Text 106 of 213 from volume: międzyczas
| Author | |
| Genre | poetry |
| Form | poem / poetic tale |
| Date added | 2018-03-11 |
| Linguistic correctness | |
| Text quality | |
| Views | 1866 |

gdybym życie położył na stole,
jak rosół z kurczaka i pręgi,
to wtedy mógłbym popieprzyć
w kolorze spalonej cebulki
i maggi popryskać do woli.
mięso odgryźć do kości
i wyssać szpik z nogi,
a potem wbić w pręgę zęby
i chrzanem włókna przełożyć.
makaron wprowadzać z impetem
z siekaną drobno pietruszką
i pryskać po rzęsach oczkami
.smakując wciąż pomalutku.
a potem talerz wylizać na poler
i obiad pożegnać odbitką.
Ale niestety nie mogę,
bo zanim wstanę od stołu,
umrze kilkoro dzieci.
w kraju, w którym nawet bajka
potrafi umrzeć z głodu.






ratings: perfect / excellent
Stary dobry don Kichot, młody waleczny Janosik i np. taki James- James Bond - wszyscy skazani wyłącznie na real bajek "z mchu i paproci" - są poza wszelką Czasoprzestrzenią
umrze kilkoro dzieci w kraju,
w którym nawet bajka umiera z głodu.
/cytuję z pamięci, bo edytor zasłonił mi ostatnią strofę/
ratings: perfect / excellent
Robi się dużo straszniej, kiedy ten sam Marchołt raptem... ni stąd, ni zowąd, ni z gruszki dokonuje tak tygrysiego skoku... w takie rewiry?? o jakich jeszcze w przedostatniej strofie nawet nie śniłeś!!
To Boży Dar