strona 2 z 2
« < 12
AutorDo czego potrzebny jest portal?
05 Paź 2013 o 15:32
Dziękuje Ci bardzo, Medicusko, za próbę mediacji. Ale ja takiej potrzeby nie widzę. Nie jestem przeczulony na krytykę, gdyż z krytyką tego, co robię na portalu, się nie spotkałem. Natomiast spotykam się z zawistnym i często prymitywnym krytykanctwem. Ale to nie mój problem, to problem zacietrzewionych, zawistnych, małych i zakompleksionych osób. Nie jestem w stanie im pomóc, od tego są specjaliści z innych dziedzin. Ja mogę jedynie współczuć, że tak bardzo cierpią.
Słusznie zauważyłaś, że moje komentarze są zawsze merytoryczne, bardzo precyzyjne i zawsze uzasadnione. Jeżeli pozostanę na tym portalu, a przyznam szczerze, że mi się coraz bardziej odechciewa, a przyczyną tego są rożni manipulanci, dewianci, konfabulanci i inni -anci, to swojego postępowania nie zmienię. Nikogo na portalu nie obraziłem, nie zwyzywałem, nie ingerowałem w niczyje życie prywatne, zawodowe oraz w światopogląd, co preferują niektórzy użytkownicy. Nic nie owijam w papierki, interpretacja jest zaś indywidualną sprawą czytelników. A smutnych pań w Polsce jest wiele, również w Małopolsce. To przecież około miliona kobiet w różnym wieku. Jeżeli ktoś wśród nich się dostrzeże, jest to sygnałem, że należy coś przemyśleć. Za swoje uwagi i podpowiedzi otrzymywałem i do dzisiaj otrzymuję nieustanne podziękowania i wyrazy wdzięczności. Nawet od pani, która rzekomo nazwała mnie smutnym i zawziętym panem. Nie przytaczam tych wypowiedzi i ocen, gdyż szanuję prywatność korespondencji. Proszę mi wierzyć, że od niektórych użytkowników otrzymuję bardziej wyraziste i dosadne oceny dotyczące niektórych, szczególnie tych rezonujących osób. Prywatność jest dla mnie rzeczą świętą, więc tych ocen nie ujawnię.
Natomiast wielokrotnie prosiłem, wprost błagałem panią wrzos10, by dała mi wreszcie spokój, a ja za to się odwdzięczę w dwójnasób. I cóż z przeprosin, obietnic i zapewnień? Nic. No może kilka lub kilkanaście dni pozornego spokoju. Mam nadzieję, że może tym razem się uda.
---
Jan Stanisław Jeż
05 Paź 2013 o 19:17
janko napisał:
Dziękuje Ci bardzo, Medicusko, za próbę mediacji. Ale ja takiej potrzeby nie widzę. Nie jestem przeczulony na krytykę, gdyż z krytyką tego, co robię na portalu, się nie spotkałem. Natomiast spotykam się z zawistnym i często prymitywnym krytykanctwem. Ale to nie mój problem, to problem zacietrzewionych, zawistnych, małych i zakompleksionych osób. Nie jestem w stanie im pomóc, od tego są specjaliści z innych dziedzin. Ja mogę jedynie współczuć, że tak bardzo cierpią.
Słusznie zauważyłaś, że moje komentarze są zawsze merytoryczne, bardzo precyzyjne i zawsze uzasadnione. Jeżeli pozostanę na tym portalu, a przyznam szczerze, że mi się coraz bardziej odechciewa, a przyczyną tego są rożni manipulanci, dewianci, konfabulanci i inni -anci, to swojego postępowania nie zmienię. Nikogo na portalu nie obraziłem, nie zwyzywałem, nie ingerowałem w niczyje życie prywatne, zawodowe oraz w światopogląd, co preferują niektórzy użytkownicy. Nic nie owijam w papierki, interpretacja jest zaś indywidualną sprawą czytelników. A smutnych pań w Polsce jest wiele, również w Małopolsce. To przecież około miliona kobiet w różnym wieku. Jeżeli ktoś wśród nich się dostrzeże, jest to sygnałem, że należy coś przemyśleć. Za swoje uwagi i podpowiedzi otrzymywałem i do dzisiaj otrzymuję nieustanne podziękowania i wyrazy wdzięczności. Nawet od pani, która rzekomo nazwała mnie smutnym i zawziętym panem. Nie przytaczam tych wypowiedzi i ocen, gdyż szanuję prywatność korespondencji. Proszę mi wierzyć, że od niektórych użytkowników otrzymuję bardziej wyraziste i dosadne oceny dotyczące niektórych, szczególnie tych rezonujących osób. Prywatność jest dla mnie rzeczą świętą, więc tych ocen nie ujawnię.
Natomiast wielokrotnie prosiłem, wprost błagałem panią wrzos10, by dała mi wreszcie spokój, a ja za to się odwdzięczę w dwójnasób. I cóż z przeprosin, obietnic i zapewnień? Nic. No może kilka lub kilkanaście dni pozornego spokoju. Mam nadzieję, że może tym razem się uda.



