Przejdź do komentarzyAlkoholik - kto to i z czem sie je
Tekst 1 z 3 ze zbioru: życie w rzyci
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaartykuł / esej
Data dodania2018-09-23
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń130

Na początek garść truizmów.


1. Alkohol niszczy więzi między ludźmi.

2. Alkoholik niszcząc siebie, niszczy wszystko wokół.

3. Nawet jak alkoholik nie pije, to w nim siedzi pęd do autodestrukcji.

4. Samotność to największy wróg alkoholika.


Charakterystyczne rysy osobowości alkoholika to egoizm i egocentryzm, kapryśność, złośliwość, zanik uczuć społecznych i etycznych, zubożenie dążeń i zainteresowań, obniżenie i wulgaryzacja popędu seksualnego, życie dniem dzisiejszym i frazeologiczna górnolotność uczuć, relacji i zobowiązań. Jednym słowem - bańka mydlana. Pustka pod kruchą warstwą lodu. W gruncie rzeczy alkoholik zaawansowany nie czuje nic oprócz wyrzutów sumienia. Udaje uczucia jak aktor niemego kina, w sposób przesadzony i egzaltowany.


Większość alkoholików kompensuje swój upadek w pseudokrytycznym, sentymentalnym samoponiżaniu i autoironii.


Charakterystyczne luki w pamięci alkoholik wypełnia fantazjami, które mają na celu usprawiedliwienie jego postępowania. Stąd bezsensowne doszukiwanie się rzekomych zdrad, czy innych niecnych działań skierowanych przeciwko niemu. Znamienne dla alkoholików jest obarczanie innych ludzi lub zły los winą za swoje niepowodzenia. Tworząc własną wizję rzeczywistości, wypełnioną własnymi urojeniami, alkoholik ma złudzenie, że panuje nad swoim życiem, kontroluje je, wie co się dzieje itp. Co jest oczywistą bzdurą.


Alkoholik zaawansowany nie jest w stanie rozpoznawać swoich stanów emocjonalnych i fizjologicznych, a co dopiero - uczuć innych osób. Uważa się za pępek świata i nieszczęśliwy najbardziej na świecie. I co z takim zrobić, skoro chory i nieświadomy? - tak myślą kobiety alkoholików. Dlatego zostają, wiernie trwają, biernie przyjmując dopust boży w postaci paranoicznych oskarżeń, w skrajnych przypadkach znęcania się, gwałcenia i bicia.


Znam osobę, która jest DDA, boryka się z alkoholizmem od podstawówki. Została sprokurowana po tzw. pijaku, jak to się żartobliwie mówi, a nic śmiesznego w tym nie ma. Bo od poczęcia, od poziomu komórkowego, została skażona alkoholem i ta skaza w sposób znaczący wpłynęła na jej życie i charakter oraz osobowość. Psycholog mówi, że ma `wysoki poziom afektu`. To się objawia tym, że się bardzo ekscytuje i wtedy używa nieświadomie brzydkiego słownictwa. Ale tak poza tym, to fajna osoba, lojalna i godna zaufania. Bardzo stara się wyjść na prostą, dlatego chodzi na terapie behawioralną i uczestniczy w grupach wsparcia dla DDA i AA. Ale proces powrotu do normalności, której tak naprawdę nigdy nie miała okazji doświadczyć, jest żmudny i długotrwały.


Chciała się zaprzyjaźnić na pewnym portalu z paroma osobami wyglądającymi z pisania na mędre i wesołe. W szczególności z pewnym panem, który od razu przypadł jej do gustu - taki sympatyczny starszy pan - pomyślała. I pozwolił mówić do siebie `tatku`. To dużo znaczyło dla niej. Bo jej tato był niedobrym człowiekiem i zmarł z przepicia. No ale niestety, znów narozrabiała i ten sympatyczny pan już jej nie lubi.

Dorastanie wśród wujków, dziadków, rodziców, sąsiadów, nauczycieli itp. dotkniętych alkoholizmem, osób, które nie są w stanie przeżywać uczuć, emocji krzywią osobowość i charakter. Ale czy bezpowrotnie, na trwałe? Będąc DDA trudno sobie wyobrazić normalne życie, bez strachu. Alkoholizm odczłowiecza. Pozbawia uczuć. A ona chce być człowiekiem i mieć uczucia. Boi się, że kiedyś spotka mężczyznę którego pokocha i będzie chciał mieć z nią dziecko. A jeśli okaże się że jest alkoholikiem? A jeśli przekaże dziecku geny alkoholizmu? A jeśli małżonek po ślubie zacznie spożywać alkohol w nadmiernych ilościach? Zacznie ją bić? Dziecko molestować?


