Przejdź do komentarzySny listopadowe część 5 / ostatnia
Tekst 5 z 6 ze zbioru: Druga połowa życia
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2017-10-11
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń50

Rozstały się dopiero wieczorem.

- Nie mam do ciebie żalu, że mnie wyparłaś ze świadomości – powiedziała Nicole na pożegnanie. – Mówi mi to, że postąpiłaś przeciw sobie dla mojego dobra.

Wierzmy w to, dopóki nie zostało udowodnione, że jest inaczej, pomyślała Laura i objęła tę, która uważała się za jej córkę.

W łazience, gdy już się rozebrała, wzięła do ręki lusterko. Po chwili odłożyła je znowu. Nie! Nie będzie szukała żadnych blizn. I tak by ich nie znalazła. Przeciwnie, jak długo się da, spróbuje zażywać cichego szczęścia wiary w niemożliwość. Aż Nicole nie znajdzie Hannesa.

*

Koszmarne sny, w każdym razie, skończyły się raz na zawsze.

*

Nicole przestała dawać o sobie znać. Zauważyła, że raporty o postępach w poszukiwaniu Hannesa nie bawiły Laury. Lecz dokładnie w tydzień po ich ostatniej rozmowie zadzwonił telefon i Laura, zanim jeszcze podniosła słuchawkę, wiedziała, że wyrok zapadł.

- Halo – zgłosiła się zrezygnowana, pewna, że usłyszy w tej samej chwili zawiedzioną Nicole. Panią Nicole Bauer, obcą osobę.

- Laura, to ty? – odezwał się w słuchawce męski głos. Minęło ćwierć wieku odkąd słyszała ten głos po raz ostatni, ale mimo to poznała go natychmiast. Hannes!

- Hannes?

- Tak, to ja. Domyślasz się, dlaczego dzwonię?

- Pani Bauer? – spytała. – Więc cię znalazła?

- Nazywasz ją panią Bauer? No cóż, jak wolisz. Nicole wszystko mi opowiedziała.

- A ty? Dlaczego nazywasz ją Nicole!?

- Dlaczego!? – Hannes podniósł głos. – Bo to, u diabła, także i moja córka! Czy ci się to podoba, czy nie! – krzyknął, a wibracje w jego głosie przypomniały Laurze nagle ich ostatnią awanturę. Ich rozstanie. Tak właśnie krzyczał na nią wtedy. Tylko słowa były chyba inne...

- Co mówisz!? Oszalałeś!? Bawisz się moim kosztem, czy może chcesz mnie ciągle jeszcze zranić?

- Kto kogo bardziej zranił, na ten temat mam inne zdanie! To ty... – połączenie zostało przerwane.

Laura wpatrywała się w słuchawkę. Czy dobrze zrozumiała? Czyżby Hannes przyznał się do ojcostwa? Zwariował? Wszyscy powariowali? A może tylko ona sama? O, Boże spraw, żebym to tylko ja się myliła. Proszę, proszę! Pójdę do psychiatry, dam się leczyć, dam ze sobą zrobić wszystko, niech tylko prawda, TA prawda wyjdzie na jaw!

Telefon milczał jeszcze przez godzinę. Potem zadzwonił znów Hannes.

- Nicole uważa, że nie powinniśmy na siebie wrzeszczeć – powiedział już trochę przyjaźniej. Wyrwała mi przedtem telrfon z ręki, a potem roztrząsała mi sumienie. Obiecałem jej, że coś ci powiem. Posłuchasz?

- Mów.

- No więc, i musisz wiedzieć, że rzeczywiście tak myślę, jestem zdania, że to było właściwe oddać Nicole do adopcji. Wyrosła na wspaniałego człowieka. U nas, pamiętasz jakie życie prowadziliśmy, zmarniałaby na pewno.

- No widzisz... – zaczęła Laura i poczuła jak wspomnienie ich ostatniej awantury wyłania się z mrocznych zakątków pamięci. Ależ on był wściekły, gdy wrócił do domu po dwutygodniowej nieobecności i nie zastał już dziecka!

- Ale nadal jestem zdania, że uczciwiej byłoby wspólnie ze mną podjąć tę decyzję! – krzyknął Hannes.

- Ach, doprawdy!? – także podniosła głos. – Ciekawa jestem kiedy? Nigdy nie było cię w domu, a jak byłeś, to albo niewyspany, albo o coś obrażony!

- Byłem dobry tylko jako niańka do dziecka! Mną przestałaś się interesować!

- Tato! – usłyszała Laura głos Nicole w tle. Hannes zasłonił dłonią mikrofon. Po chwili odezwał się.

- Laura? Przepraszam, że znowu się uniosłem. Ale trudno mi się przestawić z chwili na chwilę. Nienawidziłem cię przez dwadzieścia pięć lat. Nicole jest zdania, że powinniśmy ze sobą poważnie porozmawiać. Wyjaśnić tę całą cholerną historię. Powiedziała, że będzie przy tym, bo musi nas pilnować, żebyśmy się nie pomordowali. Ona uważa, że ja też nie jestem bez winy...

Laura zauważyła nagle, że już od godziny stała przy telefonie. Usiadła.

- Dobrze – powiedziała – możemy się kiedyś spotkać. Tylko nie oczekujcie ode mnie wyjaśnień. Ja naprawdę zapomniałam. Wygląda na to, że zastąpiłam tamtą historię przez inną i powiem szczerze, trudno mi uwierzyć w to, że Nicole jest moją córką.

- Nie martw się. Mamy dowody, które cię przekonają. Stare fotografie. To ja je zabrałem. Wszystkie!

- Ty masz zdjęcia!? – krzyknęła. – I jest na nich dziecko?

- Dzieciak, ty, ja. Cała cholerna rodzinka w komplecie.

- Chcę je zobaczyć! – poczuła palącą niecierpliwość.

- Nic nie stoi na przeszkodzie – odpowiedział. – Mamy je przy sobie.

- Jak to? Co masz na myśli?

- Wyjrzyj przez okno, to zrozumiesz – zaśmiał się Hannes, a znajomy dziewczęcy głos w tle zawołał: - Podejdź do okna, mamo!

Laura szarpnęła zasłonę i przylgnęła czołem do szyby. Ciemne auto z rejestracją Düsseldorfu parkowało właśnie przed furtką. Przy kierownicy siedziała Nicole. Gdy samochód zatrzymał się, otworzyły się drzwi od strony pasażera i wychylił się z nich Hannes.

- To my! – zawołał do komórki.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×