Przejdź do komentarzy'Butelkowy diablik'. Część siódma.
Tekst 7 z 20 ze zbioru: 'Butelkowy diablik'
Autor
Gatunekbajka
Formaproza
Data dodania2026-05-12
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń196

Część siódma


Termin upłynął, gdy wrócili. Architekt powiedział, że dom jest już gotowy i Keawe wraz z Lopaką poszli do Kona aby obejrzeć budynek. Spostrzegli, iż wszystko było zrobione stosownie do pomysłów Keawe. Dom stał na zboczu góry z widokiem na statki. Powyżej rozpościerał się las, aż ku chmurom, poniżej czarna lawa opadała klifami ku morzu. Był ogród pełen kwiatów różnego koloru. Na prawo od frontu budynku w kierunku morza stał statek z flagą na szczycie masztu. Jak na dom przystało były trzy piętra z ogromnymi pokojami i szerokimi balkonami. Okna były oszklone, a tak doskonałe, czyste i przejrzyste, jak woda w biały dzień. W pokojach znajdowały się różnego rodzaju meble. Na ścianach wisiały w złotych ramach kolorowe obrazy: statków i walczących ludzi, a najwięcej było obrazów powabnych kobiet w dziwnych miejscach. Jako ozdobne cacka były tam zegary wydzwaniające godziny i pozytywki, a także książki pełne ilustracji, wartościowe uzbrojenie ze wszystkich stron świata. Z tyłu werandy można było spoglądać na ogród i kwiaty. Z balkonu od frontu domu można było chłonąć morski powiew wiatru, patrzeć w dół stromego zbocza góry i widzieć szkunery żeglujące wzdłuż wybrzeża po drewno i banany.

Gdy zobaczyli to wszystko, Keawe i Lopaka usiedli z wrażenia na ganku. „Czy to jest wszystko, czego chciałeś?” - zapytał Lopaka. „Słowa nie mogą tego opisać...” - odparł Keawe - „Jest lepiej niż sobie wymarzyłem.”. „Jedno trzeba rozważyć...” - rzekł Lopaka - „Wszystko to może być całkiem naturalne, a diablik z butelki mógł z tym nie mieć nic wspólnego. Gdybym zdecydował się na zakup butelczyny i nie otrzymał w efekcie żadnego szkunera, czy powinienem przyłożyć ręki do tego ognia? Dałem tobie moje słowo, wiem, ale chciałbym mieć jeszcze jeden dowód.”. „Poprzysiągłem, że nie poproszę o żadną więcej łaskę butelkowego diablika.” - odrzekł Keawe - „Otrzymałem już wystarczająco dużo...”. „Nie myślę o żadnej przysłudze...” - powiedział Lopaka – „Chce tylko zobaczyć diablika osobiście.”. „Jeśli choć raz go ujrzę, będę pewny całej sprawy. Więc pozwól mi zobaczyć biesa. Tu oto w mojej ręce jest odpowiednia suma pieniędzy, za którą kupię to przeklęte naczynie.”. „Jest jeszcze jedna rzecz, której się obawiam...” - powątpiewał Keawe - „Diablik może mieć bardzo brzydki wygląd i jeśli go ujrzysz, możesz stać się niechętny do zakupu butelki.”. „Należę do ludzi, którzy dotrzymują danego słowa.” - powiedział Lopaka - „I tutaj kładę między nas pieniążki”.




  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×