Go to comments'Monarcha, wielki niedźwiedź Tallacu'.
Text 31 of 31 from volume: 'Opowiadania o zwierzętach'
Author
Genreadventure
Formprose
Date added2026-01-22
Linguistic correctness
- no ratings -
Text quality
- no ratings -
Views27

Część piętnasta


Tej nocy niedźwiedź opuścił swoją jaskinię. Jego rany zaleczyły się i był teraz tak silny, jak zawsze. Gdy wyszedł w kierunku równin poczuł zapach owiec, saren, krów, byka... . Wtedy dotarł do niego inny zapach. Niezwłocznie obrócił się i poszedł w dół wzgórza, poprzez sosny, dalej i dalej, szybciej i szybciej. W końcu zapach zawiódł go do długiej, niskiej jaskini. Nie bał się takich pomieszczeń. Obrabowywał takie groty z miodu już wcześniej. To był ten sam zapach. Wszedł do środka, a tam była wyborna masa specyfiku. Lizał i lizał, potem rozdarł torbę aby dostać więcej miodu. Nagle wejście zamknęło się z hukiem. „Monarcha” zaprzestał konsumpcji lecz wszędzie było cicho i nigdzie nie widać niebezpieczeństwa. Bariera oddzielająca go od wolności ? Mógł rozwalić taką barierę ! Więc lizał i lizał, na początku chciwie, później coraz wolniej, następnie na śpiąco. Jego oczy zamknęły się, a cielsko zwaliło się na ziemię i w ten sposób zasnął.

Obaj mężczyźni, bladzi i opanowani, przybyli o poranku. Zauważyli ślady oznaczające, że wpadł w pułapkę. Bariera była zawarta, więc mogli widzieć tą masę futra, która wypełniała pułapkę i poruszała się w górę, i w dół, pogrążona w głębokim śnie. Przynieśli ze sobą mocne sznury, silne łańcuchy – także chloroform, gdyby niedźwiedź wybudził się zbyt szybko. Obwiązali go łańcuchami, ograniczyli jego swobodę ruchów – wielkie łapy przywiązali do karku; kark, pierś i tylne łapy powiązali z kłodą. Wtedy wyciągnęli jego ciało na zewnątrz i pozwolili mu się wybudzić. Wściekłość i bezsilność z powodu łańcuchów i sznurów... . Jakie słowa mogą opisać upadek „Monarchy”? Ułożyli go na saniach i zaprzęgiem złożonym z sześciu koni zabrali jego ku wagonom kolei. Dźwig podniósł niedźwiedzia i wsadzono go do pomieszczenia, w którym miał jechać.

Pociąg ruszył i wkrótce zniknął w oddali. Przewieziono „Monarchę” skutego łańcuchami do wielkiego miasta. Umieszczono go w klatce mocniejszej po trzykroć, jak dla lwów. Kiedy został uwolniony wewnątrz klatki, krążył rozglądając się za miejscem, w którym mógłby dokonać wyłomu. Zaatakował ciężkie kraty. Stało się jasne, że mógłby się wydostać wobec czego zaciągnięto więźnia do innej klatki, której nawet słonie nie mogły rozerwać. Lecz klatka stała na ziemi i mniej więcej w godzinę, wielki niedźwiedź Tallacu, wykopał dziurę, w której zniknął. Strumień wody z rury nie zapełnił podkopu i zmusił go do wyjścia na zewnątrz. Wsadzono go do nowej klatki, zrobionej specjalnie dla niego – o twardym podłożu ze skały, wielkimi kratami ze stali na dziewięć stóp wysokimi i stalowym sufitem. Grizli krążył szybko wkoło klatki, próbując każdy pręt, badając każdy róg, znajdując w końcu miejsce, gdzie była drewniana belka, jedyny fragment drewniany całej klatki. Niedźwiedź leżał na swym boku i pracował wytrwale póki nie przeciął belki na dwa kawałki. Ale stalowe sworznie pozostały i nie mógł z nimi nic zrobić. Belki były jego ostatnią nadzieją; wielki niedźwiedź leżał teraz na dole klatki z nosem w swoich łapach i szlochał. Zwierzęce odgłosy mówiły w rzeczy samej jasno, jak u człowieka, o nadziei, która odeszła. Dozorcy przybyli z jedzeniem lecz niedźwiedź się nawet nie poruszył. Położyli strawę na dnie klatki ale nie tykał tego i leżał tak jak przedtem. Minęły dwa dni. Dozorcy spoglądali na niego i mówili: „On zdycha. Poślijcie po Kellyana”.

