| Author | |
| Genre | fantasy / SF |
| Form | prose |
| Date added | 2026-01-27 |
| Linguistic correctness | - no ratings - |
| Text quality | - no ratings - |
| Views | 29 |

Rajskie piekło
Ilona wraz z młodszą siostrą, Marcelą siedziały na ganku hostelu, sącząc lokalne piwo, dosiadł się do nich stary Łotysz, który, tak jak one, chciał zdobyć Puncak Jaya. - Dziewczyny, najlepsza trasa wiedzie od strony hotelu Sunset, wtedy pokonacie dżunglę szybciej.- Rzekł.Przytakiwały, ich rozmową usłyszał sprzątający obejście Papuas, jego mina źle wróżyła. - Uważajcie na ululu i dunę.- Ostrzegł.Ilona parsknęła śmiechem.- Jak ululu się wścieknie, to już po was ! A z duną nie ma żartów !- Kontynuował.- My się Twoich kumpli nie boimy !- Wrzasnęła Marcela.- To nie moi kumple, to strażnicy góry!- Nie dawał za wygraną.- Przecież tam jest kopalnia i gdyby coś widzieli, to by było o tym głośno.- Dodał Łotysz.- Ach, Ci biali ludzie, w nic nie wierzą!- Skonstatował Papuas.Księżyc ustąpił miejsca słońcu. Dziewczyny ruszyły skoro świt, szczyt powoli ukazywał swe oblicze. Weszły w strefę dżungli, feeria barw zachwycała, rajskie ptaki tańczyły na gałęziach. Mimo to, ciągle miały wrażenie, że ktoś je śledzi lecz nie wiedziały nikogo. Z dżunglą męczyły się aż do wieczora. Rozbiły namiot na trawiastej równinie. Powietrze przeszył świst i dziwny jęk. Ilona nie miała pojęcia, co to było. Marcela postawiła wyjść na zewnątrz. Ilona starała się wstrzymać oddech, wrzask Marceli był złym omenem, pospiesznie wyszła z namiotu, by pomóc siostrze, zastała ją w poszarpanej bluzce i spodniach, miała kilka zadrapań.- Coś spadło na mnie z góry i chciało mnie porwać, na szczęście znalazłam kamień, rzuciłam w nie i odleciało.- Przerażona wtuliła się w ramiona starszej siostry.- Następnym razem rozpalimy ogień.- Wyszeptała Ilona.Ruszyły w dalszą drogę, zapomniałyby o tym incydencie, gdyby nie znalezione na szlaku zmasakrowane ciało świni, wyglądało tak, jakby rozszarpały je wielkie pazury. - Lepiej się oddalmy.- Stwierdziła Ilona. Spod namiotu miały widok na położony w oddali lej kopalni, ogień płonął spokojnie, do czasu, gdy nie rozpętała się burza. Namiot ledwie wytrzymywał napór wody i wiatru. Wydawało im się, że ktoś lub coś kręci się wokół niego, słyszały jak się zbliża. Ilona powtarzała w myślach wszystkie modlitwy, jakie znała, Marcela skuliła się, płacząc. Gdy tylko burza minęła, wszystko ustało. Rano zauważyły ślady butów w pobliżu namiotu. - Obiję temu komuś facjatę!- Krzyknęła Marcela. Ruszyła po śladach, Ilona starała się dotrzymać jej kroku lecz siostra spojrzała na nią gniewnie, pokazując środkowy palec. Oddalała się coraz bardziej , czuła na swoich plecach czyjś oddech, gdy obejrzała się za siebie, poczuła tępe uderzenie w głowę. Ilona nie poddawała się, ruszyła naprzód, w końcu siostra ma mapę i ją znajdzie. W dole widziała pracujące w kopalni maszyny i ludzi. Skały zaczęły odsłaniać swoje piękno, szczyt stawał się coraz bliższy. Na krawędzi ujrzała Łotysza, był smutny.- Wczoraj żona zmarła na raka, chciałem zdobyć ten szczyt dla niej, a slajdy i pamiątki z podróży wystawić na aukcji, teraz nie mam już nic.