Przejdź do komentarzyRowerem po błotnistych wertepach... i może na spotkanie z obcym?
Tekst 81 z 82 ze zbioru: Niezwykłe przygody i przeżycia
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaproza
Data dodania2021-04-21
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń158

Rowerem po błotnistych wertepach... i może na spotkanie z obcym?


Dzień był deszczowy i w zasadzie nie musiałam wyruszać rowerem na wycieczkę. Ale że ją sobie zaplanowałam już kilka dni wcześniej, plan wykonać musiałam. Akurat w tym dniu. W następnych dniach miałam co innego do zrobienia.

Wyjechałam z domu kiedy deszcz tylko kropił, ale gdy dojeżdżałam już do ściany lasu, rozpadał się na dobre. Ale co tam, wracać do domu nie miałam zamiaru.





Żeby nie zmoknąć całkowicie, zatrzymałam się na chwilę pod przydrożnym krzyżem, wyjęłam z plecaka przeciwdeszczowy kombinezon, założyłam... i w drogę.

Objeździłam dwa lasy wzdłuż i wszerz i nigdzie nie spotkałam żywego ducha. Nie licząc trzech sarenek, które przebiegły mi prawie przed nosem, przecinając leśną dróżką.

Czy się nie boję tak samotnie jeździć po lesie? Nie, chyba nie. Ale na wszelki wypadek zawsze mam w kieszeni gaz pieprzowy. Nigdy go jeszcze nie użyłam, ale zawsze pewniej się z nim czuję... Zaraz, raz jednak użyłam, ale na wędrówce pieszej. Zaatakował mnie wtedy pies rottweiler, który uciekł ze schroniska dla zwierząt. Gaz zadziałał odpowiednio, pies, skomląc, natychmiast się wycofał.

Czasami mam jednak takie wrażenie, że ktoś mnie obserwuje z ukrycia. Nie wiem, skąd to odczucie, ale mam go często. Może obcy są w lesie?... Uśmiecham się do swoich myśli, bo a nuż będę miała szczęście jakichś kosmitów kiedyś spotkać? Podobnie jak przed laty rolnik Jan Wolski z Emilcina.





Do domu wróciłam mokra, strzaskana błotem, ale szczęśliwa. Wcale nie zmarzłam. Wręcz przeciwnie. Krew przyjemnie buzowała mi w żyłach. W myślach układałam już sobie plan kolejnej wędrówki... I?

I rozmyślałam (tak trochę pół żartem, pół serio, bo mam bogatą wyobraźnię), jak powinnam się zachować, kiedy przyjdzie mi kiedyś rzeczywiście spotkać obcych. Bać się nie będę, bo od dziecka bardzo mnie ciekawią. Wiele o nich czytam. W każdym razie wolę ich spotkać, aniżeli człowieka... niezrównoważonego i fałszywego.



  Spis treści zbioru
Komentarze (33)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Jak już wspomniałem, byłem na rowerze. A tutaj coś zniknęło. Cały tekst. Łącznie z komentarzami. Zaczarowany ołówek chyba ubłagał administratora o interwencję. Zniknęły też owocowe komentarze. I o co tyle krzyku?
avatar
Człowiek się namęczy, napoci. Sprawdza, jak co się pisze. Ja dzisiaj wstałem o 4 żeby napisać komentarz. I taki jest wynik mojej pracy?
Pstryk i skasować. Najprościej. Nawet nie ma uzasadnienia.
avatar
Proszę się nie gniewać, ale ja mam gdzieś taką robotę. Od dziś proszę się zgłaszać po komentarze do baru "Alecho" Studio Man. Owocowa niech sadzi tutaj swoje chwasty. Dziękuję wszystkim za współpracę.
avatar
A to było pewne, Arcydzieło, że po takiej batalii zniknie wraz ze wszystkimi komentarzami. Tylko dalej nie wiem, czy mam przeprosić „owocową panią”, za to, że myślałam, iż to ona najprawdopodobniej stoi za jego pierwszym zniknięciem... Czekam więc dalej.

A tak jak Ci pisałam pod tamtym usuniętym tekstem, którego, jak mniemam, nie zdążyłeś przeczytać: Mam nadzieję, że dobrze Ci zrobiło poranne rowerowanie. Ja się jutro na rower wybieram. U mnie jest tak, że raz kijki, raz rower. :)

A poczekaj, nie zniechęcaj się. Wszytko niebawem wróci do normy... Jak zawsze. Kto miał poszumieć, poszumiał... i na chwilę będzie spokój... Do kolejnego szumu. ;)
avatar
Moja rekreacja ostatnio ogranicza się do pracy na działce. Dzisiaj popracowałem i wypociłem się, chociaż muszę być ostrożny z przeciążaniem z powodu niedawno odbytych operacji usunięcia zaćmy z obywdóch oczu. Ale jakoś daję sobie radę, tym bardziej że już jestem po dwoch szczepionkach. ,
avatar
Nie zniechęcam się. Ale chcę, żeby co poniektórzy zrozumieli co to jest szacunek dla pracy.
avatar
Janko, a pewnie, że dasz radę. Trochę na siebie pouważać, zbytnio się nie narażać... i do przodu. Życie jest piękne! ;)
A ja się jeszcze nie zaszczepiłam, chociaż u nas od dawna już szczepią na potęgę. Jakoś mi nie śpieszno. :)



