Przejdź do komentarzyNie biorę papuciów
Tekst 107 z 111 ze zbioru: kapelutnik
Autor
Gatunekprzygodowe
Formaproza
Data dodania2018-12-09
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń85

Dzwoniły szklanki nocy. Berek wytrząsł się u jego stóp i teraz spacerował po wewnętrznej parapetu . Usiadł i podrapał się za uchem, a ucho wydrygnęło ostatni spazm. Księżyc z Samotraki, jak ostatni Samarytanin, zabawiał się lokiem niesfornej chmury. Ostatniej na czystym niebie.  

Felisław śnił. W łabędzi puch wdarł się palikot informacji. Kartka z planem odwracała się i jego nowy właściciel poznał przesłanie. Człowiek z psem przekroczył granicę. Wędrował długo, aż znalazł się w Malborku. Zobaczył stragan. Stragan z jabłkami. Robak przegryzał jabłka, aby znaleźć skrót. A znajdując się na krawędzi, pregryzał się przez kolejne jabłko. Aż znalazł to ostatnie, którego nie dało się przegryżć.  

Złote jabłko - Felisław wzdrygnął się. Lecz nie poderwał się, choć Berek szczeknął wyczuwając zdalnie napięcie.  

Jabłko toczyło się w dół. Tam gdzie ziemia i tam gdzie orgazm. Tam gdzie wszystkie stworzenia dążyły tylko do jednego - nie wiedząc do czego. - Nawet w Malborku ziemia jest miękka - Mruknął.  

Chrapał jak wół, z pieczęci Templariuszy. Niewinny, wielki, nieświadomy. Za nim ciągnął się pług orając ziemię. Nieznacznie zahaczył o coś, co błysnęło.  

Zapalił papierosa - we śnie. Dym rozszedł się po ugorach. Wkradał się w nory myszy, które popiskiwały na widok sowy.  

Z lotu ptaka wszystko wygląda inaczej. Drzewa zamieniają się w szpilki, a niebo, jak ocean, faluje Aniołami. Felisław w łożu, a nad nim sowa. Pękata, bierna. Nie mógł się zerwać do lotu.  

Kiedy się obudził, przejechał dłonią po szczotce zarostu.  

- To tylko sen - Pomyślał, obliczając w przybliżeniu zawartość portfela. I nijak nie mógł się doliczyć sumy, która wystarczyła by na zakup biletu.

  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Przeczytane kolejne dwie części i po cichu czekam na jeszcze :) pozdrowienia Arcydzielo!
avatar
ok. spróbuję się dobrać do tego skarbu
avatar
Koniecznie, do skarbu! No to czekając odcinam centymetr, tak po wojskowemu ;)
avatar
czy tytuł nie powinien brzmieć
Nie biorę PAPUCI ?
© 2010-2016 by Creative Media
×