Pozostaje pytanie, czy utrata umiejętności przeżywania uczuć wyższych przez alkoholika jest odwracalna? ------------ foto: vectorstock.com

  Spis treści zbioru
Komentarze (8)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Bardzo dobry tekst i widać, że wiesz o czym piszesz.

"Pozostaje pytanie, czy utrata umiejętności przeżywania uczuć wyższych przez alkoholika jest odwracalna?"
Mam trochę znajomości w tym "towarzystwie" i odpowiem tak: Jest odwracalna, ale nie zawsze i nie jest to łatwe.
Pozdrawiam.
avatar
Dzię, Marian!
avatar
Kochany przez rodzinę alkoholik WIE, że będzie w swoich ciągach alkoholowych zawsze kryty i przez dziesięciolecia spokojnie i beztrosko sobie pił na jej - rodziny - koszt. Wspierany przez wiernych przyjaciół, wie, że roztoczą nad nim opiekuńczy parasol ochronny. Kryty w firmie przez kolegów współpracowników, na dziesięciolecia zagnieździ się w tej wygodnej "w pracy" niszy.

W Rosji alkoholicy i narkomani z wielkich miast są wywożeni, tak jak stoją, w głęboki interior na Głuchą Dolną, gdzie w wiejskich surowych warunkach nikt z nikim się nie będzie przecież cackał, i tam albo staną na własnych nareszcie nogach i sami wezmą odpowiedzialność za siebie... albo ich wilcy w tajdze zjedzą.

JAKIM PRAWEM TY - CHŁOP WIELKI I ZDROWY JAK TEN BYK - MYŚLISZ, ŻE MOŻESZ ŻYĆ NA KOSZT INNYCH? ILE PAMPERSÓW POTRZEBUJESZ, ŻEBY WYJŚĆ Z KOŁYSKI?
avatar
Pomijając znakomicie napisany tekst, ujmujący istotę alko, mogę tylko powiedzieć bohaterce: NIE BOJ SIĘ KOCHAĆ, to własnie może być najlepszym lekarstwem.
avatar
Ano, Emily, właśnie tak jest: alkoholicy siedzą sobie wygodnie w fotelach prezesów, na tronach, trunkują zalegając przed tv albo pod śmietnikiem i nikt ale to absolutnie nikt nic złego im nie powie. Bo jest społeczne przyzwolenie, bo jest mentalność "przymrużonego oka".
Uwielbiam Twoja słowa o pampersach - zapiszę sobie w tajnym kajeciku, będę cytować, na murach malować, krzyczeć i kwiczeć.

Erato ma! Pięknaś i mądra, mam nadzieje że Twe słowa spełnią się i Angelika odnajdzie w sobie odwagę. Moze kiedyś :)
avatar
Pozostaje pytanie, czy utrata umiejętności przeżywania uczuć wyższych przez alkoholika jest odwracalna?

odpowiem ci -jeśli dochodzi do trwałego uszkodzenia mózgu, to już nie
avatar
No właśnie Arsene - tego bardzo boje sie. Żeby wciąż trwać w trzeźwości, trzeba mieć bardzo silny charakter, osobowość i wolę. To jest zadanie dla ludzi o ugruntowanym morale, ludzi którzy są wierzący i boją się Boga. Tak sobie myśle. No bo jak któś się niczego nie boi, to robi ruinę ze swojego organizmu.
A co gorsza, rujnuje innych ludzi, swoich bliskich i osoby które go kochają, co nie? Swoimi alkoholicznymi paranojami upierdliwia życie innych ludzi i dewastuje ich nerwy... Angela wie dużo o tem temacie...
avatar
Temat ujęłaś od poszewki, Angeliko. Już gdzieś pisałam, że alkoholicy i narkomani wychodzący z nałogu, przechodzą ze skrajności w skrajność i bardzo często popadają w fanatyzm. Najczęściej religijny. To są te ich uczucia wyższe. Wystarczy posłuchać o czym mówią, jak się zachowują. Fanatyzm pierwszej wody. Ale to nie jest jeszcze najgorsze. Najgorsze jest to, że z tym swoim nawiedzeniem, stają się nie do zniesienia dla najbliższych, i nie tylko.
Na szczęście są i tacy, którzy próbują nadrobić stracony czas i stają się dobrymi ludźmi. Dobrymi mężami, dobrymi ojcami. I to jest budujące.
A DDA trzeba współczuć najbardziej... i pomagać otrząsnąć się z rodzinnej tragedii, a nie dołować jeszcze bardziej.
© 2010-2016 by Creative Media
×