Przejdź do komentarzyNiepamięć cz. II
Tekst 2 z 2 ze zbioru: Niepamięć
Autor
Gatuneksensacja / kryminał
Formaproza
Data dodania2019-01-30
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń54

II.

Delikatny śpiew ptaków wraz z promieniami słonecznymi, wkradał się przez uchylone okno do sypialni. Wiktoria leniwie otworzyła oczy i spojrzała na wiszący, na wprost łóżka zegar. Było już po dziesiątej. Wstała powoli, niczym rozespana kotka i podeszła do rozsuwanej białej szafy. Przeglądając się w jej lustrzanej części, uzmysłowiła sobie, że dzisiejszy dzień będzie pełen emocji. Dzisiaj pozna bliżej tego intrygującego faceta. Poczuła euforię i lekkie poddenerwowanie. Założyła atłasowy szlafrok i udała się do kuchni aby zrobić sobie śniadanie. Jej myśli krążyły wokół zaplanowanego wieczoru. W brzuchu czuła przysłowiowe motyle. Taki stan był dla niej czymś zupełnie nowym. Dotąd była zrównoważona i poukładana, a teraz cały dzień bujała w obłokach. Nie mogła zebrać myśli wykonując proste czynności. Próbowała kontynuować czytanie książki, przejrzała e-maile, zabrała się za porządki w kuchennej szafce, ale wszystko na marne.  W jej głowie cały czas siedział przystojny brunet, z którym już niedługo miała się spotkać. Rozmarzona zaczęła snuć się po mieszkaniu. Czas płynął tak wolno...

Po kilku godzinach bujania w obłokach, które zdawały się być najdłuższymi w jej życiu, nastał utęskniony wieczór. Wiktoria zajęła się swoim wizerunkiem. Zadbała o swobodną fryzurę, makijaż i seksowny ale elegancki ubiór. Na spotkanie wybrała białą mini sukienkę, która podkreślała jej kobiece kształty. Punktualnie o dwudziestej Karolina podjechała pod budynek, co zakomunikowała smsem. Wiktoria wzięła malutką złotą torebkę na łańcuszku i wyszła z mieszkania. Zjechała windą, wyszła z budynku i wsiadła do auta.

- Cześć Karola !

- Cześć Wiki !

- Jak mama ?

- Wszystko ok, na szczęście to był fałszywy alarm, lekkie niedomaganie, dostała leki i jest już ok. - wyjaśniała Karolina z wielką ulgą.

- Wiesz, chyba mam dzisiaj randkę. - powiedziała rozpromieniona Wiktoria.

- Jak to ? Z kim ? - Karolina nie kryła swojego zdziwienia, robiąc wielkie oczy.

Wiktoria zaczęła z wielką ekscytacją opowiadać o wczorajszym zajściu pod klubem. Przyjaciółka prowadząc auto, słuchała każdego słowa Wiktorii z zaciekawieniem, stwierdzając, że to bardzo dziwna sytuacja.

- Zobaczymy co z tego wyniknie – skwitowała podjeżdżając pod klub.

Magnolia wypełniona była tłumem rozbawionych ludzi. Muzyka i światła współgrały ze sobą rytmicznie. Część osób wiła się na parkiecie w rytmie melodii, część siedziała przy stolikach.

- Patrz Wiki dziewczyny, przy naszym stoliku... – wskazała Karolina, ciągnąc za rękę Wiktorię.

- Cześć dziewczyny ! - okrzyk Karoliny był ledwie słyszalny, przy dźwiękach głośnej muzyki.

- Siadajcie – krzyknęła jedna z nich.

- O nie, Karola ! Mam siedzieć, gdy grają Follow you ? Nigdy ! Tańczymy ! -  Wiktoria przyciągnęła przyjaciółkę w środek tłumu.

Biała mini sukienka, odbijała się w kolorowym świetle klubu. Tańcząc rozglądała się w nadziei, że zobaczy napotkanego wczoraj mężczyznę. Nie zdawała sobie sprawy, że siedzi on na piętrze i cały czas ją obserwuje. Po przetańczeniu utworu dziewczyny wróciły do stolika. Karola zaczęła pokazywać filmik ze swoim bratankiem, który jest skaterem, gdy nagle Wiktoria usłyszała znajomy głos:

- Cześć laleczko ! Znalazłem Cię ! Teraz już jesteś moja !

