Przejdź do komentarzyQRA OO7APELBLUE 10
Tekst 79 z 77 ze zbioru: kapelutnik
Autor
Gatuneksensacja / kryminał
Formaproza
Data dodania2018-06-12
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń65

Krawiec przyszedł wziąć miarę. - Nareszcie - zawołała kura.  

Zamówiła dwa jednorzędowe garnitury, jeden w kolorze wyblakłej słomy,  drugi biały. Przyniesiono koszule, upstrzone wzorami do których kura dobrała ekskluzywne krawaty z gotowymi kołnierzykami, skarpetki o odcieniu blue, kilka chusteczek oraz spodenki w stylu kolonialnym. Szary kapelusz tyrolski dopełniał całości. Dobrała jeszcze parę rękawic, bardzo wygodnych, zamszowych oraz buty.  

- Eliks!  Co tutaj robisz? - Zagadnęła do krawca w którym rozpoznała współpracownika tajnych słóżb.  

- Ano. Nie wiodło mi się. Teraz robię za krawca - Odpowiedział Eliks ściągając miarę.  

Kura przyglądała mu się z radością. - Przynajmniej tobie się udało - stęknęła.  

- Wyciągnęli mnie z Paryża. Niezbyt dobrze mi poszło w Casino Royal, załatwili przeniesienie... No i jestem. 



  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Opis doboru garderoby mi się podoba.
Kura ma najwyrażniej dobry gust i wyczucie estetyki, skoro "ekskluzywne krawaty" dobiera.
Przypomniała mi się pewna historia.
Moja mama miała futro z lisa. Srebrnego lisa. To był prezent od taty z okazji rocznicy ślubu.
W liceum lubiłam najbardziej historię, chemię i biologię.
W klasie maturalnej lekcje fizyki przejął inny nauczyciel. Z moim najlepszym kolegą Radkiem, usiedliśmy w ostatniej ławce. Zawsze tak robiliśmy, w nadziei na rzadkie wywoływanie do tablicy:)
Nauczyciel zaczął czytać listę obecności.
Kiedy doszedł prawie na samym końcu do mojego nazwiska: W.....A.....
wstałam oczywiście i schematycznym: obecna!
Zameldowałam swoje istnienie.
Spojrzał na mnie i dziwnie się uśmiechnął.
Na następnej lekcji stwierdził, że trochę nas poprzesadza.
Miałam pecha, musiałam zająć miejsce w pierwszej ławce wraz z moim najlepszym kolegą, Radkiem.
Perspektywa ściągania na klasówkach, dosyć marna. Byłam załamana, bo fizyka nie była moją silną stroną, zawsze miałam przygotowane ściągawki:))
Często musiałam chodzić do tablicy i pisać, co profesor dyktował:)
Kiedyś mnie zapytał: kim są moi rodzice?
Wtedy pomyślałam, że coś może przeskrobałam, bo dlaczego pyta.
Z fizyki miałam tróję, no może z plusem:)
Krótko przed świętami poszłam z mamą na zakupy.
Było zimno, mróz i śnieg. Ludzie biegali za prezentami. W jednym ze sklepów, usłyszałam nagle znajomy głos męski: witaj Kasiu.
Mama odwróciła się i niezwykle uroczym gestem powitała pana, który przecież uczył mnie fizyki.
Moje zdziwienie było ogromne.
A on? On, powiedział, że mama pięknie wygląda w tym futrze z lisa...i że jestem do niej bardzo podobna. Odszedł, życząc wesołych świat.
Mama długo milczała. Powiedziała tylko, że kiedyś chodzili do tej samej szkoły i chciał jej kupić futro...
avatar
że też kura...takie refleksje... cóż. W...A... można się domyślać tylko nazwiska. Np: Walewska. Srebrne lisy były kiedyś synonimem (poprawcie mnie jeśli słowo synonim tutaj nie pasuje) władzy, seksu, i co tam jeszcze, acha, pieniędzy. A dzisiaj? Co zostało dziś ze srebrnych lisów? ktoś wie?
ku przestrodze: nie siadaj nigdy w ostatniej ławce, chyba że chodzi o kościół. z ostatniej w kościele można łatwo czmychnąć, w szkole już nie. A teraz przepis na żodkiew w pomidorach. Dolać do pół pasa wody w michaju. Być lekkim i odurzyć się michałkową koncepcją życia. To znaczy maciejką. delikatnie, tak na smak. a potem dodać wody i jeszcze raz wody. a potem to już wiecie: każdy ma swój przepis na żodkiewkę. W każdum razie cocacolę podawać na zimno. I to jest chyba coś, co nas łączy :-))))
avatar
arcydzielo,
taka moda była wtedy, że kobiety nosiły futra z lisów. Były rude i srebrne. Moja mama miała srebrne.
Faktem jest, że profesor fizyki, po przeczytaniu listy obecności wiedział, że jestem córką jego byłej miłości, bo rzeczywiście byłam bardzo do mamy podobna w wieku 18-19 lat.
Po tylu latach spotkać kogoś, wspomnienia wracają.
Mimo to miałam z fizyki tylko dostateczną ocenę, bo nauczyciel był solidny i nie patrzył na znajomości i układy. To był już okres postkomunistyczny i słuchałam tylko: Olka, ucz się fizyki, bo Ci się przyda:)
Wspomnienia, refleksje...a tu miałabyć tylko kura ubrana:)
PS.Dlatego doceniam sprawiedliwe charaktery u ludzi, bez względu na sympatię. Powiedzieć komuś, że robi błąd, że powinien spojrzeć w lustro zanim skrzywdzi innych i popsuje wszystko, co być może inni ciężką pracą i szczerym sercem stworzyli.
Tak, każdy ma swój przepis...proletariusze fajnych krajów z poczuciem humoru, łączcie się:))
© 2010-2016 by Creative Media
×