| Author | |
| Genre | nonfiction |
| Form | article / essay |
| Date added | 2026-02-20 |
| Linguistic correctness | - no ratings - |
| Text quality | - no ratings - |
| Views | 27 |

Doskonale mieści się tu jeden z przykładów samodzielnego – chyba – działania dowódców średniego szczebla organizacji podziemnych opisany przez wykonawcę zleconego zadania mającego charakter wyraźnie ekspriopriacyjny. F. Pisarewski – Perry ( Pisarzewski – Parry)[1], Żyd należący do ZWZ, potem więzień Pawiaka odbity przez NSZ, wspomina już po uwolnieniu o pomyśle: „ mieliśmy // przerobić// niemiecką gestapowską rodzinę na Powiślu” i opisuje napad, w trakcie którego dwuosobowa obstawa obezwładnia gospodarza i dwie kobiety, on i kolega, a następnie we 4 rabują złoto oceniane na co najmniej kilka milionów ówczesnych złotych. Wkrótce potem powstaje plan obrabowania kasyna gry w al. Szucha, ale w skutek komplikacji nie zostaje on zrealizowany.
W regionalnych komórkach organizacji podziemnych często przyjmowano takie sprytne samodzielne oddziały stosujące swoje własne kontrowersyjne metody. Słynny mord ekipy GL pod Borowem dokonany przez NSZ ( 30 zabitych gwardzistów i cywili) jest przedstawiany jako przejaw wojennego okrucieństwa, ale w powszechnej świadomości nie funkcjonuje to jako walka z bandami rabunkowymi, a wśród zabitych byli członkowie bandy Jana Palenia i bandy Jana Liska, przed wojną już karanego za różne przestępstwa. Nie chodziło o GL, ale o przytulone przez tą organizację bandyckie kolektywy. W okolicy Kraśnika AL przyjęła obie bandy – Jana Liska i Antoniego Palenia „Jastrzębia” – i obie te ekipy wraz z oddziałem Grzegorza Korczyńskiego „Grzegorza” dokonują szeregu napadów, w trakcie których mordują i rabują. Pod koniec 1942 Korczyński, jeszcze tylko ze swym oddziałem, napada na dwór w Gościeradowie – mord i rabunek, a potem podpalenie dla zamaskowania swych dokonań. Potem, już wspólnie z Paleniem i Liskiem, we wsiach Ludmiłówce i Grabówce, ekipa Korczyńskiego obrabowuje i morduje około 100 ukrywających się tam Żydów. Działania te potępia miejscowy sekretarz PPR, Jan Gruchalski „Sokół”. Korczyński porywa go, stawia przed „sądem partyjnym” i skazuje na śmierć. Po wojnie Paleń i Korczyński wraz z kilkoma członkami oddziału zostają aresztowani za te działania. Siedzą kilka lat w więzieniu, po czym sprawa zostaje umorzona. Nie zostają uniewinnieni, oczyszczeni z zarzutów. Po prostu sprawę się zamyka, a oni wracają do służby w MSW. Podobna jest historia Czesława Byka ( po wojnie Boreckiego) „Brzozy”. Działa w świętokrzyskim, powiat Opatów. Zaczyna od napadu w kwietniu 1944 na dwór w Grzegorzowicach ( mord i rabunek), by potem grabić i mordować – dwory, bogatych chłopów i plebanie. Po wojnie pracuje w MSW.
W AL przyjmowano takich, by powiększyć stany osobowe , ale i do AK przyjęto Tutasa z łomżyńskiego. I jego wojna uwolniła z więzienia. Tutas prowadzi radosne życie – pędzi bimber i kłusuje. Wiosną 1942 Niemcy zamykają jego syna i siostrzeńca w posterunku policji w Małym Płocku i Tutas z bratem i szwagrem ich odbijają, jeszcze jak najbardziej prywatnie. I skoro ich wszystkich szukają, to tworzą oddział. Wstępują do AK. Tutas zostaje dowódcą drużyny specjalnej Kedywu obwodu Łomża. Wkrótce jednak Tutas i jego drużyna specjalna zostali wykluczeni z AK za działanie na własną rękę, ale to jest ostrzak i działa sam, regionalnie, folkowo, aż tak, że Niemcy porywają jego żonę i dwoje dzieci. To jest zasadzka, ale Tutas idzie, by wymienić siebie za żonę i dzieci. Niemcom nie udaje się go schwytać, bo Tutas skutecznie stawia opór, więc go zabijają, choć on się broni i udaje mu się przy okazji zabić komendanta posterunku w Małym Płocku.
