Przejdź do komentarzy[]
Tekst 44 z 58 ze zbioru: czasem trzeba iść nocą
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2018-09-08
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń117

[ ]


całą mocą czuję żałość potężne opuszczenie planet

a potem przychodzisz i wlewa się we mnie kaskadą

szczęście boga który poprosił je o istnienie


nagle


jestem erupcją

samobójczym szaleństwem miliardów dzikich słońc


zanim mnie zamalujesz po cichu

gdy wilgotnym popiołem rozsypię się po pościeli

naniosę na ciebie warstwę moich zakrzywionych snów

wytatuuję na twoich biodrach głód

i każdym mięśniem będę śpiewał ci barwne plamy

struno drżąca pod palcami rzeźbiarza marzeń

malarko bezsennych wypraw w głąb

po intensywność

rychłe wyczerpanie

wagon znikający za zakrętem dnia


  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×