- Cześć ! Tajemniczy rycerzu ! Twoja ? A więc tak to sobie obmyśliłeś ? Ha ha ha.- zażartowała.

- Tak – odpowiedział patrząc na nią przejmującym wzrokiem.

W tym momencie podszedł kelner i sprawnym ruchem postawił przy każdej z kobiet drinka.

- To na miły początek – mrugnął okiem brunet.

Dziewczyny zamilkły w zdziwieniu, zastanawiając się kim on jest. Mężczyzna chwycił stojące przy sąsiednim stoliku krzesło i usiadł na nim okrakiem koło Wiktorii.

- A więc interesuje Cię moje imię ? Nie zdziwisz się chyba, że mam dokładnie tak samo wobec Ciebie. - powiedział jej wprost do ucha.

Wiktoria poczuła jego oddech na szyi co przyprawiło ją o gęsią skórkę.

- Ja zapytałam pierwsza – stwierdziła kokieteryjnie.

- Ok, obiecałem więc...mam na imię Aleksander ale zwracaj się do mnie jak wszyscy po prostu... Aleks.

- Ja jestem Wiki, czyli Wiktoria – odpowiedziała spoglądając mu prosto w oczy.

Dj postanowił uspokoić rozszalały tłum puszczając wolny kawałek.. Aleks wstał i wyciągnął dłoń dając do zrozumienia, że chce zatańczyć. Wiktoria bez chwili namysłu wstała i delikatnie go chwyciła. Aleks ruszył przodem prowadząc ją na środek klubu. Teraz mogła przyjrzeć się mu uważniej. Był wysoki, miał przystrzyżone krótkie czarne włosy i smukłą sylwetkę. Jego nienaturalnie jasno niebieskie oczy hipnotyzowały. Patrząc na niego Wiktoria widziała, twarz człowieka zdecydowanego, który z całą pewnością potrafi narzucać wszystkim swoją wolę. Emanowała od niego siła i pewność siebie. Czarne dżinsowe spodnie i czarna koszula z odpiętym pod szyją kołnierzykiem dodawały mu seksapilu. W pewnym momencie Aleks przejechał delikatnie opuszkami palców po policzku Wiktorii a następnie po kosmykach włosów opadających na ramię. Wiktoria poczuła jak przez jej ciało przebiega dreszcz podniecenia. Rozbrzmiewający w klubie utwór Maggie Reilly, ukazywał jej stan umysłu :


Spadająca gwiazda spadła na ziemię

Oświetlając pęknięte niebo

Dzieje się coś dziwnego

Coś czemu nie mogę zaprzeczyć

To jest dziwny rodzaj magii

Która przebiega przez mój mózg

Czuje, że jestem w niebie

Albo jestem szalona


To była magiczna chwila, tańcząc patrzyli sobie w oczy. Klub przestał istnieć, byli tylko oni. Nagle Wiktoria poczuła wielkie wzruszenie i łzy napłynęły jej do oczu. Zdezorientowana spuściła wzrok ku podłodze. Cały czas czuła silny magnetyzm jaki bił od Aleksa. Była oszołomiona i oczarowana jego osobą. Nigdy wcześniej nie doznała tak silnych emocji. Słowa piosenki wtórowały jej sercu, które biło jak szalone. Będąc w ramionach Aleksa czuła się jak w niebie, w tym stanie mogłaby trwać już na wieki. Jej ciało i umysł w ekspresowym tempie uzależniało się od jego bliskości. To było dziwne, szalone i cholernie ekscytujące. Na twarzy Aleksa natomiast widniał lekki łobuzerski uśmiech. Zupełnie jakby wiedział do jakiego stanu emocjonalnego ją doprowadził. Jego pewny wyraz twarzy zdawał się mówić : już jesteś moja. Wiktoria czuła się onieśmielona i ...zakochana.

Ten odurzający stan przerwał nagle jakiś facet. Młody mężczyzna z bujną blond czupryną poklepał Aleksa po ramieniu i powiedział mu coś do ucha. Aleks zatrzymał się i odpowiedział przyglądając się Wiktorii:

- Przełóż na jutro.

Młody mężczyzna ponownie przybliżył się i zaczął coś wyjaśniać, co wywołało wyraźne poirytowanie na twarzy Aleksa. To była jasna odpowiedź, że ma odejść.

- Jeżeli musisz coś załatwić, to nie ma problemu idź – powiedziała Wiktoria.