Tak, Janko :)

Od samego początku na PubliXo, poczułam do Medicus i Ciebie ( i jeszcze paru innych osób), sympatię, szacunek. Macie w sobie życzliwość, wiedzę i co najważniejsze - mądrość. Potraficie napisać świetne recenzje i komentarze, a jeśli trzeba pokazać błędy, to robicie to w sposób kulturalny.

Wasze tytuły "Zaufanego Recenzenta" są jak najbardziej zasłużone.

Dziękuje Wam za dobre przyjęcie na naszym portalu,na naszym bo teraz także i moim :)
08 Paź 2013 o 20:43
Włączę się na podobny temat.
Nie wiem,jak się czują inni, ale mi się robi niedobrze, jak czytam w pochwalnych komentarzach na koniec dodatek typu "Niewielu to się na publixo udaje" albo podobnie. Po co to? Czy rzeczywiście potrzebna jest taka złośliwość? Przede wszystkim z takiej wypowiedzi bije egocentryzm. Ja i moje oceny. Ja i publixo. Ja świetny i reszta świata, ten i ów może być, ale cała reszta do niczego. Być może jest to normalny chwyt krytyków. Zawsze mnie drażnił, nawet u tak popularnych osób jak niemiecki "papież literatury", niedawno zmarły Marcel Reich-Ranicki. Kiedyś na przykład powiedział o świetnej książce indyjskiej pisarki, że to nie jest jego krąg kulturowy i uważa go za zupełnie nieinteresujący.
Pomyślałam wtedy, że jego bezgraniczna miłość do literatury ma jednak granice. Ale to nie są moje granice i nie muszę go słuchać.
Oczywiście to co innego, jeśli ktoś pisze o swoich osobistych wrażeniach po przeczytaniu obcego tekstu. To jest przeważnie wartościowa wypowiedź. Tylko taki dodatek "niewielu na publixo potrafi mnie poruszyć" - jest po prostu zbędny.
08 Paź 2013 o 21:38
wrzos10 napisał:
Masz rację "lilly". Nie wiem, czy kiedyś sama w podobny sposób napisałam, lecz chyba wydaje mi się, że raczej nie. Ja szanuję indywidualizm wypowiedzi, szczególnie wtedy, kiedy jest on uzasadniony, to znaczy osadzony w pewnej "nad-rzeczywistości".
Krytyk oczywiście ma prawo się mylić, ale jeżeli bulwersowały mnie takie określenia jak "król reportażu", "papież krytyków" czy "księżna polskiej poezji" widocznie gdzieś - w podświadomości - zachowałam resztki zdrowego rozsądku.


Ja też, pisząc to, zastanawiałam się, czy mam czyste sumienie. Chyba tak. W każdym razie, jeśli tak kiedyś napisałam, to musiałam być strasznie rozgoryczona. Mam nadzieję, że nie byłam ;)
A określenie "papież literatury" zawsze mnie denerwowało. Jest dużo takich strasznie przesadzonych chwytów. Szczególnie w wiadomościach ciągle ktoś, a czasem Polska, podbija świat. A za tym czynem to naprawdę rzadko coś takiego się kryje. Ani kiełbasa, ani oscypek, ani modelki nie podbijają świata. A czasem oznacza to tylko, że ledwo zostały zauważone i to nie przez cały świat. Język reporterski wystawia nas często na ciężkie próby.
strona 2 z 2
« < 12
© 2010-2016 by Creative Media
×