Nieco inaczej kończy się historia szajki Władysława Rybaka z Ujazdu w sandomierskim. Początkowo był członkiem AK, później jednak schodzi na bandycką ścieżkę. Szajka zostaje wyłapana przez Niemców i w większości zlikwidowana. Dwie członkinie bandy, które Niemcy zachowują przy życiu godzą się na współpracę, a że niewiele wiedzą, więc jedyne co im pozostaje to zostać konfidentkami i kapować na siedzące wraz z nimi w celach kobiety.
Jakoś nie trafiałem na krytykę poczynań AL w relacjach wspomnieniowych ich działaczy w tym temacie, a było to wyraźne pod względem marksistowskim zboczenie, bo definiowano owych „samorzutnych”, „rdzennych” lewicowców jako opór przeciwko kapitalizmowi, nawet jeśli występował on w postaci takiej jak opisywałem wyżej, a najczęściej stosowanymi metodami były ekspropriacje, z bronią w ręku, a to przecież ... kojarzenie tych działań z lewicą i walką z kapitalizmem było naciąganiem plandeki na łosia: ani ci ludzie, ani sposób ich działania nie ma w sobie nic z realizacji lewicowych idei, więc zaliczano ich do zbrojnej partyzantki lewicowej tylko dlatego, że nie potrafiono lub nie chciano ich zaklasyfikować – tu aktorami były postacie jak z opowieści o Ravacholu. [ Koszmarne zdanie, wiem o tym.] Terenowe odnogi AL zaangażowały lokalne bandyckie kolektywy, często mające na pieńku z największą na tym terenie partyzancką, te chętnie schroniły się pod skrzydła nowej dużej siły politycznej działającej nawet tu. I angażującej nowych członków mimo ich historii - kierownictwo AL wiedziało, że gdy organizacja się wzmocni to wykona czystkę , zbyt samodzielnych zlikwiduje fizycznie, a tych mniej samodzielnych wchłonie. Ważniewski w „Walki partyzanckie nad Nidą” opowiada historię o tym, jak to lutym 1945 w wyzwolonym przez Armię Czerwoną Miechowie jedną z grup partyzanckich spływających do miasta był oddział dywersyjny GL podległy PPS – WRN[2] dowodzony przez Józefa Kocioła „Piotrowskiego”. Tak właśnie określił się ten oddział przy zgłoszeniu u lokalnych władz podlegających rządowi lubelskiemu i NKWD. „Piotrowski” po przybyciu do miejscowej siedziby władz urządza popijawę dla całego swojego oddziału, w trakcie której rozdziela awanse – dla każdego coś się trafia, a najgłupszy i najmniej lubiany zostaje sierżantem. Członkowie tego „oddziału” potem „znaleźli” się w strukturach nowych władz. Tak jak i inni, choć zajmujący się o wiele mroczniejszymi aspektami rzeczywistości i funkcjonujący o wiele wyraźniej po drugiej ze stron.
W pracy „Porządek publiczny i bezpieczeństwo w okupacyjnej Warszawie”,Studia historyczne pod red. Roberta Spałka, Warszawa 2018, IPN znaleźć można wiele informacji na temat bandytyzmu w stolicy i okolicy. Według danych OrPo, w latach 1940 -4 na terenie dystryktu warszawskiego dokonano 17097 napadów rabunkowych i innych aktów przemocy. Wedle informacji PKB apogeum ma miejsce w grudniu 1943 – to 379 napadów i 3790 kradzieży. Wiele z nich to akcje ściągania haraczy przez członków organizacji konspiracyjnych. Tak działała PAL i KN, w tym i Ryszard Reiff. W czasie jednej z takich akcji, napadu na Biuro Handlowe na ul. Żurawiej, sąsiedzi zawiadamiają policję, a ta ujmuje konspiratorów. 23. 04. 1944 oddział kedywu z Warszawy napada na majątek Krubki k. Okuniewa w celu zdobycia spirytusu – w obronie stają miejscowi członkowie AK i wywiązuje się walka. Miejscowi tracą jednego zabitego i jednego rannego.
