Przejdź do komentarzyE-bajkelia podług Belzebiusza
Tekst 255 z 255 ze zbioru: Czarcie kopyto
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formaproza
Data dodania2019-10-18
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń384


E-bajkelia podług Belzebiusza

Wielka historia! Wielka historia o żywocie Jebusa Chytrusa i jego zwycięstwie nad ciemnotą i skąpstwem. Naprzód opowiem skąd się wzięła.


Wracałem z targowiska taszcząc dwie siaty kartofli i kaczkę na niedzielny obiad. Przede mną na starej furmance pochrząkiwała wielka jak trzech Najmanów, locha. Woźnica pomstował na czym świat stoi – pewnie dlatego, że nie trafił się kupiec i trzeba było lochę nazad do chlewu zwieźć, a wiadomo ile taka musi zeżryć. Kiedy przejeżdżał koło kościoła szarpnął lejce, bo tam akurat trwał remont, a ksiądz stał z tacą na czatach przy samej drodze. Rad nierad, każden winien się zatrzymać i dać na ofiarę. Przez to szarpnięcie lejcami zerwał się postronek, którym locha była przywiązana do wozu, jej zad zsunął się na tył, a po chwili całkiem spadła. Truchtem pobiegła do kościoła, a ksiądz za nią. Chłop tylko machnął ręką. Kwiku było przy tym co nie miara, a wewnątrz kościoła jeszcze gorzej. Przystanąłem z innymi gapiami i patrzylim co dalej będzie. Wreszcie ksiądz wygnał nieczystą lochę ze świątyni i lał ją na schodach monstrancjom. Zauważyłem, że trzyma w ryju jakieś zawiniątko, które potem wypuściła w błoto. Podniosłem je i zabrałem do chaty. Na wieczór przystąpiłem do badań i szybko oniemiałem z zachwytu. Oto miałem w pazurach stary pergamon, cały zapisany grafomanią. Roztłumaczyłem jak należy na ojczysty język i spisałem, co udało się odczytać…


Ukamienowanie


„Tedy przemierzał pustkowie Jebus Chytrus w poszukiwaniu szarańczy i słodkich korzeni, ale niczego nie znajdował poza piaskiem i kamieniami. Nareszcie ujrzał w oddali zgromadzenie ciemnoty i w tym kierunku podążył. Gdy się zbliżył, dostrzegł, że ciemnota ciska kamieniami w młodą niewiastę o obfitych piersiach i głodnym łonie, ale nikt nie potrafił dobrze trafić. Zatem zatrzymał się Chytrus i zawołał: - Cóż robicie, ciemni ludzie? – Kamienujemy nieczystą, panie! – odrzekli mu. – A dlaczegóż to? – zawołał ponownie Jebus. – Wielu ją, panie, z sąsiedniej wioski gwałtem wzięło, kiedy wracała na wieczór z dzbanem wody. Zasępił się Chytrus i rzekł: - Nie ubijaj ta jej! Cztery niedziele po pustyni błądzę głodem morzony i pełen nieczystości w lędźwiach! Pozwólcie mi z krzyża spuścić wszystko, co zalega, a wtedy i ja, wam pomogę celnie kamienie ciskać. Zdumiała się ciemnota na te chytre słowa i  dała wędrowcowi przyzwolenie. Wówczas on wszedł w łono niewiasty, by po kilku dźgnięciach oddać jej całą nieczystość. Po czym wziął w prawicę sprawiedliwy kamień i z całej siły uderzył nieczystą w potylicę. Czaszka ladacznicy pękła na pół i uwolniła zawartość. I nikt już nie ciskał kamieni, bo nie było takiej potrzeby. Albowiem jeden sprawiedliwy kamień wystarczy, aby zgładzić nieczystość. To wszyscy zrozumieli i przyjęli Jebusa w swojej wiosce, gdzie zadziwiał ich swoją mądrością i opowieściami, lecz i u nich długo nie zabawił, gdyż wziął i udał się w dalszą wędrówkę po nieurodzajnych ziemiach”.


Senne udręcznie


Kiedy przybył Chytrus do krainy, gdzie w wielkiej obfitości rosły podziemne bulwy, które ciemnota kopała i jadła po upieczeniu lub ugotowaniu ponad zdrowy rozsądek, zauważył, że ludzie tam bardzo pokorni są wszyscy, lecz jeden z nich talenty swoje na wierzchu trzyma, od których innych oczy pieką i na nie patrzeć nie mogą. Zatem poszedł do niego i rzekł mu: - Człowieku! Czy ty nie masz nocnego udręczenia, że ludzie na ciebie nastają i chcą ci odebrać talenty? Czy ciebie sumienie po nocach nie dręczy, że ciebie okradną? – Bardzo dręczy, panie widzący ukryte rzeczy! – odrzekł mu właściciel talentów. Czyliż ty nie powinieneś ukryć swoich talentów dla spokojnego snu? – zapytał ponownie Jebus. – O tak, panie… - zasępiony odrzekł mu. – Zrób to zatem! Z daleka od ludzi, w lesie, żeby nikt cię nie widział. Zakop! – nakazał mu Chytrus.

Kiedy ów człowiek poszedł do lasu, by tam ukryć swoje talenty, z ukrycia go obserwował. I wrócił ten człowiek do wioski szczęśliwy i pojednany ze społeczeństwem, a Chytrus odkopał i zabrał ze sobą niepotrzebne nikomu talenty w dalszą wędrówkę.”


Na pergamonie są spisane jeszcze inne fuckpokryfy, ale żeby nie było za dużo na raz, podam w kolejnej części. To nie są proste rzeczy, ale trzeba czytać ze zrozumieniem pomiędzy rzeczownikami, które nie wszystkim się mogą podobać.


Powrót syna zmarnowanego

O toczeniu kamieni młyńskich przed sobą

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Wszelkie podobieństwo do znanych osób, miejsc i wydarzeń, ma się rozumieć, z góry Z GÓRY wykluczone
© 2010-2016 by Creative Media
×