Przejdź do komentarzySzlifierz
Tekst 27 z 55 ze zbioru: Schizofreniczna głębia
Autor
Gatunekobyczajowe
Formawiersz / poemat
Data dodania2026-07-11
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń157

Poza różnej maści

socjopatycznych przypadków

ludzie jawią się w moich oczach

jako Diamenty


surowe z wrodzonym potencjałem

Istoty szlachetne.


Czasem gdy wydobywam

z Ziemi taki kamień

jedynie obmywam Go

z błota cywilizacyjnego harmidru

by sam mógł odnaleźć Drogę

do własnej pracowni szlifierskiej.


Bywa też tak

że sam nadaję szlif i znikam

by Istota poczyła się wolna

rozkoszując się blaskiem

własnej Aury.


Podczas obróbki

co wrażliwsze dusze cierpią.

Powody są rozmaite

lecz najczęstrzym źródłem bólu

jest niepotrzebnie

nadmuchane Ego.

Czasem trzeba sporo wycierpieć

by stać się Brylantem.

Skolei szlachetny szlifierz

nie rani dla przyjemności

nie upaja się cudzą męką.

Liczy się efekt finalny-

Lepszy człowiek równa się

piękniejszy świat.


Nasz Ojciec

Pierwszy Demiurg Wszechświata

którego potęgi żadne imię

niezdolnym wyrazić


w skali makro z Chaosu

tworzy Kosmos.


To Jemu właśnie w tym miejscu

pragnę złożyć

wyrazy wdzięczności

za możliwość ukończenia

Wyższej Szkoły

Szlifiersko-Profilerskiej.


Zaś Wszystkich którzy dobrnęli

do tegoż fragmentu mej treści

pragnę zapewnić

iż mimo ostrych słów

które pierwotnie kreślę

srebrnym Parkerem

intencje mam czyste

a cel jasny.


Tak na marginesie-

wiecie dlaczego nie cierpię Pis-u?


Ponieważ na podobieństwo

bolszewickich zamordystów

poprzez cwaniacką manipulację

odbierają Ojczyźnie prawo

do pełni społecznego blasku.


Z wyrazami Szacunku


Mariusz Antoni.


  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×