Przejdź do komentarzyMezzotinta
Tekst 5 z 6 ze zbioru: Wiersze III
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2026-05-16
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń108

pojechałem ze Zdzichem do lasu, 

by zabrać drewno ze ściętych jeszcze 

w ubiegłym roku drzew. w pewnym momencie 

dało się słyszeć płaczliwe `wołanie`. 


lamentowały lisiątka albo jakiś ptak 

(nie znam się, choć od zawsze mieszkam na wsi). 

mało istotne. 


sąsiad kroił piłą drewniane trupy, a ja 

pod wpływem jękliwych zawodzeń poczułem 

(dosyć irracjonalną) potrzebę wywołania 

z gęstwiny... chłopca, którego tam nie ma, 

bo i jakimże sposobem miałby być, 


kilkulatka w garniturku, kamizeleczce, 

zjawki płci męskiej mającej bladą twarzyczkę, 

rączkach, bielma na oczach. 


– chodź – zacząłem powtarzać w myślach wiedząc, 

że sam nigdy nie zostanę tak wywoływany, 


chodź, pobawimy się w obdarowywanie. 

biel, którą się podzielisz, będzie dla mnie 

kwintesencją sztuki czarnej. 


ależ rysunek powstanie na powierzchni miedzi, 

którą w sobie przechowuję!

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×