Przejdź do komentarzyWspomnienia z 13 grudnia 1981 r.
Tekst 15 z 23 ze zbioru: DROGA
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2018-12-13
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń161

(...) W tym czasie byłem już pełnoprawnym kierownikiem Proszkowni Mleka tutaj, w Szczecinku. W niedzielę 13 grudnia 1981 roku akurat mnie przypadł dyżur Kierownika zmiany całego zakładu. Mleczarnie pracowały wówczas (a i teraz pewnie też) również w każdą niedzielę. Na dodatek zaspałem i jadąc dopiero przed siódmą (praca rozpoczynała się od 6:00) TAXI do zakładu a jeszcze nie wiedząc o niczym, zastanawialiśmy się razem z kierowcą taryfy, czemu tyle mundurowych na ulicach … Szczególnie w okolicach Urzędów Państwowych i poczty … Dopiero portier z bramy Zakładu uświadomił mnie  w czym rzecz … Udałem się zaraz do mojego biura w Proszkowni Mleka - a tam na dziale płacz i lament kobiet - niektóre też dopiero w pracy dowiedziały się o Stanie Wojennym - różnie przecież rozumianym tak na gorąco. Telefony nie działają, dobrze że miałem sprawne radio w biurze, to i zamiast pracować, przez jakiś czas nasłuchiwaliśmy komunikatów urzędowych – z przemówieniem Jaruzelskiego włącznie … `Moja` Proszkownia Mleka - z opóźnieniem - lecz wróciła do normalnej pracy, ja przeszedłem się z kolei po wszystkich działach i zakamarkach – łącznie z kotłownią – i jako Kierownik (a na dodatek Przewodniczący KZ NSZZ Solidarność) mogłem śmiało stwierdzić, że jak na razie, to wszystko gra … Niedługo po dziewiątej zjawił się Prezes - p.Cezary Flor, weszliśmy do mojego biura, i usłyszałem mniej więcej taki komunikat: Jego kolega – Komendant Powiatowy MO pozostawił do osobistej decyzji Prezesa – jako szefa firmy – moje ewentualne internowanie - lub nie - dlatego On tu jest … Ale stwierdza, że wszystko przebiega jak najnormalniej, więc ze spokojem wraca do miasta, by w pierwszym rzędzie powiadomić Komendanta, aby dał święty spokój i nie myślał o moim internowaniu … Znając Pana Prezesa, wierzyłem i wierzę że mówił prawdę (...)

...

Wspomnienia z 13 grudnia 1981 cz. II

...

Do naszej OSM Szczecinek (Mleczarni) przy ul. Pilskiej codziennie przyjeżdżało parę samochodów z Jednostek Armii Czerwonej po zaopatrzenie. Więc Borne Sulinowo, następnie z ul. Słowiańskiej, czy też tej zza wiaduktu na Piłę (nazywano ją świniarnią) obsługującą zapewne również magazyn paliw (obok dzisiejszego Kronospanu).. Jacy ci żołnierze byli wystraszeni i okropnie umęczeni ... Opowiadali znajomym sobie magazynierom z naszej firmy, od których to  przecież już nieraz odbierali towar (a ile tam szło przekrętów - głowa mała !!!), o spaniu w pełnym umundurowaniu i butach przez `tego Wałęsę`. O którym ich propaganda polityczna głosiła, że to nasz polski, przedwojenny generał, który teraz zapragnął odebrać wschodnie ziemie, `przyłączone` po II wojnie światowej `na prośbę ich mieszkańców` do macierzy Rosji.


Wspomnienia o Armii Czerwonej, widocznej na ulicach Szczecinka, oraz w działających wtedy knajpach - Gryf, Pomorska, `Schodki` (zapomniałem nazwę 11 schodków niedaleko dworca PKP - chyba Dworcowa), no i oczywiście odwiedzin zaopatrzeniowców tego wojska w Mleczarni - z Bornego, z ich jednostek za wiaduktem na Piłę (świniarnia?), z tej koło (teraz) Kronospanu - magazynu paliw, czy też tej dla Szczecinka największej - z ul. Słowiańskiej ...


Tak sobie ze smutkiem myślę ... Ile to dni i nieprzespanych nocy przesiedzieliśmy wspólnie wtedy w siedzibie MKZ NSZZ Solidarność Szczecinek jeszcze przed dniem 13 grudnia tamtego roku ... Przy działającym jeszcze wtedy telexsie i powielaczach, opisujących (przez nas samych) ulotkach dziejące się w Polsce zdarzenia. Teraz zapytuję samego siebie - jedynie po to, by zrozumieć ... czy osoby nie mające nic wspólnego z tamtą walką o Polskę mogły w bezczelny sposób bezkarnie wyśmiewać się z tamtych, naszych działań ...?

.

  Spis treści zbioru
Komentarze (11)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Bardzo mi przykro, Trotsiga, ale wyście (styropiany i ulotkarze) nie walczyli wtedy o wolność. Walczyliście o chleb, o godność. Wyście nie mieli zielonego pojęcia co to jest wolność. Tylko nieliczni z was. Bo wolnym trzeba się urodzić. Wolny jest szatan, a wolność oznacza wolną wolę, nieskrępowaną żadnym religijnym czy ideologicznym gorsetem. Nie ma wolności, jeżeli ktokolwiek musi poddawać się dogmatom. Dla wolnego człowieka nie istnieje coś takiego jak dogmat. Dlatego wojna o wolność trwa i jeszcze niejedna wielka bitwa o wolność zostanie stoczona.
avatar
W porządku, Legion ... Nawet nasze pierwotne hasła głosiły - i to jest właśnie zgodne z prawdą tamtych lat - "Socjalizm tak, wypaczenia nie!!!" I wcale się tego nie wstydzę ... Nikomu z nas - a mieszkałem wtedy (jak i dziś) w Szczecinku, gdzie więcej na ulicach było "czerwonoarmistów" niż naszych żołnierzy - nawet przez myśl nie przeszło to, co się stało u końca naszej drogi ...
Pozdrawiam
avatar
Na wiosce daleko od szosy (gdzie po studiach pracowałam w siedmioklasówce jako rusycystka) 13. grudnia 1981 r. był dla nas - dla mnie i moich koleżanek (obsada szkoły była typowo żeńska) - ta data była jak huragan "Katrina" nad Saint Louis.

