| Author | |
| Genre | poetry |
| Form | blank verse |
| Date added | 2018-06-22 |
| Linguistic correctness | |
| Text quality | |
| Views | 1790 |

Pozwoliłem sobie na całkiem luźną przeróbkę kilku dzieł Romana Kostrzewskiego (KAT), przeciwko któremu suweren protestuje w osobach księży i notabli. Choć artysta układa teksty i śpiewa od ponad trzydziestu lat, a nawet ma liczne grono fanów, zdaje się uznano, że powinien już zakończyć karierę sceniczną.
Kolanko
Wataha już snuje swe sny
i suszy zęby.
Zasłona mgły spowiła ją.
Basiora gnębi.
Szarańcza! Szarańcza! Szarańcza!
Wyplułem śmierć:
Kolanko! Kolanko! Kolanko!
Łysy wszystko weź!
Łysy wszystko weź!
A dla Zera pohybel!
Zadżumiony dobrze wie:
kiedy przetasuje zgraną talię kart,
Cholera! Cholera!
Zero kartą, Dżumy twarz!
Rewolucja kości ma do pasa.
Kolanko! Kolanko! Kolanko!
Łysy poczuł krew!
O jojo!
Wszędzie trybuna i piekło,
a na łożu on:
Zbawiciel! Zbawiciel! Zbawiciel!






ratings: perfect / excellent
ratings: perfect / excellent