Przejdź do komentarzyJak rzuciłem palenie papierosów
Tekst 15 z 37 ze zbioru: życie
Autor
Gatunekporadnik
Formaproza
Data dodania2018-10-10
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń361

#

Po trzydziestu kilku „nałogowych” latach, kiedy to na początku dla młodzieńczego szpanu zaczynałem od Giewontów, by zakończyć Carmenami. Ostatnie lata nałogu, to trzy paczki dziennie (60 szt.), coraz częściej z oberwanym filtrem, aby były mocniejsze, bardziej wydajne. No i rzuciłem. Bez noworocznych postanowień, przygotowań, „czajenia się” i innych tam ble..ble..ble.. Ot, tak sobie, w chwili zdenerwowania. Odkąd mogłem, to nosiłem spodnie z rodzaju Jeans – najpierw te krajowe ze Szczecina (Dana), później różnej marki „oryginały”. I jedne i drugie nie nadają się do noszenia w nich papierosów. Za ciasne kieszenie. Więc te nasze poczciwe, „biedne szlugi” wyglądały na bardzo sfatygowane po wyjęciu z paczki. Popękane, sklejane „na ślinę”, kawałkami serwetek (jeśli akurat było się w barze), skrawkami gazety itp. Mieszkałem sam, więc po przyjściu do domu trzeba było najpierw zapalić (zajarać), a w tym okresie paliłem nawet w nocy. Papierosy z kieszeni na stół, z paczki do ust i bez większego zaskoczenia – oczywiście popękany. Niezdatny do natychmiastowego użycia. Próby sklejenia, nerwy … i natychmiastowa decyzja pod wpływem impulsu. Jak się okazało – w odpowiednim miejscu i czasie – RZUCAM PALENIE ... Wiśta, wio – łatwo powiedzieć … Papierosy (prawie dwie paczki) na podłogę, pod buta, do kosza i na śmieci. Pierwsze minuty … męka głodu tytoniowego, jeszcze większe podenerwowanie. Później, już w pościeli (znowu sam) chwila zadumy i refleksji… Pytanie - - Jak żyć ?.. tak spopularyzowane parę miesięcy temu przez pewnego „paprykarza” i wtedy było aktualne. Ej … próby wejścia w swoją podświadomość, swoje praEGO, swoje JA. Pierwsze doświadczenia, bez żadnej wcześniejszej praktyki. Coś niecoś na ten temat czytałem kiedyś. Mocne, zaparte i uparte wymazywanie kłębiących się myśli, wątpień, obrazów i „wstawianie” w to miejsce widoków z ciszą, spokojem, naturą – jeziora, łąki, lasy … Wchodzenie coraz głębiej w podświadomość, w jej podpiętra, piwniczne czeluście … Wmawianie sobie – zgodnie z prawdą – niesmak w ustach po papierosach, ciągłe chrypki, nieprzyjemny dla innych „chuch”… Gorsze to od umiarkowanego spożywania alkoholu. Rano do sklepiku, landrynki, dropsy miętowe – no, coś do ssania. Różne owoce i pierwsze godziny wśród współpracowników b e z papierosów. Zdziwienie, niedowierzanie, uśmieszki ... a bo to już niejeden próbował, przygaduszki i w końcu schodzenie mi z oczu, no bo jak kierownik zły … Powroty do domu, samotność (a może i dobrze), zamykanie się przed światem zewnętrznym, coraz bardziej udane odwiedziny w podświadomości. W końcu „trening czyni mistrzem”. Nieco więcej posiłków, przybieranie na wadze – bez obaw, ledwo parę kilogramów, ciągłe pokusy w gronie znajomych, u których zdziwienie? niewiara? zazdrość?. A ja TRWAM – nie mylić z o.Tadeuszem – w swoim zawziętym „góralskim” uporze. Dalszy ciąg odwiedzin u coraz bardziej oswojonej podświadomości, a w niej prośby do matki o pomoc, tak przez około trzy tygodnie. UDAŁO SIĘ..!!! Wierzcie mi, że kiedyś wchodząc do siebie na 4 piętro, dostawałem na schodach zadyszki. Teraz mam 67 lat (pisano w 2012), kilkanaście już lat nie palę i te same schody – jeśli potrzeba – pokonuję co dwa stopnie. Cera ponoć odmłodniała – to nie moja opinia – zdrowy oddech (jeśli nie po piwie) no i szczególnie ważne kieszonkowe. Nie wyobrażam sobie zakupu trzech paczek papierosów dziennie przy obecnych cenach. Toż to majątek..!!!. Wolę już piwo.