Miałam wtedy 29 lat, i - co nie mieściło się w żadnej głowie - od tego dnia przez wiele tygodni i kolejnych miesięcy wraz z naszymi dzieciakami na własnej skórze wszyscy doświadczaliśmy, czym na prowincji jest STAN WOJENNY.

Zero organizacji, zero aprowizacji, zero łączności ze światem, zero informacji, zero komunikacji, zero zera zer. Do najbliższego miasta było 17 km, a tu śniegi po kolana aż do kwietnia - i róbta se, co chceta
avatar
Emilio - w moim przypadku było jednak inaczej ... Mieliśmy nawet swoich "kurierów" wśród kolejarzy (konduktorów, maszynistów), którzy dowozili nam wiele informacji (i nie tylko), "z Polski" - bo normalną drogą - przez pocztę - by nie doszły. Wszystkie nasze adresy były pod ścisłym nadzorem. No i z innymi rodzajami łączności w tych czasach - łącznie z `krótkofalówkarstwem" - nie obywało się bez nadzoru takich, jak obecny "zasłużony" prokurator w objęciach PiS - poseł Piotrowicz.
avatar
Mówi się "z gówna bata nie ukręcisz", a to społeczeństwo polskie w latach 80-tych było zwyczajną kupą zniewolonego gówna. Co drugi był szpiclem, ormowcem albo innego rodzaju mendą. Po prostu barachło, a nie naród. Temu barachłu dano wolność, heheh. Przecież to jak rzucać perły przed wieprze.

Wolność to po pierwsze: RÓŻNORODNOŚĆ, na którą skundlony naród nie stać. Takie zniewolone barachło potrzebuje urojonej wspólnoty. Żeby wszyscy tak samo, żeby nikt się nie wychylał, bo oni mają takie poczucie równości i wspólnoty jak termity pierdolone. Oni muszą myśleć tak samo, to samo żreć, tak samo mówić, tak samo żyć. Szkoda, że jeszcze nie chcą jednakowych mundurków jak pierdoleni Spartanie i żółtki za Mao Zedonga.
avatar
Legion - wydaje mi się, że Ty swoje żale i zastrzeżenia kierujesz bardziej na obecne czasy (zachowania Polaków), niż na te z lat 80-tych. Uwierz mi, że ja - który nigdy nie należał do żadnej partii - znałem w tych czasach wiele osób należących do PZPR - i to tych z kierowniczymi stanowiskami w różnych układach gospodarczych (i nie tylko). Byli oni o wiele bardziej uczciwi, niż dzisiejsi bossowie wielu dziedzin - w tym Kościoła. Dziwię się mocno, jak tym osobom ograniczane są emerytury, a one z godnością to znoszą - no bo co im innego pozostało na kilka lat przed śmiercią ...
avatar
Być może dokonałem zbytnich uogólnień, ale patrzę na te kwestie szerzej. Z odwiecznej, szatańskiej perspektywy wolności osobistej. Nie trawię panoszących się komun, jakikolwiek by miały kolor, a które mogą wywierać wpływ na rzeczywistość.
avatar
Ja natomiast uważam, że obecne dążenie do sposobów zarządzania państwem przez PiSmatołków jest o wiele gorszym powrotem do PRL-bis
avatar
Kilka dni wcześniej wyszliśmy ze strajku na Politechnice, pozostała tylko delegacja. Śnieg i tęgi mróz, po którym przyszła odwilż. Pod koniec czerwca zainteresowali się wreszcie mną, ale akurat nie było mnie w domu i zniknąłem na całe wakacje. Dwóch kolegów nie miało szczęścia, więc zaliczyli trzy miesiące "internatu". Nie byłem nikim ważnym, bardziej służyłem pomocą techniczną i sprawa ucichła. Może po prostu nie wiedzieli, kto robił te sita do drukowania ulotek, spraye i farby z niczego... Byłem jednym z wielu zbuntowanych dwudziestolatków i chciałem zmian. Gdyby wtedy ktoś spytał jakich, miałbym kłopot spójnie określić. Jeszcze miałem głowę za nisko... Zebrało mi się, pozdrawiam
avatar
leo - dzięki wielkie za ten krótki opis tamtych czasów.
Muszę przyznać, że liczyłem na o wiele większy udział w dyskusji tutejszych użytkowników. Czyżby tak mało z nich miało jakiekolwiek wspomnienia z tego dnia, do których mogliby się przyznać / pochwalić ...??
avatar
Moje wspomnienia koncentrują się na dzieciństwie w siermiężnej komunie, z tej perspektywy widzę umęczoną kolejkami matkę i siebie, zastępujacą ją w ogonkach.
I tak, zamiast korzystać z czasu beztroski, zostałam wkręcona w chory system, który w końcu pieprznął z hukiem i dobrze, bo do czego to podobne, żeby w sklepie papieru do pupy nie było albo szamponu?
To tylko niedostatki życia, a gdzie przyjemność z niego? Szaro, buro, nijako i żadnych perspektyw.
© 2010-2016 by Creative Media
×