| Autor | |
| Gatunek | poradnik |
| Forma | artykuł / esej |
| Data dodania | 2026-09-30 |
| Poprawność językowa | - brak ocen - |
| Poziom literacki | - brak ocen - |
| Wyświetleń | 206 |

~~
Słuchajcie, jako zwykły Dobromir (faktycznie .. bronmus45) bez własnych tomików na półce, ale ze zdrowym rozsądkiem w kieszeni, chciałbym dorzucić swoje trzy grosze do tej naszej wiecznej wojny o limeryki. Mam bowiem wrażenie, że w pogoni za idealnym rymem i rytmem gubimy czasem to, czym ten gatunek w ogóle jest.
Dla mnie sprawa z budową limeryku jest prosta i nienaruszalna.
Mamy układ AABBA. Pierwsze dwa wersy nas ustawiają (kto i gdzie), trzeci i czwarty robią zamieszanie, a piąty ... No właśnie, tu jest pies pogrzebany.
Piąty wers NIE MOŻE być zwykłą, grzeczną kontynuacją poprzednich linijek. Dlaczego? Bo limeryk to nie jest po prostu pioseneczka biesiadna. Limeryk to literacki dowcip, anegdota z woltą.
A jaki jest sens opowiadania kawału, w którym nie ma puenty, tylko dalszy ciąg opisu? Żaden ...
Czytelnik ma na końcu się zdziwić i zaśmiać, a nie tylko pokiwać głową, że „rymy się zgadzają”.
Zobaczcie na przykładzie wiersza o szczycie NATO:
(autora przemilczę - takiej warości tekstów ma na swoim koncie ... 90%)
Wersja z grzeczną kontynuacją:
Ujawnił znany facet w Madrycie,
jak to prezydent w Turcji na szczycie,
w czasie, gdy przygasła lampa,
z pokorą zapewniał Trumpa,
że gotów oddać za niego życie.
No i co tu się zadziało? Technicznie - super. Ale treść? Skoro prezydent w wersach 3 i 4 pokornie zapewnia Trumpa, to dopisanie w piątym wersie, że „odda za niego życie”, to żadna puenta. To po prostu dokończenie tej samej deklaracji. Nuda, brak zaskoczenia ..
A teraz zobaczcie, co się dzieje, gdy zamiast patetycznego i oczywistego ciągu dalszego, wstawimy tam woltę, która brutalnie ściąga tę wielką politykę na ziemię i zmusza czytelnika do uśmiechu:
Wersja z prawdziwą puentą:
Ujawnił znany facet w Madrycie,
jak to prezydent w Turcji na szczycie,
w czasie, gdy przygasła lampa,
z pokorą zapewniał Trumpa...
... sto dolarów mu da na przeżycie.
Widzicie różnicę? Rym ten sam, rytm ten sam, ale w drugim przypadku dostajemy to legendarne, limerykowe tąpnięcie. Jest zdziwienie, jest śmiech z absurdu sytuacji.
Można mieć i dziesięć tomików poezji na koncie, ale limeryk rządzi się swoimi prawami - bez zaskakującej puenty w finale staje się zwykłą rymowanką-wydmuszką. I tego będę się trzymał ..!!
~~







