwaśny deszcz

  Spis treści zbioru
Komentarze (18)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Coś jakby Huculszczyzna
avatar
Wdrapuję się na Himalaje niezrozumienia. Ale pokolorowałem.
avatar
Nie tyle Huculszczyzna, co w ogóle Ukraińszczyzna w pigułce kobiecości ;)
Tworzy się niezła galeria ;-)
avatar
Akurat kolor podoba mi się w twoim rysunku.
avatar
A mnie to się raczej z gejszami kojarzy, nawet jakaś parasolka w tle... Rysunek pstro masz kiepski ale pojektowanie nie jest najgorsze.
avatar
Pokój to zwierzątko, albo raczej roślina, którą trzeba regularnie karmić coraz to nowymi kłamstwami, dalekimi od sfermentowania w prawdę.

Anayo, lubię Ferdynanda. Powiedz co i jak mam narysować.
avatar
Abstrahując od "paprotek", co zdobią biura, jaką glebę preferują wrzosowate? Zasadową, czy kwaśną?
avatar
Z ogrodniczego poradnika:

"Jaką ziemię lubią wrzosy
Ziemia do uprawy wrzosów powinna być przepuszczalna, piaszczysta, raczej sucha. Ale najważniejszy jest odczyn podłoża: ziemia dla wrzosów musi być zdecydowanie kwaśna o pH mieszczącym się w granicach od 3,5 do 4,5. Wrzosy nie będą rosnąc w ziemi zasadowej, wapiennej, ciężkiej, gliniastej i podmokłej. Korzenie wrzosów nie mogą stać w wodzie – jeśli będą zalewane, wtedy rośliny będą chorować, przestaną rosnąć, mogą zamierać.
Wrzosów nie należy sadzić do zwykłej ziemi, jaka jest w ogrodzie. Trzeba przed posadzeniem przygotować ziemię dla wrzosów. W tym celu najlepiej zdjąć wierzchnią warstwę ziemi ogrodowej (około 15 cm), rozłożyć w to miejsce kwaśny torf i przekopać na głębokość szpadla. Można także do sadzenia wrzosów użyć specjalnych podłoży dla wrzosów, dostępnych w sprzedaży w sklepach i centrach ogrodniczych. Jeśli ziemia w ogrodzie jest nieprzepuszczalna, dodatkowo trzeba wykonać drenaż w miejscu, gdzie będziemy sadzić wrzosy."

Widzisz, Piotrze, jaka ta Twoja przyjaciółka befanija_wrzosowa_jędzuniua jest wymagająca? :P ;-))))
Musi mieć powietrze. Świeże. I dużo przestrzeni ;)))
avatar
Twój rysunek wprawdzie nie każdemu podobać się musi ;) ma on jednak specyficzny styl i lekkość kreski chociażby w tym układzie / rozkładzie kobiecych nóg. Nic ze sztywności, toporności, szurania pędzlem po wypacykowanym modelu lub innego dorysowywania mu przyklejonych kosmyków za pomocą linijki w lewej, dłonią nazywanej, łapie ;-))))
Zauroczona jestem ;-) Ja - kobieta (była i teraźniejsza) ;-))))
avatar
Akurat nie zgodzę się z B. kobiece nogi są narysowane słabo, brak w nich anatomicznej prawdy i ciężaru. Ale ilustracja jako całość jest dobrze skomponowana i jak napisałam podoba mi się jej kolor. Rysunek ma to do siebie że nie ma toporności pędzla. Twoje rysunki są charakterystyczne i trochę prymitywne (w dobrym sensie), zgadzam się w zupełności B. że nie musi być wszystko wyrysowane. Wszystko zależy co się chce osiągnąć, ja tam lubię z jednej strony prymitywizm w malarstwie Nikifora, czy uproszczenia Chagall`a ale wcale się nie wzbraniam przed wypackowanym malarstwem Joanny Chrobak i paru innych wypackowanych malarzy i malarek.

