Przejdź do komentarzyPapci nie biorę
Tekst 106 z 99 ze zbioru: kapelutnik
Autor
Gatunekprzygodowe
Formautwór dramatyczny
Data dodania2018-12-08
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń25

Felisław odtoczył się na swoją pozycję. Społecznie uchodził za grzyba, ale przynajmniej był jadalny. Nie to co ten koleś, któremu wypadł plan. Przypominał on Krzyżaka. Nie tego z albumu o pająkach, tego innego. W rycerskim odzieniu - w płaszczu, z pokruszonymi zębami od zajadania porcji podanej na złotym talerzu. Wyglądał strasznie, jakby przeżył sto lat w kolejce po kilo kiełbasy.

Felisław oparł się o latarnię. Pruszył śnieg. Nie mniej, w jej migotliwym swietle dojrzał coś, co przeraziło go niezmiernie. Na samym dole arkusza, postrzępionego i przypalonego na rogu, była namalowana ludzka postać prowadząca psa. Nie mógł się oprzeć wrażeniu, że to ten sam Berek, który pętał mu się pod nogami i coraz głośniejszym ujadaniem obwieszczał - pora już wracać do domu.

Zwinął plan, pożegnał spojrzeniem oddalającą się postać `Krzyżaka`, który snuł się w kierunku słabo oświetlonego szyldu - `Pod baranim rogiem`, z dopisaną pochyłą bazgrołą- Dla przyjaciół i obłąkanych 5% zniżki.

Na niebie nie było komet. Noc zapowiadała się spokojna. Księżyc łatał dziury w postrzępionych chmurach, które przyjmowały, wraz z wyciem wiatru i zacinającym śniegiem - kształt niezdobytej fortecy.

Wrócili do domu. Świtało. Ale dla Felisława zaczynała się noc. Przykryty grubą pierzyną - darem Caritasu, rozmyślał o łabędziach. Nie liczył ich. Bo po co. Pływały po swoim łąbędzim niebie i wkrótce zasnął.

Berek nie szczekał. To właśnie Felisław nazywał spokojną nocą.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×