Text 57 of 124 from volume: Moje wiersze
| Author | |
| Genre | poetry |
| Form | drama |
| Date added | 2018-09-08 |
| Linguistic correctness | |
| Text quality | |
| Views | 1644 |

Słońce schowało się
Zabrało kolor i ciepło
Szarość
Dźwięki coraz cichsze
Gęsta czerń jak błoto
oplata ze wszystkich stron.
Cisza bezczasowości
gdy wpatruję się w nią
ona ślipi we mnie
Podobno sztuka ratuje przed zagładą
Rozum i nauka nie potrafią.
Jeszcze śnię i pragnę
powrócić do życia i światła
Tylko tracenie liści przez drzewo
nie wpływa na soki żywotne.
Głos dociera do mnie
- Jeśli się poddasz
to ci tyłek skopię!!!
Na starość nabiera się podejrzliwości
Nie chcę jej wpuścić do ciepłego wnętrza
A nuż się zadomowi.
Najgorsza będzie klaustrofobia
Nie przeżyję tego.






Posłuchaj Narodowego czytania P. prezydenta
- Przedwiośnie Żeromskiego
Może będzie lepiej.
ratings: perfect / excellent