Jak wydać książkę

Mamy już swoje dzieło gotowe, uważnie przejrzane pod kątem błędów i literówek (hm? na pewno?), pora stawić czoła wydawcy. Jak się za to zabrać? Po pierwsze, jest kiepskim pomysłem wysyłanie tekstu gdzie popadnie, pod wszystkie adresy znalezione w internecie. Szanujcie czas swój i redaktorów – nie ma sensu pchać się np. z książeczką dla dzieci do wydawcy, który zajmuje się wyłącznie literaturą dla dorosłych. Albo startować z romansem do wydawcy poradników. Przejrzyjcie najpierw ofertę danego wydawnictwa i zastanówcie się, czy wasz tekst pasuje do jego profilu. Najobszerniejszą listę wydawców znajdziecie na stronie portalu Wirtualny Wydawca.

Punkt drugi to wyszukanie na stronie wydawcy informacji dla autorów. Dowiecie się stamtąd:
- czy przesyłać tekst e-mailem, czy wymagany jest wydruk
- czy ma być całość tekstu czy też niewielki fragment plus streszczenie
- jak sformatować tekst

Zwróćcie też uwagę, czy dane wydawnictwo samo finansuje wydanie książki, czy jest jednym z coraz liczniejszych wydawnictw odpłatnych. Takie informacje są zazwyczaj wyraźnie podane na stronie www, czasem także z dokładnym cennikiem. Jeśli opcja płatnego wydania jest dla was nie do przyjęcia, to chyba lepiej się wczytać od razu niż wysyłać tekst do firmy, z której oferty i tak nie skorzystacie. Jeśli nie uda się dokopać do takich informacji, pozostaje wybranie z działu „kontakt” możliwie najsensowniejszego adresu e-mail, tzn. do kogoś z redakcji; jeśli skierujecie się do działu handlowego, to jest raczej pewne, że wyląduje on w koszu. Najsensowniejszą opcją jest przesłanie 20-30 stronicowej próbki oraz krótkiego streszczenia. I bądźcie konkretni w korespondencji - wydawcy nie jest potrzebny ani wasz życiorys, ani długie dywagacje na temat, dlaczego piszecie i jak bardzo marzycie o tym, żeby ktoś wydał waszą książkę. Wyjątkiem są naturalnie informacje o ewentualnych sukcesach na polu pisarskim: czy już gdzieś publikowaliście, może byliście laureatami jakichś konkursów literackich? Oczywiście niepożądane jest przegięcie w drugą stronę - wysłanie e-meila zawierającego sam załącznik i ani słowa wyjaśnienia. Tekst powinien być napisany prostą, standardową, czarną czcionką. Wszelkie udziwnienia w postaci ozdobnych fontów (czasem, co gorsza, animowanych), orgii kolorów czy nawklejanych clipartów tylko utrudniają czytanie. Na tym etapie manuskrypt nie powinien też zawierać ilustracji, w szczególności zdjęć pościąganych w przypadkowy sposób z internetu – bo się wam podobały. Z reguły tak przygotowany plik jest duży, długo się ściąga – a w gotowej książce waszych obrazków i tak nie będzie, bo wydawca musi przestrzegać praw autorskich i nie może ot, tak sobie zamieszczać zdjęć niewiadomego pochodzenia bez zgody ich autora. Równie niedobrym pomysłem jest wysyłanie na tym etapie swoich pomysłów na okładkę.

A potem należy uzbroić się w cierpliwość... Do redakcji napływają setki tekstów rocznie, nie ma sensu po trzech dniach się dopytywać, czy tekst już jest przeczytany. Bywa, że odpowiedzi przychodzą po paru miesiącach. Czasami wcale. Być może dane wydawnictwo aktualnie w ogóle nie przyjmuje nowych autorów, może ma już zamknięty plan wydawniczy na dany rok. Dużo wydawanych pozycji to „pewniaki” – przekłady książek, które odniosły sukces na zachodzie. Na polskich debiutantów nie starcza już zatem finansów i „mocy przerobowych”. Nie jest więc niestety łatwo – ale nie traćcie nadziei. Autorzy znajdujący się obecnie na listach bestsellerów wcale nie zaczynali inaczej niż wy.


Poradnik pisarza przygotowała dla Was redakcja wydawnictwa My Book


Szanowni Autorzy

Jeśli chcecie podzielić się własnymi doświadczenieniami związanymi z pisaniem i wydawaniem książek - to miejsce czeka na was. W sprawie zamieszczania artykułów w dziale "Poradnik pisarza" piszcie do nas przez formularz kontaktowy.
© 2010-2016 by Creative Media
×