- Tak szybko się mnie nie pozbędziesz laleczko. Tamto może poczekać ale nie Ty. Zapraszam Cię w bardziej odpowiednie miejsce.

- To znaczy ?

- Na górę, tam jest przytulniej i można swobodnie porozmawiać.

- To miejsce dla vip-ów. - odpowiedziała Wiktoria.

Aleks uśmiechnął się lekko i obejmując ją w pasie nakierował w kierunku schodów prowadzących na górę klubu. Piętro Magnolii na przeciętnym bywalcu klubu robiło ogromne wrażenie. Dosłownie zapierało dech w piersiach. Panowała tutaj atmosfera luksusu. Skórzane białe półokrągłe sofy na przemian z fioletowymi, współgrały z oświetleniem które przechodziło poprzez fiolet do różu. Przy każdej sofie stały szklane stoliki na pozłacanych skrzyżowanych nogach, przypominające wijące się ku górze węże. Sofy między sobą były oddzielone białymi, bądź fioletowymi ściankami w zależności od panującej kolorystki. Na podłodze ułożone były fioletowe dywany z długim włosem. Siedzące tam towarzystwo wyglądało na bardzo rozbawionych. Na każdym stoliku stały drogie alkohole. Przechodząc obok pierwszego stolika, Wiktoria usłyszała donośny męski głos :

- Aleks ! - krzyknął dobrze zbudowany mężczyzna, zapraszając do stolika. Widać było, że bawi się tutaj już od dłuższego czasu, na co wskazywał zdjęty, leżący na stoliku, między butelkami, krawat i odpięta do połowy koszula. Pozostali siedzący z nim mężczyźni, utrzymywali jeszcze elegancki wygląd.

Aleks machnął dłonią na znak, że się nie przysiądzie.

- Nie widzisz, że jest z damą - stwierdził jeden z nich.

Aleks zaprowadził Wiktorię na sam koniec sali. Stała tam nieco mniejsza sofa w czerwonym kolorze odgrodzona czarnymi ściankami. Głośna muzyka klubu dochodziła tutaj stłumiona.

- Ok siadamy tutaj, proszę – wskazał dłonią miejsce.

- Dziękuję – odparła Wiktoria rozglądając się po tym luksusowym miejscu.

Aleks usiadł obok niej, wyciągnął smartfona z wewnętrznej kieszeni marynarki i położył na stoliku.

- A więc ile moja Wiki ma lat ? - zapytał.

- 25.

- Świetnie, jesteś już pełnoletnia, możesz wypić drinka - zażartował i dał znak stojącemu barmanowi.

- Na to wygląda – zaśmiała się Wiktoria  - a ile Ty masz lat ?

- Sporo więcej, niedługo będę miał 35.

- I jesteś sam ?- spytała, chcąc w ten sposób dowiedzieć się o nim czegoś więcej.

- Najwidoczniej czekałem tyle czasu na Ciebie.

- No tak, pewnie każdą kobietę tak czarujesz - stwierdziła z uśmiechem na twarzy.

- Nie – odpowiedział już bardzo poważnie Aleks.

Wiktoria nic nie odpowiedziała. Na jej twarzy zagościł delikatny, słodki uśmiech. Aleks widząc, że jest onieśmielona, postanowił zmienić temat i zapytał:

- Mieszkasz w Gdańsku ?

- Tak od urodzenia, a ty ?

- Od 10 lat mieszkam w Sztokholmie.

- A wcześniej ? - spytała wyraźnie zainteresowana.

- Moim rodowitym miastem jest Gdynia. Czyli całkiem blisko Ciebie.

- A co robisz w Gdańsku ? - dopytywała.

W tym momencie kelner podszedł do stolika i z nader przesadzoną uprzejmością powiedział :

- Witam Panie Aleksandrze, co podać ?

- Dla mnie to co zwykle, a dla Pani... - Aleks urwał czekając na wypowiedź Wiktorii.

- Poproszę pinacoladę - odpowiedziała patrząc na kelnera - Widzę, że często tutaj bywasz. – stwierdziła zdziwiona.

Aleks tylko głośno się zaśmiał.

- No więc co robisz w Gdańsku ? - zapytała ponownie.

- Mam tutaj kilka spraw do załatwienia. Zajmijmy się teraz Tobą. Co robisz na co

dzień ? - Mówiąc to, Aleks uśmiechnął się, wziął dłoń Wiktorii i złożył na niej delikatny pocałunek.