No tak, Arcydzieło, szacunek do pracy trzeba mieć... Ale co zrobić, kiedy ta praca się komuś nie podoba? Wolność słowa jako fundamentalny element systemu demokracji nie wszędzie jest zrozumiały. W wielu miejscach to tylko slogan... Jak widać po znikających tekstach. ;D
avatar
Przeciętny Polak jest źle opłacany i nauczony, ze ma tyrać. Nie ma szacunku do siebie i do innych.
avatar
Dobrze jeśli ma kawałek działki. Bo to co mu oferują w sklepach to śmieci. I jeszcze by chcieli ograniczyć oddychanie. Wie Pani co. Jak na to wszystko patrzę, to mam ochotę wyłączyć się z obiegu informacji.
avatar
W zamian Polak otrzymuje niejasną liturgię. Kłamstwo rozgrywane na sentymentach.
avatar
Duży dziobie małego. Dużego dziobie pterodaktyl.
avatar
Chorego trują `lekami`. Zdrowego wpędzają w chorobę.
avatar
Ledwo co zaczęli zapominać o Katyniu. Mają Smoleńsk. Żałoby Narodowe. Kwarantanny Narodowe. Podżegają do wojny. W imię czego? W imię Jezusa z Nazaretu, który oddał życie by zbawić świat, a świat z jego zbawienia uczynił biznes. Co tu kryć, można tak na okrągło. Ale ktoś musi być trzeźwy.
avatar
Przyjrzyjcie się ludzie swoim swetrom. Po co Wam ściągacze w rękawach?
avatar
Do kogo ja mówię. Do ludzi którzy noszą maseczki chirurgiczne. Ja pierdolę.
avatar
Ojej, Arcydzieło, to widzę, że to dzisiejsze rowerowanie nie za bardzo na Ciebie zadziałało. Tyle czarnych myśli? Wiem, że życie nie jest łatwe. Ale nigdy nie było, choć w każdym czasie pod innym względem.
Nie można tak pesymistycznie patrzeć na świat, bo psychicznie się wykończy. Szkoda życia. Jest zbyt krótkie, aby się tak zamartwiać wszystkim.
Trzeba dogadać się z własnym centrum dowodzenia, że się tak wyrażę, i znaleźć na siebie sposób, aby jakoś uprzyjemnić sobie życie (broń boże używkami). I przede wszystkim skończyć z czarnowidztwem... i nie poddawać się. Głowa do góry i do przodu, przyjemnie żyć.
To jest mimo wszystko możliwe.
Miłego i spokojnego wieczoru, Arcydzieło. :)
avatar
Cholerny Macierewicz.
avatar
Harcerz. Nie mogłem w to uwierzyć.
avatar
Człowiek się meldował w Zuchach na każdy apel, a teraz taki Macierewicz pluje mu na mundur.
avatar
Zimno dzisiaj, rower mnie nie woła. Tu sobie przycupnę i będę chlipał nad losem Narodu.
avatar
Narodu którego historia sięga mezozoiku, gdy Narodowy obrastała gęsta paproć.
avatar
Była to kulminacja ery dinozaurów. Gadów latających, morskich oraz amonitów.
avatar
Nie dajemy się zwariować.

Nasza Matka Ojczyzna tam - gdzie uczciwie zapracowany chleb.

Jeżeli mimo twoich starań zamiast tego chleba jest odwieczna bida z nędzą i codzienny policzek,

cały przyjazny świat przed nami otworem:

od Suazi przez Kraj Kwitnącej Wiśni po W-py Owcze i te Bergamuty
avatar
Systematyka amonitowatych jest jeszcze w ciągłej dyskusji. Można je znaleźć w skałach mezozoicznych Tatr /np. w skałach pod Ciemniakiem/, w dewońskich utworach pod Kielcami, oraz w skałach jurajskich Wyżyny Krakowsko- Częstochowskiej. I innych.
avatar
Nie zapętlamy się na polskich strachach, wiecznym stresie, gonitwie złych wspomnień i na złych emocjach.

Świat nie kończy się na naszej Wólce Głodowej i na Babim Dole
avatar
Jak więc powiadam, Matkę Ojczyznę deptały wtedy smocze łapy. A Ojczyzna nasza sięgała hen, po Borneo. I inne kraje, gdzie nie było kościołów.
avatar
I może by się bez nich obyło, gdyby nie to ze na południu, w dzisiejszych Szopienicach, nie wylądował obcy statek.
avatar
Była to solidna, skrzydlata maszyna, na pokładzie której przybyli najznamienitsi posłańcy niebios.
avatar
Postawili tam hutę i barbakan. Co się działo za jego murami? Trudno stwierdzić. Informacje napływające zza osłony były skąpe. Nie istniały wtedy wolne media.
avatar
"Zimno dzisiaj, rower mnie nie woła. Tu sobie przycupnę i będę chlipał nad losem Narodu".

Arcydzieło, tak mnie ubawiłeś, że aż się owsianką zachłysnęłam.
Ty nie nie chlip, nie chlip, bo Naród z Twojego chlipania i tak nic mieć nie będzie... Ty działaj. ;)
avatar
Masz rację. Trzeba zarobić pieniądze na porządne wakacje. Marzy mi się wypad do Szwajcarii na narty. Z noclegiem w ośnieżonej chacie. Ogrzanej ciepłem z kominka. Z łbem ministra obrony na ścianie. Może to odrobinę ordynarne, ale przecież nie wypieram się mezozoika.
avatar
No widzisz, Arcydzieło, już masz lepsze myśli. Tak zrób i spełniaj marzenia. A na ścianie powieź sobie lepiej jakiś bajeczny krajobraz, coby Cię relaksował, a nie dołował. ;)
avatar
To mógłby być dostojny portret, taki jak w gabinecie zwierzchnika agenta brytyjskiego. Bo piękne widoki za oknem.
© 2010-2016 by Creative Media
×