| Autor | |
| Gatunek | popularnonaukowe |
| Forma | proza |
| Data dodania | 2026-03-24 |
| Poprawność językowa | - brak ocen - |
| Poziom literacki | - brak ocen - |
| Wyświetleń | 24 |

Część trzecia
Tego lata pojawiły się młode gęsi i we wrześniu znalazły się na jeziorze wraz z ich starszymi braćmi i siostrami. W październiku ponownie ptaki odlatywały na południe. Znowu czarnoszyje uformowały szereg na jeziorze, aby na znak dany przez matkę lecieć. Ta sama scena powtórzyła się, z tą różnicą, że teraz był tuzin gęsi, które unosiły się i wracały na zawołanie matki: „Odwrót”. Tak to toczyło się przez prawie cały październik. Potem przy końcu października wydarzyła się dziwna rzecz. Któregoś dnia, za setnym razem, matka dała hasło do odlotu i całe stado poleciało. Matka również, a jej gęganie było głośniejsze niż kiedykolwiek. Uszeregowała wszystkie młode gęsi i odleciały daleko, tworząc jedną, wielką strzałę w stadzie. Leciały coraz wyżej i wyżej, ponad drzewami w kierunku południa, ginąc wkrótce z oczu na błękitnym niebie. Na próżno gąsior, który pozostał na jeziorze gęgał i gęgał: „Wracajcie! Wracajcie!”. Tak, jak przedtem nie mógł się unieść. Młode gęsi poleciały za matką. Całą zimę gąsior przesiedział sam na lodzie. Czasem sokół przeleciał powyżej i czujne oko czarnoszyjego obracało się aby widzieć lotnika. Raz czy dwa razy zagęgał ale jego gęganie: „Gęgę!” - było zawsze krótkie. W rzeczy samej smutno było widzieć go w takim stanie. Dlatego pomyślałem, iż jego rodzina nie wróci z powrotem. Nie obierał sobie innej partnerki ponieważ dzikie gęsi dobierają sobie żonę tylko raz w czasie trwania ich całego życia. Biedny, stary, czarnoszyi gąsior był bardzo samotny.
Nadeszły jaśniejsze dni, śnieg i lód zaczęły topnieć. Ponownie na niebie pojawiły się gęsi i gąsior pływając po otwartej części jeziora odpowiadał i nawoływał: „Gę, gę, gę... . Wracajcie. Wracajcie!”. Stada przelatywały. Dni stawały się coraz jaśniejsze i gąsior opływał jezioro. Jak nam było go żal! Następnie przyszedł kwiecień i pokrył drzewa zielenią. Stary, czarnoszyi gąsior wodował i pływał wkoło, obserwował, odpowiadał tylko takim dźwiękom, które go poruszały. Wtedy, któregoś dnia, gdy las dźwięczał od śpiewu ptaków, wydarzyła się wielka sprawa. Stary, czarnoszyi gąsior zawsze czuwający i czekający, nagle spojrzał w górę. Pióra na jego szyi podniosły się, tak był podniecony. I gęgał, gęgał, coraz głośniej i głośniej. Kiedy tak gęgał ni z tego, ni z owego nadeszła odpowiedź. Z nieba. Stawała się głośniejsza. I wspaniałe stado, trzynastu dzikich gęsi, przyleciało żeglować po jeziorze wraz z nim, wprost z błękitnego nieba – niżej i niżej – aż osiadło na wodzie. Tam zgromadziło się wokół ich ojca gęgając delikatnie. Nie było wątpliwości. Młode były teraz duże i wyglądały dziwnie ale my rozpoznaliśmy matkę. Powróciła i wierna sobie para żyje na jeziorze. Jesień wysłała stado daleko na południe, gdy tymczasem ojciec pozostał na straży. Lecz więź wiązała ich wszystkich, odsyłała i sprowadzała z powrotem, z siłą większą niż lęk czy śmierć. Wobec tego wszystkiego zostałem pouczony aby kochać i szanować gęganie dzikich gęsi mimo, że długi i powolny czas próby odgrywa tak doniosłą rolę, a brawura, nieustraszoność i waleczność samca budzi respekt. Jego rola jest dużo mniejsza niż matki dlatego, że przez jakieś niepisane prawo, całkowicie niezmienne, młodzi są posłuszni matce. Jednak powracają do ojca za każdym razem.







