Przejdź do komentarzyZłodziej dobrych rad
Tekst 116 z 116 ze zbioru: Na drogę życia
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2026-08-10
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń234


Ja jestem tym złodziejem dobrych rad.

Mam tą zdolność, już od dziecięcych lat.


Byłem niewinnym, trochę gapowatym chłopcem. Miałem dosłownie perłowe włosy, które w słońcu mieniły się lekko różowo, co czasami dawało złudzenie, że jestem jakby łysy.


Na wakacje a potem na weekendy jeździłem na wieś do rodzeństwa swojej mamy i ich dzieci,- mego kuzynostwa.


Lubiłem to miejsce, moich wujków oraz niezwykłych kuzynów i kuzynki. Był to dom w połowie ,,otwarty,, pełen ludzi i wszelakich rozrywek. Często jeździliśmy nad jezioro, uprawialiśmy różne sporty, niekiedy popijaliśmy  alkohol a nawet mieliśmy zespół muzyczny, gdzie mnie przygarnęli, mimo pewnych braków w tej profesji.


Oczywiście była też praca, którą zapobiegliwy wujek nas obdarowywał.


Moje kuzynostwo jednak sprawiało pewne problemy wychowawcze i wspomniany wujek strofował, pouczał, tłumaczył itp. Reakcje kuzynów, były oczywiście niezbyt pozytywne a nawet gwałtowne, ponadto mieli po swojej stronie wujenkę, która chyba mimo swojej woli stawała po stronie nieograniczonej wolności kuzynostwa.

Doprowadziło to jednak do nieprzyjemnej sytuacji, że dobry i porządny a zarazem mądry wujek był strofowany a nawet w skrajnych przypadkach zwyzywany.

Tak to oto moja skromna osoba znalazła się w samym środku tego konfliktu, który co jakiś czas powracał niczym tajfun nad rajskie plaże południowych wysp.


Byłem jednak osobą całkowicie postronną, która stała się świadkiem problemów rodzinnych typowych, i których pełno jest i było w ówczesnej  Polsce.


Oczywiście na początku brałem stronę kuzynostwa i wujenki, jednak z czasem jako osoba postronna i niezwiązana emocjonalnie, mogłem pozwolić sobie jednak na głębszą refleksję, dochodząc do przedziwnych wniosków, że wujek powinien czasami uderzyć pięścią w stół  a nawet nie tylko w stół.

Oczywiście konflikt nie był jakiś poważny i scesje były raczej rzadkie, był to porządny dom. Choć oczywiście problem istniał.

Z czasem wujek – rad nie rad zdobywał się na łagodniejsze formy perswazji kształtowania swoich dzieci.

To były te rady, – które zuchwale kradłem a kuzynostwo moje, najczęściej nimi pogardzało. Brałem te skarby w swoje dłonie i kradłem je, nie budząc jakiegokolwiek sprzeciwu, ani też podejrzeń. Do tej pory żałuję, że nie wziąłem ich więcej, ale cóż byłem młody nie wiedziałem wówczas, co jest naprawdę wartościowe.

I tak trwało to latami, ja zaś wyjechałem do odległego miasta i tylko sporadycznie odwiedzałem dom moich wakacji, aż sprawy się skomplikowały.  Był to czas jakby trudniejszy dla tego domu, a wujek nie mógł już patrzeć na te lub tamte sprawy.


Gromił swoje dzieci a nawet się skarżył mojej matce, czyli swojej siostrze.

I wówczas to, przyjechałem ja, oczywiście nie mając pojęcia o napiętej sytuacji.

Z racji, że jestem optymistą i ogólnie pozytywnie nastawionym człowiekiem, zacząłem się chwalić, jak mi to dobrze idzie, że buduję duży dom i mam ze siedem samochodów - takich to a takich i dom taki to, a taki – wszystko super, bajka – sukcesów oraz dzieci cała gromada.


W oczach swych wujków jednak, dostrzegłem konsternację i wymowne odwracanie wzroku.

-O, coś jest nie tak, znowu za dużo się chwalę –pomyślałem.

I tu stała się rzecz straszna.

By poprawić nieco nastrój dodałem, że to wszystko co mam,  też,,…. i właśnie jest dzięki wujkowi.

Bo korzystałem z jego rad, a nawet, gdy miałem jakiś trudny problem to intuicyjnie określałem jego zdanie i tym się to kierowałem w biznesie oraz podczas budowy domu, pokonując problemy i osiągając znaczące  sukcesy.

Czyli wujek mi radził nawet nie zdając z tego sobie sprawy !


Ooooo tego było już dosyć !


Jego krnąbrne dzieci, co nie potrafiły dobrze zawiązać związku małżeńskiego oraz ułożyć sobie życia, nie mówiąc o karierze, jawnie pogardzały jego doświadczeniem i mądrością,- a ten tu, – czyli ja, buduje swój piękny świat, właśnie czerpiąc  a nawet kradnąc dobre rady wujka Józefa.


Dodać należy, że moi wujkowie nie mieli o mnie wcześniej jakiegoś specjalnie wygórowanego zdania.


Że wujkom zrobiło się smutno to mało powiedzieć.

A jak znam życie, mocno się przejęli, a na pewno wujek.

Za kilka dni wujek dostał wylewu i paraliżu.

Już do końca swoich dni leżał na łóżku przeżywając w tym stanie nawet swoją żonę.

Bardzo smutne, lubiłem i ceniłem ich.

Praktycznie oni mną się opiekowali jak własnym dzieckiem.


Dodać należy, że to jego dzieci na które tak narzekał, otoczyły go później troskliwą opieką, kosztem własnego życia a nawet  zdrowia.

A mi pozostaje tylko nadzieja, że moje przechwałki nie były powodem tej dramatycznej sytuacji,…….. o co jednak ze smutkiem podejrzewam.


Oczywiście nie tylko kradłem rady wujka Józefa, ale i rodziców moich wielu przyjaciół.

Można powiedzieć, że wchodziłem do domów, jako przyjaciel i kradłem to, co było przeznaczone dla dzieci domowników, a że byłem w wielu domach to wiele podpatrzyłem i sporo ukradłem przyspieszając chyba swój rozwój i świadomość.

Nauczyłem się też, rozróżniać ludzi i ich mowę, sortując na tych wartościowych i tych mniej.

Dostrzegłem, że to, co dzieje się wokoło nas, nie jest oczywiste i może być zupełnie inaczej niż nam się wydaje. Ta wartość dla wielu dorosłych bywa trudna do zrozumienia.

To dzięki memu złodziejstwu tych niematerialnych, ale wartościowych skarbów, potrafię zinterpretować wiele zjawisk używając wykładni i porównań mego wujka oraz wielu innych zacnych ludzi.

Dostrzegam też wiele analogii w moim życiu porównując je do obyczajów domu mego kuzynostwa.

Dlatego udaje mi się  rozumieć wiele zjawisk i czasami skutecznie nim się przeciwstawiam, będąc wówczas często  traktowany – nomen omen,- jak mój wujek Józef.

Moja dosadna mowa choćby była najwartościowsza, z rzadka jest doceniana. Czasami nawet dopatruję się analogii do wujka Józefa i niejakiej Kasandry - których za cholerę nie doceniano.

Czyżbym wraz z ukradzionymi dobrymi radami, ukradł też jakowyś ukryty feler albo przekleństwo?



Wszystko na faktach i tylko faktach, nawet wspomniane imię wujka.


  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×