Przejdź do komentarzyco ma być to będzie mimo , że mówię nie
Tekst 36 z 62 ze zbioru: to jest już koniec
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2020-07-28
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń140

założone kajdany 

w okowach spoczywa dzień i noc 


zakładnicy własnego ego 

zakładnicy mamony 

zapięte pod szyją 

liczą na innych 

bo sami nie mogą wiele dać 


tłumaczą tą potrzebę zyskiem nie licząc strat 

człowiek bezsilny poddaje się wilkom 

wierzy że tak wygląda świat 


umierać można w każdej chwili 

narodziny nie zawsze są po naszej stronie 

chwiejny świecie upadasz do stóp 

upadasz na łeb złamany kark 


dzikie konie są wolne 

choć też przetrzebiane na szpachlówkę 


bez podziwu bo można zniszczyć całą naturę 

ogłoszeni bogami mówią że Stwórcy nie ma 


wszystko iluzją pędzlem po szkle 

wiatr brudny woda mętna 

oddycham i spijam słowa z ust

  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
chwiejny świecie upadasz do stóp
upadasz na łeb na kark złamany

(vide stosowne wersy)

ikony z okien lecą na bruk
naród ma dość pękają ściany
i nie dziwota mój kochany
avatar
Żyjemy w dynamicznym realu:

zaledwie parę miesięcy odbywała się kampania wyborcza, kiedy to obecne władze najmniejszym słowem nawet nie zająknęły się na temat takich przygotowywanych przez siebie projektów jak "5 dla zwierząt" czy zmiana przepisów antyaborcyjnych /które wszak dotyczą masy Polaków - w tym tych w wieku prokreacyjnym oraz następnego pokolenia/.

Ale to już było
I nie wróci więcej.
I choć tyle się zdarzyło,
To do przodu się wyrywa głupie serce.

/M. Rodowicz, AD 2000/

Życie NICZEGO Polaków nie uczy. Naiwność nasza jest jak Mount Everest - i każdego roku wciąż tylko /o całe 8 mm!/ rośnie
avatar
Co z tego, że mówisz "Nie!", skoro co ma być, to będzie!

(patrz nagłówek)
© 2010-2016 by Creative Media
×