Wiele napadów było autorstwa członków Oddziału Dywersji Bojowej 3 obwodu Śródmieście, jego dowódcy, por. „Ryżego” i Cezarego Szemley – Ketlinga, ps „Arpad” i „Janusz”. „Ryży” wszedł do AK z organizacji Wilki, a „Arpad” z Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej. 12.04 43 napadają na nielegalne kasyno na ul Koszykowej. Obrabowują naczelnika Urzędu Skarbowego Wirskiego. 20. 04. 43 na ul Lwowskiej napadają na Kazimierza Dąbkowskiego – rabunek plus zabójstwo. 22. 04. 43 zabijają kierownika baru „Jocker”, Jurkowskiego. 5 i 20. 05. 43 napadają na inkasentów Banku Emisyjnego, kradnąc 50 i 149 tys. złotych. 30. 05. 43 zabijają Johna Bruna, Hansa Hilla i jeszcze jednego Niemca. W tym miesiącu napadają też na mieszkanie przy ul. Senatorskiej. 6.06.43 obrabowują małżeństwo Czarneckich. 17. 06. 43 zabijają Henryka Hocha. W połowie lipca napadają na mieszkanie Żyda przy pl. Grzybowskim. 10. 07. 43 obrabowują mieszkanie Cudzińskiego przy ul. Kwiatowej. Panowie w końcu się pokłócili i „Arpad” donosi na „Ryżego”. 14. 12. 43 obaj dostają kaesy. Wyrok wykonać mają por. Jerzy Tabęcki „Lasso”, Marian Szwed i Leon Miller. W tak zwanym międzyczasie „Lasso” bierze od AK 100 tys. na wykup oficera kedywu i defrauduje je. 15. 04. 44 czterej z tych panów zostają zlikwidowani ( „Lasso”. „Ryży”, Miller i Szwed). „Arpadowi” udało się umknąć – 2 kaesy! – po czym przeszedł do PAL i wyrok zawieszono.
Zawirowanie dotykające tą część świata w 1939 paradoksalnie utrwaliło przedwojenne wrogości. Dawna władza, w dużej części to była sanacja, przeszła do konspiracji, zaś sojusznicy głównego wroga, czyli Hitlera, a więc komuniści znaleźli się w niezręcznej sytuacji: głupio było przeciwstawiać się władzom państwa przyjaźniącego się ze Stalinem. Współpraca gospodarcza po 1939 roku między III Rzeszy a ZSRR dopiero się rozpędza. Wielu poślednich komunistów zatrudnia się u nazistowskiego okupanta, na różnych szczeblach – od pracowników administracyjnych po zwykłych szpicli. Wielu z nich, po latach, gdy do polskich granic zbliża się już Armia Czerwona, odwraca sojusze i przeorientowywuje się z powrotem na podległość ZSRR. Konflikty takich ludzi z AK po wojnie posłużyły potem do represji wobec tych ostatnich, bo ci pierwsi trafili potem w znaczącej ilości do aparatu – administracji funkcjonujących po wojnie. Oczywiście dopomogła temu ogólna tendencja w tej części Europy do fizycznej nawet likwidacji byłej opozycji. Wcześniej, w 1941 roku podziemie niepodległościowe przejmuje w wielu miejscach archiwa NKWD i korzysta z nich – w okolicach Siemiatycz, Drohiczyna, Ciechanowca, Wyszek i Topczewa w czasie przesuwania się frontu likwidowani są współpracownicy NKWD i przewodniczący sielsowietów. Dokonują tego Korpus Obrońców Polski powiat zabużański i Podlaski Batalion Śmierci Leona Mierczyńskiego „Bystrego”.
q
AK, a przed akcją zjednoczeniową zaprzyjaźnione grupy i oddziały, uczestniczyli w wielu akcjach likwidujących bandytyzm, ten kryminalny, ten polityczny i ten zmiksowany. Oddziały AK, NSZ i organizacji zaprzyjaźnionych najczęściej do sprawy podchodzą tak: przywódcy band są zabijani, najagresywniejsi członkowie dostają chłostę, a szeregowi członkowie są przymusowo wcielani do oddziałów.
W maju 1943 AK i przyjaciele organizują akcję „C.” Czyszczenie.
Od stycznia do marca 1944 AK zorganizowała akcję „Topiel”. W ramach tej akcji wykonano 33 wyroki śmierci.
W monografii Borzobohatego trafiam na opis długotrwałej akcji antybandyckiej w obwodzie Jędrzejów. Akcja trwała długo, więc albo bandy się odradzały albo w tej okolicy było to trendy zachowanie. Obwodowy Kedyw likwiduje ekipę z Mnichowa i okolic ( 5 osób – pocz. listopada 1943), z Nagłowic ( 3 osoby – połowa grudnia 1943), z Zagaja ( 2 osoby – marzec 1944) i bandę „Piłata” ( 3 osoby – luty 1944).
W czerwcu 1944 odbywa się akcja „Kośba” . Zlikwidowano wówczas 31 funkcjonariuszy i konfidentów.