- Pracuję w biurze nieruchomości.

- Nie wiedziałem, że biura nieruchomości mają takie śliczne agentki. W którym konkretnie ?

- Agencja „Lokus”.

Na chwilę rozmowę przerwał kelner stawiający na stoliku pinacoladę oraz szklankę whisky z lodem.

- A ty czym zajmujesz się w Sztokholmie ?

- Razem z moim wspólnikiem prowadzimy firmę produkującą meble do takich miejsc jak ten klub, oprócz tego prowadzimy podobny klub ale sporo większy.

- Przyznam, że robi to wrażenie – stwierdziła Wiktoria popijając pinacoladę.

- Tak ? - Na twarzy Aleksa znowu zagościł łobuzerski uśmiech. - A ja ? Czy ja robię na Tobie wrażenie ?

Wiktoria poczuła jak jej twarz oblewa rumieniec. W myślach dziękowała, że w tym oświetleniu, nie jest to, aż tak bardzo zauważalne. Chciała szybko coś odpowiedzieć gdy zadzwonił leżący na stoliku smartfon. Jednak Aleks odrzucił połączenie, czekając na jej odpowiedź. Wiktoria wzięła kolejny łyk pinacolady, poczuła się onieśmielona otwartością Aleksa. Z tej opresji uratował ją ponownie smartfon, który zaczął wydzwaniać.

- Przepraszam, to potrwa chwilkę. - stwierdził wyraźnie poirytowany Aleks.

- Nie ma problemu - odpowiedziała z ulgą Wiktoria.

Aleks odebrał połączenie i ostrym tonem stwierdził :

- Jestem zajęty ! Co takiego ? Ok, jestem na górze w sektorze czerwonym.

Schował smartfona do wewnętrznej kieszeni marynarki i powiedział :

- Wybacz mi, interesy mnie gonią.

Po krótkiej chwili, pojawił się ten sam mężczyzna, który przerwał ich taniec.

- Przepraszam Aleks, ale to naprawdę ważne. - powiedział, próbując się tłumaczyć.

Aleks spojrzał na Wiktorię i spytał :

- Znasz szwedzki ?

Zdziwiona takim pytaniem, odpowiedziała, że nie zna tego języka. Aleks zaczął rozmowę z mężczyzną właśnie w tym języku. To było zrozumiałe, przecież na tym etapie znajomości nie musi zdradzać wszystkich szczegółów swojego życia. Wiktoria przyglądała się mu z zaciekawieniem. Z przebiegu rozmowy domyśliła się, że coś tłumaczy mężczyźnie, a ten słucha go od czasu do czasu przytakując. Słuchała jego głosu, który brzmiał bardzo męsko, był taki seksowny. Po krótkiej wymianie zdań mężczyzna odszedł.

- Przepraszam Wiki – powiedział wypijając whisky.

- Ok, nie ma problemu – odpowiedziała z uśmiechem.

- Z czasem się przyzwyczaisz – skwitował, odkładając pustą szklankę.

- Z czasem ? Jesteś bardzo pewny siebie, skąd wiesz, że będzie jakiś czas ?

- Po prostu wiem – odparł stanowczo, całując delikatnie jej dłoń. - Nie mogę się napatrzeć na Twoje piękne brązowe oczy.

Aleks w oczarowywaniu był mistrzem a Wiktoria poddawała się temu bez zastanowienia. Chciała powiedzieć to samo o jego oczach ale tylko się uśmiechnęła i skierowała wzrok na swojego drinka. Dla Aleksa był to pretekst aby dotknąć jej twarzy. Delikatnie złapał ją za podbródek i uniósł do góry jej głowę.

- Hej, jestem tutaj- powiedział.

Ten miły flirt przerwał im ponownie głos mężczyzny, który po raz trzeci pojawił się w najmniej spodziewanym momencie.

- Szefie czy jestem już wolny ? - zapytał, opierając się o sofę.

Aleks nie odrywając wzroku od Wiktorii zapytał.

- Załatwiłeś wszystko Marek ?

- Tak.

- Ok, zatem masz wolne i przekaż Robertowi, że ma czekać.

- Oczywiście Aleks.

Marek spojrzał na Wiktorię i lekko się uśmiechnął. Nie po raz pierwszy widział  zauroczony wyraz twarzy kobiety, która ma kontakt z jego szefem.