Radzę więc spróbować mojego sposobu na pozbycie się nałogu. Naprawdę można i warto. Życzę powodzenia.

- 6.05.1993 roku rzuciłem palenie papierosów i już nigdy potem nie zapaliłem

  Spis treści zbioru
Komentarze (16)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Toś otrzymał recenzję tekstu bez zaczepki wobec autora :)
To sygnatura tego geniusza, bo co on umie innego napisać?
Tekst nie rzucił mnie na kolana.
Brak mu tej nieuchwytnej iskry, która powoduje zainteresowanie.
Niemniej jako namiętny palacz od 40 lat, zazdraszczam konsekwencji.
avatar
Słusznie! Jaki to kierownik, kiedy głupią paczką papierosów nie jest w stanie pokierować
avatar
No tom głupi do kwadratu, Emilio.
Ale chyba upraszczasz, bo słabości nie deprecjonują nas, jako ludzi.
I można być dobrym, palącym kierownikiem.
Ci ze spiżu stoją na placach jako pomniki.
A i oni mieli swoje słabości.
avatar
Na tym tak podziwianym przez wszystkich wieśmaków świata Zachodzie w staraniach o pracę w swojej aplikacji jak nie napiszesz, że nie masz żadnych nałogów, to nawet do miotły ciebie (nie mylić z Ciebie :) nie dopuszczą
avatar
Wim :)
Wiecznie mnie ścigają o wychodzenie na fajkę, ale mam to w dupie :)))
Niech sobie szukają lepszego, a jakoś nie szukają.
avatar
Brawo, że się udało. Z opowieści palaczy wiem, że to właśnie osobom palącym tak ogromne ilości papierosów dziennie, paradoksalnie łatwiej jest rzucić palenie. Pewnie sam organizm — aż tak przepalony — zmusza do rzucenia.
avatar
Mnie tam do trumny jeszcze włożą paczkę.
Tak było z moją matką.
Nawet wobec raka nie dała rady, choć próbowała. (((:
avatar
Puszczyk, to straszne! Aż tak można być uzależnionym?
Jakbyś zaczął uprawiać jakiś sport, to łatwiej by Ci było rzucić. Albo przynajmniej ograniczyć. Proponuję rower. ;)
avatar
odpowiedź dla puszczyk, 4 godz. temu (11:19)
...
Napisałem, jak umiałem w roku 2012 (to jest kopia). I nic obecnie nie chciałbym zmieniać. Dla mnie o wiele ważniejsza była i jest walka z jakimkolwiek nałogiem, niż aptekarskie roztrząsanie stylu, formy i gatunku, w jakim "obwieściłem" światu swoje zwycięstwo. Kierując się Twoimi zasadami, lepiej byłoby, abym tego nie publikował. Gratuluję zatem poczucia wartości ...
avatar
brawo Ty! Angelika nie lubji papierochów jee :)
avatar
To świetnie znasz moje zasady. Testuję.publikuj sobie nawet rewelację z ulotki po lekach.
Jest tutaj, to ocena oceniam.
A że to portal literacki...
avatar
Puszczyk - wspominasz o raku. No więc ja osobiście mam nadzieję, że jeśli mi się udało zwalczyć 25 lat temu dosyć uciążliwy dla wielu nałóg, to i zwalczę złośliwego raka, o którym się dowiedziałem raptem dwa lata temu ...
avatar
Myślę, że bardzo nałogowym palaczom nie jest łatwiej rzucić palenia, przeciwnie - odwyk jest tak potworny, że za nic nie chcą zafundować go sobie drugi raz i dlatego łatwiej im potem nigdy się nie złamać. W każdym razie tak jest ze mną.
avatar
Jako nałogowy "niepalacz", gratuluję konsekwencji i determinacji:)
Puszczyk...i powiedz..jak się tu z tobą całować jak pachniesz jak popielniczka :P :P:P ( za chwile polecą scyzoryki w moją stronę :p )
avatar
Więc jak się spotkamy na portalu o dobrym trybie życia, to nic mi do walorów literackich.
Ale pozwól, że na tym portalu jednak ocenię literaturę.
avatar
Wystarczy siła uczucia, czarownico.
Jak jest właściwa, to drobiazgi idą na bok.
Mnie się mogą nie podobać Twoje perfumy.
© 2010-2016 by Creative Media
×