Go to commentsRozchwast
Text 90 of 91 from volume: Wiersze II
Author
Genrepoetry
Formblank verse
Date added2026-03-16
Linguistic correctness
Text quality
Views68

zaciskanie powiek, tuż po obudzeniu się,

by nie uronić płynnej ciemności. niech

nie kończy się, przeżera wszelkie bielidła.


ziemia przytargana ze snu jest pełna wilgoci,

niesamowicie żyzna. nie muszę upuszczać

ziarenka, by, sam z siebie, zaczął kiełkować

chwastecznik. piękny, z gatunku

czeremszewica solna (nie pytajcie o łacińską

nazwę, nie pamiętam).


jest noc, a więc dawno temu rozebrano obiekt

z brudnej cegły, fabrykę sprzed tysiąca lat.


zrobiono to na tyle dyskretnie, że uszło

uwagi lokalnym menelom. siedzą, ciasno

zbici w kołtun-kokon, grzeją się przy ognisku

nie zauważywszy, iż nie są otoczeni ścianami.


wyciągam do nich liście, głaszczę szczeciniaste

policzki. nim przyjdzie świt – nie będzie już

życiowych rozbitków, ich ognia. wyrosną

jabłonie, podkrzewy, rumianek i pomidory.


to, co udało mi się przemycić ze snu,

również ulegnie przemianie. ale szkoda gadać,

bo kto to widział: roślina w kształcie

galerii handlowej, ratusza,

czy mająca ulice zamiast gałęzi!

  Contents of volume
Comments (1)
ratings: linguistic correctness / text quality
avatar
Senny klimat, nieco przerażający, o znikaniu przyrody, można powiedzieć, że ekologiczny wiersz grozy.
© 2010-2016 by Creative Media