- Dobranoc pani – pożegnał się kulturalnie i odszedł.

Aleks  przybliżył się do Wiktorii, kładąc rękę na oparciu sofy tuż za jej plecami. Jego bliska obecność silnie oddziaływała na zmysły, zapach jego perfum działał odurzająco.

- Skoro pracujesz w Agencji Nieruchomości to masz pewnie bezpośredni dostęp do atrakcyjnych ofert ? – zapytał przerywając ciszę.

- Tak, to prawda.

- A Twoje mieszkanie...  ?

- Dzięki agencji kupiłam apartament na Dwunastej dzielnicy. Mam teraz troszkę dalej do pracy ale jestem bardzo zadowolona.

- Wygląda na to, że jesteś  bardzo niezależną, silną kobietą.

- Silną ? Nie sądzę. - uśmiechnęła się popijając pinacoladę.

Aleks odwzajemnił uśmiech, po czym przybrał bardzo poważną minę. Jego wzrok stał się przenikliwy. Wiktoria patrząc w jego oczy, poczuła dziwną ekscytację. Ich jasnoniebieski kolor był hipnotyzujący. Aleks roztaczał wokół siebie aurę tajemniczości, która dodawała mu seksapilu. Znała go zaledwie jeden dzień, ale w głębi serca czuła, że pragnie być z nim na zawsze.

- Napijesz się jeszcze ?

- Nie, dziękuję, późno już.

- Odwiozę Cię do domu. - stwierdził, wstając i podając jej dłoń.

- Pożegnam się z dziewczynami. - odpowiedziała, ściskając go mocno.

Kelner widząc, że odchodzą  podszedł i podziękował. Jego uprzejme zachowanie wydawało się przesadne. Dziwne było także to, że nie przyniósł rachunku za drinki. Na parterze tłum ludzi wił się w blasku migoczących świateł. Wiktoria podeszła do stolika rozbawionych koleżanek i powiedziała nachylając się do Karoliny :

- Ja już wychodzę, Aleks mnie odwiezie, baw się dobrze.

- Tylko bądź grzeczna - odpowiedziała Karola i mrugnęła okiem.

Wiktoria pomachała koleżankom i podeszła do czekającego Aleksa. Po wyjściu na zewnątrz przywitało ich rześkie nocne powietrze. Aleks obejmując Wiktorię, wyjął z kieszeni smartfona i poinformował niejakiego Roberta, że ma podjechać pod wejście do klubu.

- Kim jest Robert ? - spytała zaciekawiona Wiktoria.

- Mój szofer w nagłych przypadkach- zaśmiał się Aleks - No chyba nie myślałaś, że prowadzę po alkoholu ?

W tym momencie podjechał czarny mercedes. Aleks otworzył przed Wiktorią drzwi.

- Proszę laleczko.

Następnie zamknął drzwi obszedł auto dookoła i usiadł koło Wiktorii.

- Dwunasta dzielnica – rzucił stanowczo do kierowcy.

Ten nic nie mówiąc odpalił silnik i włączył się do ruchu. Aleks jedną ręką obejmował Wiktorię, drugą trzymał jej dłoń.

- Moja kobieta – stwierdził i czule się uśmiechnął.

Wiktoria czuła bezgraniczne szczęście, motyle w brzuchu wirowały jak szalone. To była prawdziwa mieszanka wybuchowa uczuć jakie towarzyszyły jej właśnie w tej chwili. Czuła się jak odurzona...czuła, że zakochuje się w Aleksie.  Była tak podekscytowana, że nie zauważyła jak podjechali pod jej apartament.

- Kochanie który budynek ? - zapytał Aleks.

- Nr 4 - odpowiedziała próbując zapanować nad emocjami.

Kierowca zahamował i cofnął auto o kilka metrów.

- Czyli to tutaj ? - spytał Aleks

- Tak, dziękuję za miły wieczór.

- Odprowadzę Cię , chcę mieć pewność, że dotarłaś bezpiecznie do domu.

Kierowca wysiadł I otworzył jej drzwi.

- No to prowadź.