Przybył Kellyan. Zdjęło jego uczucie litości, gdy ujrzał niedźwiedzia dlatego, że był człowiekiem odważnym, jak inni, a nawet jak inne zwierzęta. Wcisnął swoje ramię przez kraty i szturchnął niedźwiedzia. Grizli jednak się nie poruszył. Wtedy Kellyan rzekł: „Pozwólcie mi wejść do niego”. „Oszalałeś!” - odpowiedzieli dozorcy. Kellyan uparł się, tak więc uchylili pręty z przodu klatki i pozwolili jemu wejść. Kellyan położył swą rękę na olbrzymiej głowie lecz „Monarcha” nie ruszał się. Łowca dotknął jego łba i przemówił do niego. Dłoń łowcy zawędrowała ku wielkim, okrągłym uszom. Spojrzał i odskoczył zdumiony. Każde ucho miało małą, okrągłą dziurkę – Kellyan już wiedział, że to był jego mały niedźwiadek Jack. „Och Jack, nie wiedziałem, że to jesteś ty. Jack czy mnie poznajesz?”. Jack nie poruszył się. Kellyan szybko wstał. Po czym pobiegł do hotelu, a tam założył swoje stare, myśliwskie ubranie i powrócił do klatki z całą masą miodu. „Jack, Jack!” - wołał - „Miód, miód!”. Jack nie pamiętał głosu i znaczenia słów: „Miód, Jack, miód!”. To nic nie znaczyło dla niego. Dopiero zapach miodu, kurtki myśliwskiej, rąk, które kiedyś kochał, wszystko to razem rozbudziło coś w nim. Grizli Jack, „Monarcha”, uniósł nieco swój łeb. Jego oczy stały się bardziej przytomne, nos powędrował w górę dwa lub trzy razy (charakterystyczny sposób w jaki zachowywał się dawno temu). Kellyan zbliżył się do niego. „Ja nie wiedziałem, że to byłeś ty, Jack. Och Jack, wybacz mi!”. Po tych słowach wstał i uciekł z klatki. Dozorcy, którzy tam byli nie rozumieli całej sceny ale jeden z nich podsunął bliżej miód i powiedział: „Miód, Jack, miód!”.

Przepełniony rozpaczą „Monarcha” był już gotowy umrzeć lecz nastąpił przełom, nowa nadzieja. Człowiek, który podbił jego serce zdawał się być przyjacielem. Dozorca powtarzający cały czas znajome mu słowa: „Miód, Jack, miód!”, popchnął masę miodową, aż dotknęła jego pyska. Zaczął lizać smakołyk i... apetyt powrócił. Następnie dozorcy przynosili mu delikatne jedzenie. Próbowali wszystkiego aby tylko przywrócić mu siłę i życie. Wobec tego wszystkiego jadł i żył. Podobno jeszcze żyje ale tak ledwo, ledwo. Można oglądać go w ogrodzie zoologicznym, z dala od tłumów, gdzieś daleko, daleko w okolicy Tallacu. Kellyan przychodził, żeby obejrzeć swego pupila, lecz „Monarcha” nie rozpoznawał go. Czasem wściekał się, jednak nie na długo. Kroczył, kroczył bez celu, bez końca. Jest więźniem w swej klatce, więźniem - poszukiwaczem wolności, „złotych wrót”, nienawidzącym i zarazem poszukującym; tam i z powrotem na zawsze. Wszystko na próżno!


Koniec  opowiadania `Monarcha, wielki niedźwiedź Tallacu`.



  Contents of volume
Comments (0)
ratings: linguistic correctness / text quality
no comments yet
© 2010-2016 by Creative Media