W akcji „Burza” - o czym już wcześniej wspominałem - w terenie także podejmowano takie działania. Wiele z nich uderzało w utrzymujące się w nietypowy sposób oddziały AL, jako dużo słabsze w terenie, ale chcące przetrwać i wzrastać. Te organizacje mówiły różnymi językami i czasem się dogadywały – operacyjnie – ale metody przetrwania były odmienne. AK wgryzła się w teren i utrzymywała w miarę określony budżet, AL zaś zachowywała się jak armia napoleońska: żywiąca się na podbitych terenach, nierzadko po dobroci. Ci, którym udało się umknąć polowaniu – jak Władysławowi Urbańskiemu – po wojnie schwytanym przez aparat ścigania PRL – dostawały się kilkuletnie wyroki więzienia. Koledzy z gangu pana Urbańskiego - Tadeusz Karcz, Marian Więckowski i Stefan Pupysz – zostali zastrzeleni przez ekipę AK. Ale o tej ekipie – gangu „Laluni” – opowiem więcej w jednym z kolejnych rozdziałów.
Æ
Organizacje konspiracyjne wiedzą o sobie, wymieniają się informacjami w terenie i na szczeblu centralnym, ale dzięki temu, że wiele o sobie wiedzą, to decydują się na wzajemne rabowanie – zgłosicie to na policję?!!![3] Oto BCh organizuje „dzikie” zrzutowiska, by przejmować zrzuty nieprzeznaczone dla siebie, a nawet rabuje magazyny AK – k. wsi Osiesęki dokonuje tego oddział przybyły z buskiego, zaś k. wsi Przyrąb obok Wodzisławia dokonują tego miejscowi działacze BCh. W okręgu warszawskim w maju 1944 5 żołnierzy AK dostaje kaesy za okradzenie organizacyjnego magazynu broni ( 37 pistoletów i 3 rkm) i sprzedanie ich grupie komunistycznej jesienią 1943.
Kiedy część terenów Polski znalazła pod władzą komunistów, bandytyzm jako sposób na wzbogacenie się , albo po prostu często stosowana technologia na przeżycie nadal była w użyciu. Wspominają o tym np. autorzy uczestniczący w jednej z konferencji IPN.[4] Bandytyzm jest problemem jeszcze długo po wojnie i jego zwalczanie jest jednym z powodów porozumienia pomiędzy UPA i AK/WiN na wschodnich krańcach PRL na przełomie 1945/46. A jeszcze zanim wojna się skończy konflikt narodowościowy stał się uzasadnieniem dla bandytyzmu. Specyficznego, bo nie tępionego przez władze. Roman Drozd[5] podaje kilka przykładów. 24. 02. 1945 milicjanci napadają na wieś Ruskie i mordują ponad 20 osób. 25. 02. 1945 milicjanci napadają wieś Podbukowiny, mordują 12 osób i ograbiają ich. 9. 03. 1945 milicjanci napadają na wieś Siniawka, gdzie mordują 22 osoby i ograbiają je. Napadnięci i zabici to Ukraińcy, zaś napastnicy to Polacy i zarazem przedstawiciele organów władzy mających pilnować porządku i zapobiegać takim wydarzeniom. Ale wobec przełożonych pewnie można to było uzasadnić walką z banderowskim podziemiem. Mając możliwości milicjanci dali upust swym narodowościowym resentymentom. To klasyka, choć tu wyjątkowo mroczna, ale to odwieczny problem: kto ukarze policjanta naruszającego prawo.
[1] F. Pisarewski - Perry „ Orły i reszki”. Chodakiewicz podaje jego nazwisko w nieco innym brzmieniu. To jedna z dziwniejszych historii wojennych. Weteran 39, należał do ZWZ, aresztowany jesienią 41, w listopadzie 42 odbity przez NSZ, bywał we „Fregacie” i mu się tam podobało, spotykał tam dr Tolliga i Germana, oficerów Abwehry i robił z nimi interesy, od 44 w AK. Są zabici i ranni, spalone chaty, ale –Parry/Perry pija dość często wódkę i zdarza się, że idzie na akcję na ostrym kacu.
[2] Co było oczywistą bzdurą, bo GL podlegająca PPS – WRN już w 1942 –3 roku podporządkowało się w ramach akcji scaleniowej AK i weszło w jej skład, dominując na przykład na niektórych obszarach Zagłębia Dąbrowskiego w składzie AK.
[3] Wojciech Borzobohaty „Jodła” – Okręg Radomsko Kielecki ZWZ/AK 1939 – 45”, wyd. II, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1988. Data wydania chyba nie była bez znaczenia dla zawartości, choć nie jest to aż tak widoczne jak w pracy Massalskiego.
[4] Konferencja IPN „ Akcja WISŁA”, pod red. Jana Pisulińskiego, Warszawa 2003. Dość zróżnicowana pozycja, bo rozpiętość tekstów sięga od eseistyki, aż po 2 propozycje omówienia tematu w historycznych programach szkolnych. Ale – jak zwykle - warto się zapoznać z tą pozycją..
[5] tamże: Roman Drozd” Ukraińcy w Polsce 1944 – 47 – losy, postawy, nastroje”