A jak mnie pytasz Pstro "co i jak rysować", to moja rada jest taka: poproś żonkę by pokazała nogi i sobie porysuj. Widać, że rysujesz z pamięci. Narysujesz 1000 nóg z natury i 1001. z pamięci będą lekkie i prawdziwe... ale może w ogóle nie ma potrzeby, może ważniejsza jest idea rysunku, sam pomysł, chociaż na ASP uczyli nas że nawet jak upraszczasz, to uproszczenie wynika z umiejętności, którą nabyło się wcześniej... Picasso potrafił bardzo dobrze rysować, a kubistyczna forma chociaż zdeformowana miała znamiona prawdy anatomicznej. Kończę ten wywód...
avatar
Widocznie, miła Przedmówczyni, oprócz swoich nóg nie widziałaś innych. Oczywiście kobiecych.
Piotr niczym Bruno Schulz narysował je swoistą, zatrącającą o fetyszyzm, manierą ;-))))
Coś wiem na ten temat, bo nie tylko Ty miewałaś do czynienia ze sztuką aktu ;-))))
A nogi żony niekoniecznie być muszą nogami modelki czy w ogóle Schulzowej Blanki albo innej Adeli ;-))). To są po prostu nogi kobiety, czyli:
"Die ewige Weiblichkeit".
Natomiast ASP, prócz nibyartystów, produkuje także pacykarskich rzemieślników ;-) Iskra Boża tli nie tylko w poetach-filologach czy "profesjonalnych" absolwentach szkół plastycznych :-)))). Ona może zabuzować w każdym.

Z serdecznym pozdrowieniem ;-) choć niekoniecznie "do widzenia" :-)))))
avatar
Nie pozostaje mi nic innego jak tylko iść i prosić różnych mieszkańców mojego domu i innych, by pokazali mi swoje nogi, aby rozszerzyć swoją "perspektywę nogową" :D
Nie mniej jeśli mnie pamięć nie myli, chyba rysowałam kiedyś wielkie i grube nogi prawdziwej baby (były to najprawdziwsze noguchy, same w sobie ważyły z 40 kg) i chude patyczki dziewczęce i nóżki dziewczynki i moje chyba też kiedyś rysowałam... więc ta moja perspektywa, może nie jest aż taka wąziutka:)
Niech sobie Pstro rysuje nogi jak chce , mogą być sztuczne i kołkowate, jeśli ma taką fantazję najważniejsza jest Iskra Boża, o której piszesz droga Befano. I twierdzę, że Akdemia może być miejscem gdzie nawet prawdziwy talent zostanie włożony w ramkę, ale niesprawiedliwym jest powiedzieć, że Akademia produkuje TYLKO nibyartystów i pacykarskich rzemielśników. Mówiąc tak należałoby wiedzieć że Akademie różnią się od siebie i znam wspaniałych twórców którzy obronili się przed "ramką". Zgodzę się z Tobą, że nie tylko absolwenci Akademii są artystami. Znam wielu wspaniały twórców, którzy tworzą "bez papierka" ich sztuka jest wspaniała. "To" albo jest w człowieku i musi to z siebie wydobyć albo tego nie ma, i można się kształcić profesjonalnie, albo samemu. I teraz pytanie do autora, co on chce czy on jest zadowolony z poziomu swojego rysunku czy nie. Jeśli tak nie wypowiem się nigdy więcej o technice. To było pytanie do Pstro. Pozdrawiam serdecznie dociekliwą i wiecznie spragnioną dyskusji Benfanę i Pstro, autora dzieła.
avatar
Proszę sfotografować swoje nogi. Chętnie zobaczę poprawne. Następnym bardziej się postaram. Jak widzę Panią w negliżu, to raczej nie tracę czasu na rysowanie. Pozdrawiam.
avatar
Anaya, ty się słodka Kobiecinko tak nie użalaj! Pisząc o quasiartystach, to ja naprawdę wiem co mówię. Jedna personella w 1989 roku była tak obstawiona [jej prace? Panie Boże odpuść i zachowaj! Np. Dzieciątko Jezus karmiło ptaszki z miseczki o połowę mniejszej od Niego czymś, co przypominało konsystencję i kolor...rzygowin]natomiast naprawdę utalentowana, wspaniała dziewczyna na te wymarzone studia się nie dostała :(((
Rysunek Piotra potraktowałam całościowo: ta szpotawa kończyna, moim zdaniem, to mógł być efekt:
a) wywichnięcia - odczas maminego porodu - stawu biodrowego,
b) stanu pourazowego,
c) pozostałości po chorobie Heine-Medina,

tym bardziej że jest to rysunek zdeformowany, ucięty w połowie, przeniesiony w- albo na inną płaszczyznę.