- Zapłakał. Ilonie też się udzieliło. Opowiadała o tym, co wydarzyło się w ostatnich dniach.- My się śmialiśmy z tego Papuasa, a tu faktycznie dzieje się coś niedobrego.- Odrzekł.Potężny cień spadł na skały, ujrzeli olbrzymiego ptaka, Łotysz cisnął w niego kamieniem, monstrum odleciało przerażone.Spokojni o swój los kontynuowali wędrówkę. Rozbili obóz w pobliżu skalistego piargu. Ilona ciągle myślała o siostrze. Nocą coś skradało się cicho do jej namiotu, słyszała tylko ciężki oddech, zamknęła oczy, licząc ,że tajemniczy gość się oddali, słyszała przekleństwa w języku łotewskim, poczuła, że ktoś próbuje wedrzeć się do namiotu, wrzasnęła. Na szczęście był to jej znajomy.- Ale się wystraszyłam!- Krzyknęła.- Usłyszałem kroki, pomyślałem, że to ty, a tutaj stoi jakiś szatyn, może w Twoim wieku i sika . Pytam się go, czego chce, odpowiada, żebym stąd spierdalał, tłumaczę, że mam pozwolenie i mogę mu pokazać, on zaczął mnie straszyć, że rozpierdzieli nam namioty lecz gorsze było to, z czym przyszedł, to był potwór z różowymi oczami i szczeciną jak wieprz!-Ilonie zrobiło się słabo, wtuliła się w swojego towarzysza i tak trwali do rana.Postanowili zaatakować szczyt wraz ze wschodem słońca. Stojąc na samym wierzchołku najwyższej góry Oceanii, trudno było powstrzymać emocje. Schodząc, widzieli ten sam cień, krążył nad nimi coraz niżej. Ilona nie zdążyła nawet krzyknąć , poczuła potężne szarpnięcie, stworzenie chwyciło ją w swe pazury. Krążyło nad kopalnią, by przelecieć nad skalnymi wyłomami i zatrzymać się w podziemnej grocie. Nie chciała zostać zjedzona, przed sobą miała mnóstwo słomy ułożonej na szklanej płycie, zauważyła wysięgnik, który otworzył schody, ledwie zdążyła przed jego zamknięciem. Znalazła się w plątaninie korytarzy. Czytając napisy na różnych drzwiach, dowiedziała się o programach reintrodukcji pterodaktyla (ululu), chupacabry melanezyjskiej (duna) na zdewastowanych terenach , kontaktach z ważnymi postaciami historycznymi za pomocą systemu Ghost Video Camera, hodowli roślin hybrydowych i testowaniu nowych technologii. Zaczepił ją młody Afroamerykanin.- Nazwisko?- Spytał.- Kalinowska.- - Proszę za mną.-Wskazał przestronne lobby, z łatwością zauważyła Marcelę siedzącą z grupką ludzi. Rozmawiała na temat jakiegoś programu militarnego, przewijały się nazwiska Napoleona, generała Pattona, Sobieskiego i Nelsona. Ich rozmowy zagłuszały piosenki Die Antwoord, Linkin Park i Rihanny. Siostry spotkały się wzrokiem, Marcela kazała podjeść. - Siostra, ty żyjesz!- Zawołała Ilona.- Mam swoją pracę i możliwości kształcenia, wcale nie chcę wracać.-- Powiedz mi, co to za miejsce?-- Nie powinno Cię to interesować. Ważne , że z naszego dorobku korzystają wybitni naukowcy i eksperci. –Ilona błagała, przywoływała rodziców, znajomych z V LO w Tarnowie i ze studiów , wspólne chwile. Marcela pozostała niewzruszona, w końcu miała 19 lat i mogła sama o sobie decydować. Złożona z kilku Papuasów ochrona kazała odejść Ilonie .Wracała sama przez dżunglę, nic jej nie cieszyło, jej 23- letnie życie zmieniło się, zdobycie szczytu i plany na przyszłość już nie cieszyły. Czekając na prom na Flores , zastanawiała się, jaką bajeczkę sprzedać rodzicom. Tymczasem Marcela pięła się w karierze…