Wiktoria ruszyła w stronę wejścia, Aleks tuż za nią. Wzdłuż całej posesji, wokół apartamentowca rósł równo przycięty żywopłot. Zadbany trawnik łączył się z chodnikiem. Na posesje padały światła lamp. Teren był obiektem zamkniętym, nadzorowanym przez firmę ochroniarską. Aleks idąc za Wiktorią, łapczywie spoglądał na jej zgrabne ciało podkreślone obcisłą białą sukienką. Wiktoria zatrzymała się przed szklanymi drzwiami, wbiła odpowiedni ciąg liczb na tarczy domofonu i otworzyła drzwi. To nie umknęło uwadze Aleksa, który bez problemu zapamiętał kod. Na końcu przestronnego holu, w którym przeważała szara kolorystyka, była winda. Wiktoria podeszła do niej, nacisnęła guzik i spojrzała na Aleksa, wpatrywał się w nią nieustannie.

- Nie patrz tak na mnie. Muszę odprowadzić Cię pod same drzwi, tylko w ten sposób dowiem się jak do Ciebie trafić – stwierdził, dotykając delikatnie opadające na ramiona Wiktorii kosmyki włosów.

W tym momencie srebrne drzwi windy rozsunęły się. Wiktoria weszła pierwsza, wbiła numer pięć i oparła się o ścianę. Aleks podszedł do niej, oparł się jedną ręką o ścianę, tuż przy głowie Wiktorii. Następnie opuszkami palców drugiej ręki, bardzo delikatnie zaczął gładzić ją po ramieniu, zjeżdżając powoli na dół, aż do dłoni. Po czym chwycił jej delikatną dłoń i pocałował.

- Jesteś taka piękna – stwierdził patrząc jej głęboko w oczy.

Wiktoria poczuła jak przechodzi ją dreszcz. Wzrok Aleksa przeszywał ją na wskroś. Tę namiętną chwilę przerwał dźwięk zatrzymanej windy. Aleks puścił jej dłoń i wskazał ręką w stronę holu.

Wiktoria zatrzymała się pod wejściem do swojego apartamentu nr 16.

- Może masz ochotę wejść ? - zapytała nieśmiało.

- Nawet nie wiesz jak dużą....ale nie tym razem....śpij dobrze. Około jedenastej zadzwonię i dam znać, o której się spotkamy. Dobranoc mój Skarbie.- Mówiąc to, złapał ją za głowę i pocałował w czoło.

- Dobranoc- odpowiedziała cicho.

Wyciągnęła klucze z torebki, otworzyła drzwi i spojrzała na Aleksa. Stał wyprostowany, z dłońmi włożonymi w spodnie kieszeni, wyglądał dumnie i bardzo  pewnie siebie. Uśmiechnęła się na pożegnanie i zamknęła za sobą drzwi. Będąc w holu upuściła torebkę na podłogę i oparła się o zamknięte drzwi. Spojrzała w wizjer, przez który zobaczyła odchodzącego Aleksa. Zdjęła szpilki i usiadła w salonie na sofie, próbując ochłonąć.Czuła sie niesamowicie, mogłaby przenosić góry.Miała ochotę wykrzyczeć całemu światu, jaka jest szczęśliwa.To było niesamowite, zupełnie zaskakujące doznanie. Czuła jak buja w obłokach...dosłownie unosi się nad ziemią. W jej myślach był Aleksa, mężczyzna dla którego straciła głowę.Rozanielona weszła do łazienki i wzięła prysznic.Za każdym razem gdy zamykała oczy, widziała jego hipnotyzujące spojrzenie. Serce biło jej jak oszalałe. Po prysznicu położyła się do łóżka ale nie czuła zmęczenia.Jej myśli skupiały się wciąż na osobie Aleksa.Zastanawiała się nad wszystkimi jego słowami i zachowaniem.Aura tajemniczości jaką wokół siebie roztaczał, była dla niej bardzo pociągająca.Czuła, że spotkała miłość swojego życia. Zatapiając się w marzeniach, wróciła myślami do ich tańca w klubie.To wtedy jej emocje oszalały.Towarzyszyły im podniecenie, zauroczenie i ekstaza. Wiktoria czuła jak się w tym zatraca, a myśl o kolejnym spotkaniu z Aleksem, sprawiała, że bujała w obłokach.W brzuchu pojawiły się przysłowiowe motyle.Tej wszechogarniającej jej ciało i umysł ekstazie, towarzyszył dziwny niepokój, którego nie rozumiała.Spojrzała na wiszący zegar...dochodziła czwarta rano...Wiktoria powoli zmaknęła oczy.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×