Przejdź do komentarzyUkład... niekoniecznie wg Elii Kazana
Tekst 56 z 172 ze zbioru: międzyczas
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2017-06-20
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń849

Czy ja kiedyś obiecałem pani miłość?

Nie rozumiem, nie pamiętam i przepraszam.

To co między nami parę razy było,

to po prostu gra emocji - uczuć raca.

Pani musi to zrozumieć i wybaczyć,

żeby złamać czyjeś lody i emocje,

dżentelmeni są gotowi się zakochać

bez pamięci ale tylko na dwie noce.

Ja rozumiem pani gniew i oburzenie.

Z nikim pani tak naprawdę nie wzdychała.

Drżenie ciała i błyszczące szałem oczy...

miłość panią po dwóch nocach pożegnała.

Też mi było niesłychanie bardzo dobrze

lecz zostawić muszę panią bez pardonu.

Właśnie to, że teraz zniknę bezpowrotnie,

będę w myślach pani serca, aż do zgonu.

Krótka miłość ma niezwykle długą pamięć

i potrafi nieraz przetrwać całe życie,

a szukanie jej pomiędzy stertą marzeń,

właśnie wierszem wynagrodzi nas obficie.

  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Człowieku bez serca! Zimny draniu! Bardzo mi się podobało.
avatar
Posłużę się tu moim ulubionym, bardzo staaarym [od 2010 roku] komentarzem najpierw opublikowanym w formie recenzji [Merlin.pl] później na portalach literackich.
W tym komentarzu [na temat argentyńskiego tanga] a w tę właśnie stronę ewoluuje przedstawiony wiersz niejako oraz poniekąd, widzę do siebie podobną panią, która wbrew sugestiom Autora także nie zamierza płakać z tego powodu, iż:

"Może i nie wychodzi :-D jednak od czego wyobraźnia :p W tej muzyce bowiem nie ma nic ze słodko płakśliwego popiskiwania skrzypeczków, plumkania, szurania, brzdąkania pianina, rozlewności harmonii czy innego łzawo namiętnego dziamgania ukelele. Muzyka ostra jak przecięcie się czerni przechodzącej w pomarańcz czerwieni; jak świst nożem przepruwamego powietrza. Melodyczne refleksy o barwach dojrzałej limonki, ciepłej żółci i skórzastej zieleni awokado; niepokój gorącego wiatru i łopot płóciennych markiz. Wybijanie nagle urwanego oraz urywanego rytmu... Melanż futuryzmu z abstrakcjonizmem. Przepaściste czarne argentyńskie noce z majaczącym to w dalszej, to w bliższej perspektywie fantomem Pana Gombrowicza Witolda. Obok tej muzyki nie da się przejść ot tak sobie; tę muzykę albo się uwielbia, albo jej nie znosi. Bywa, iż niekiedy i jedno, i drugie. Wściekłość i zauroczenie niczym z kimś przygodnie poznanym wspólne konsumowane na stłamszonym łóżku trzeciorzędnego hotelu, krewetki po zwariowanych popołudniowo wieczornych godzinach szalonej miłości. Krewetki popijane zresztą bladym, kwaśnawym cienkuszem z winnic kreolskich :p"

Układ :p Właśnie, układ ;-) Prześcielanie wygniecionego posłania, wspólnego zbierania po podłodze porzuconych drobiazgów, i... "Do zobaczenia", oczywiście bez przekonania, bo takie jest życie ;-)
avatar
Obiecanki macanki u kolegi wiecznie
kochac lub byc kochana
prosze pana niekoniecznie

tyle mysli potarganych tyle zbednych slowek
drogi panie ta kobieta
to chyba nie polglowek

na dwie noce lub dwie doby
w hotelowym karytarzu
jak Osiecka wierszem w serce


Grabicz
czy twe oczy moga klamac?...
© 2010-2016 by Creative Media
×