| Author | |
| Genre | nonfiction |
| Form | article / essay |
| Date added | 2026-01-23 |
| Linguistic correctness | - no ratings - |
| Text quality | - no ratings - |
| Views | 32 |

Twórca jest twórcą
Zdumienie i przysłowiowy opad szczęki wywołały u mnie informacje o toczącym się procesie beatyfikacyjnym Antonio Gaudiego. Pierwsza myśl w mojej głowie to gwałt na sztuce, czy słusznie?Podstawowym argumentem dla rzekomej świętości Gaudiego jest jego żarliwa religijność pod koniec życia. Można ją wiązać z duchowym „wejściem” w projekt, co nie jest tak rzadkie wśród twórców. Innym powodem mogłoby być zniechęcenie po zawodach miłosnych. Wielu artystów, czy to pod koniec czy w trakcie życia, przeżywało duchowe rozterki lecz żaden z nich nie został do tej pory ogłoszony ani świętym ani błogosławionym. Za przykłady nawróceń koniecznych do ogłoszenia Gaudiego błogosławionym składają się przede wszystkim świadectwa rzekomych nawróceń. Często przywoływany jest przypadek koreańskiego mnicha buddyjskiego, który po wizycie w Sagrada Familii przeszedł na katolicyzm. Nawrócenia nie biorą się znikąd i są zwykle decyzjami, do których dochodzi się po jakimś czasie, a nie ad hoc. Wracając do przykładu naszego mnicha, tutaj mamy kolejny przykład nieporozumień wynikających z nieznajomości zasad buddyzmu (Zainteresowanych odsyłam do lektur lub vlogów podróżniczych po Azji.) W książce „Antonio Gaudi. Czarodziej architektury” przywoływane są przykłady nawróceń płynących z Ameryki Południowej. A czy łatwiejsze byłoby promowanie talentów w fawelach i opłacanie ich studiów? Może wśród nich są geniusze na miarę barcelońskiego architekta. A co by się stało, gdyby tak ogłoszono go błogosławionym? Wyobraźcie sobie tłumy obłuskujące emalię pokrywającą ławki w parku Guell, traktowane jak relikwie. Jego sztuka zdegradowałaby się do postaci artysty, który stałby się zakopiańskim misiem przedstawianym na obrazkach i figurkach Made In China. Reżyserzy musieliby okrajać swoje dramaty i scenariusze o „momenty”, a niejeden hollywoodzki scenariusz wylądowałby przez to w koszu. W podobny sposób dotknie to pisarzy, poetów, a także ludzi sztuk pięknych. Uważa się, że architekci wreszcie zyskają swojego patrona. W jakich celach będą się doń modlić? Żeby nie przyszli smutni panowie z nadzoru budowlanego? Żeby budowla wątpliwej konstrukcji się nie zawaliła? A może będą wieszać obrazki z Gaudim w azjatyckich fabrykach odzieżowych, by nie podzieliły losu Rana Plazy?Najważniejsze to zachować spokój i nie dać się ponieść tej histerii. Sztuka obroni się sama, a jej twórca pozostanie twórcą. Może w ten sposób nie ziści się wyżej opisany scenariusz. Jeśli jednak moje słowa okażą się prorocze, wtedy dopiero będziemy się martwić…