Twoja "Agnieszka" także nie wzbudziła u mnie entuzjazmu, bo:
a) blade prostokątne oblicze typu "końska twarz",
c) cyklamenowoczerwony krzywawy zgryz,
d) nienaturalnie ciemne kosmyki jakby klejone butaprenem,
e) wydłużone tuszem rzęsy, podkręcone tak jak niegdyś się je podkręcało na tępym ostrzu noża.

Teraz pytanie: czy wina Twojego rysunku czy Twoje mistrzostwo w oddaniu osobowości modelki?
Dla mnie i w moim odczuciu typowo "suchej żylety" o zgrzytliwie-piskliwym głosiku.

Zapytaj się zatem Piotra, czy wytknięta przez Ciebie deformacja to efekt Jego "niedouczenia" czy efekt zamierzony? Znaczy: przerysowany.

Jak zechcesz, to możesz sobie i moje nogi - w stosownym miejscu i czasie - "odrysować".
Kiedyś owe giczelki znalazły się nawet na wernisażu, zaś twórca płótna zatytułował swoje "dzieło": Ocalić od zapomnienia ;-))))

Serdecznie :-))))))
avatar
Befana jeśli masz uwagi do mojego malarstwa proponuje komentować je przy moim wierszu (proszę). Dzięki za "gaz" miło posłuchać wreszcie szczerej krytyki, a nie oglądać tylko "znakomite" przy tekstach typu "słońce gorące", bo tracę wiarę w skalę oceny na tym portalu.

Nie będę opowiadać przy tekście innego autora na temat mojego malarstwa bo to jest niegrzeczne.

I tak oto pytam autora:
Pstro czy wytknięta przeze mnie deformacja to efekt Twojego braku warsztatu rysunkowego, czy efekt zamierzony? Znaczy: przerysowany?

I nie rozumiem twojego uszczypliwego tonu Befano, spod którego wyjeżdża nieuzasadniona dla mnie drwina ("Jak zechcesz, to możesz sobie i moje nogi - w stosownym miejscu i czasie - "odrysować").
Uważam że mam prawo skomentować rysunek Pstro i może mi się on nie podobać (czego nie napisałam) i autor raczej nie ma z tym problemu, więc nie rozumiem dlaczego ty masz?

Proszę autora zabranie głosu we wszystkich sprawach i zagadnieniach!
avatar
Efekt zamierzony. Nudzi mnie realizm. Nie, nie mam problemu, nawet cieszy mnie to, że moje bazgroły przyczyniły się do powyższej dyskusji. Dzisiaj nie mam czasu, może jutro narysuję coś trochę innego, ale realistyczne nie będzie na pewno. Pozdrawiam moje ulubione recenzentki.
avatar
Anaya, skąd ten sarkazm?

Po pierwsze "Agnieszka" została przeze mnie paralelnie potraktowana odnośnie Twoich uwag dotyczących rysunku "Pstro", któremu zarzucasz warsztatową niefrasobliwość / nieumiejętność? A paralela, to nie indywidualna krytyka, więc akurat ma prawo znaleźć się tam, gdzie obecnie jest;

Po drugie: jeżeli - jak tu zapowiedziałaś - zamierzasz chodzić po sąsiadach i portretować ich dolne kończyny, to niby dlaczego nie miałabyś - przy okazji - tego samego uczynić w moim przypadku?

Po trzecie: najpierw krytykujesz, teraz czujesz się dotknięta. Bądź spokojna, moja miła, jeżeli "coś" zainteresuje mnie u Ciebie, to na pewno podzielę swoimi uwagami w Twoim "okienku" i pod Twoim tekstem. Bo z tego, jak zauważyłam, to nasza dyskusja wyłącznie się toczy pod rysunkiem Piotra oraz do tego rysunku (pośrednio) się odnosi.
I nie ja "napastliwie" czyli po Twojemu recenzowałam Jego warsztat. Umyślnie używam słowa "napastliwie", ponieważ pod wierszem bodajże Beniamina, byłaś uprzejma się do mnie zwrócić w sposób analogiczny.

Dyskusję uważam za wyczerpaną, jednak pamiętaj: tak jak w sprawach poezji nigdy nie ma "alfy i omegi", podobnie nie będzie w dziełach plastycznych. Twoje zdanie może być odrębne, nigdy jednak ostateczne.
avatar
Rysunek zmierza w kierunku Jana Marcina Szancera.
© 2010-2016 by Creative Media
×