Go to commentsWymuszony urlop
Text 6 of 7 from volume: Przedpojutrze i dziś
Author
Genrenonfiction
Formarticle / essay
Date added2026-03-17
Linguistic correctness
- no ratings -
Text quality
- no ratings -
Views33

WYMUSZONY URLOP

Tak – szanuj prezesa swego, bo możesz mieć gorszego. Czasem trudno to sobie wyobrazić. Więc w firmie nastąpiło grube dup i nagle okazało się, że jest nas za dużo. Na razie tacy jak ja, mający jeszcze urlop z zeszłego roku są wyganiani na wolne. I zwalnia się pracowników firm zewnętrznych.

Pogodę mamy taką – luty może słabo, ale marzec jest całkiem miły. Taki urlop na siłę… Kiedy tego chcesz, bo wolne jest ci do czegoś potrzebne, no to zgoda. Ale tak z partyzanta? Taki urlop nie regeneruje sił, to zmęczenie lenistwem.

Dobra, trzeba sobie z tą sytuacją jakoś poradzić. Zaczynam od trenowania silnej woli. Z czym wam się to kojarzy? No więc nie wstajemy z łóżka przed 9.00, nawet jeśli budzę się wcześniej. Przewracam się na drugi bok i twardo leżę dalej. Czasem trudno się powstrzymać…

I co dalej? Zawsze jest jakaś duperela do załatwienia, odkładana – to jest do zrobienia w poniedziałek, wtorek, albo spoko, mamy tyle wolnego to jutro, pojutrze. No i nie trzeba iść do pracy, więc piwo przed obiadem. A nawet w porywach do trzech. A co! Przecież nic nie trzeba, a tylko można. Urlop. Lenistwo.

Wszyscy domownicy idą do pracy, dom pusty, więc można łazić na golasa, słuchać głośno punk rocka. Tyle ciekawych książek jest do przeczytania. A skoro ja jestem nie – telewizyjny, to nie gapię się, nie oglądam kolejnego sezonu serialu, w którym Jaskier nagle jest gejem.

Raczej spacer przed obiadem. Zakamarki miasta stają przede mną otworem, do uważnego posmakowania. Oglądam widoki, grafiti, zwracam uwagę na wlepki.

Ludzi mi brakuje, bo wszyscy są zajęci przez cały tydzień, chodzą do pracy, więc tego czasu nie da się zużyć na odrestaurowanie relacji towarzyskich. O, jest jeden kolega ze złamana nogą… Ale on też potrafi ten czas wykorzystać tak, że nie siedzi w domu i nie czeka na moje odwiedziny. Relacje towarzyskie? Dostępni są tylko ci, którzy czasu mają w bród, ale nie pracują, więc jeśli im postawisz, zasponsorujesz to będą ci towarzyszyć. No nie, to słaba opcja. Zostaje kilkugodzinny, krajoznawczy spacer. No i w efekcie znam Kielce do spodu. Tu budują, tam burzą, tu można wypić piwo bez obawy przed policją. Przestrzeń do refleksji, pogmerania w swym wnętrzu. Tyle godzin do spędzenia sam na sam ze sobą.

Niby taka przestrzeń dla siebie jest trudna do przecenienia, ale jakoś cały czas mam wrażenie, że taki wymuszony urlop to okradanie mnie z moich zasobów. Bo ja chciałem to wolne mieć wtedy kiedy będę tego chcieć, a nie kiedy będę musieć. Ja mam swoim stresem wspierać tego nieporadnego w biznesie prezesa? I męczyć się w tym lenistwie?

Efektem ubocznym jest pisanie – stąd tyle moich tekstów o … trzeciożędnych sprawach.


  Contents of volume
Comments (0)
ratings: linguistic correctness / text quality
no comments yet
© 2010-2016 by Creative Media