Text 7 of 61 from volume: to nie selfie
| Author | |
| Genre | poetry |
| Form | blank verse |
| Date added | 2018-01-13 |
| Linguistic correctness | |
| Text quality | |
| Views | 1754 |

dzień nieciekawy
wlecze godzinę po godzinie na szafot
stuka obcas jednonogiej sławy
za rękaw pociągana
rewanżuje się oschłością
w sali kameralnej
przy stoliku nominowana do roli
poetka śni sen o rzeczach
o ludziach mówi oni
w matce widzi siebie w ojcu chłopca
wygrzebuje z pamięci muchy
karmi kamień chlebem
przędzie pajęczynę i zawija w kokon
śliczne różowe policzki lalek
uśmiechniętych tym samym uśmiechem
podstarzałej madonny
nagłe pytanie o sens niezgrabnie przechylonej głowy
przywraca trzeźwość entuzjastów i zawiedzionych
poetka
bez wejściówki gaśnie i odchodzi






Doskonała ocena mówiącej
kobiety co widzi
w matce, ojcu, oni.
I nagle ta korona spada
Z przedwcześnie ,,nominowanej" .
A to nikt lub nic
Przypomina mi to mój wierszyk ,,Dopasowani literaci "
Tyle że mój jest znacznie mniej subtelny , choć ten ma też spory kopniak .
ratings: perfect / excellent
Zastanawiają mnie ostatnie wersy. Niepokojące, przygnębiające.