Go to commentsFilip w konopiach
Text 60 of 64 from volume: różne
Author
Genrecommon life
Formprose
Date added2025-11-22
Linguistic correctness
Text quality
Views189

Ogary poszły w las. Wyczuły filipa węchem…


…i prawie dorwały szaraka, co się w zaroślach błąkał.


Ten, w ostatnim momencie, zrobił skok w bok, zmuszając swoje tylne łapy do gwałtownego przyspieszenia. Jak to zwierzak, nie wiedział, że ludzie nazywają je skokami. Ta wiedza nie była mu jednak potrzebna do przeżycia. Natomiast w ratunku bardzo pomagała skoczność i umięśnienie skoków, gdyż dodawały ucieczce prędkości i umożliwiały gwałtowne skręty.


Skoki uratowały go i tym razem. Wypadł z lasu i zdążył się schować w polu konopi, które rosły za polną ścieżynką.


Ogary, które już, już go dopadły, obeszły się smakiem. Konopie rosły zbyt gęsto i zbyt krzaczasto, aby psy mogły się wcisnąć w głąb i dorwać filipa. Położyły się więc przed polem konopi i odpoczywały, szybko dychając. Szarak też odpoczywał, bezpieczny w zaroślach.


…i na tym historyjka prawie się zakończyła. Prawie, gdyż zając dojrzał na ścieżynce piękną, dorodną marchewkę. Widocznie jakiemuś „ludziowi” wypadła z kosza lub spadła z wozu. Takiej okazji nie mógł przepuścić. „Jeszcze inne ją capnie”! Zapomniał o niebezpiecznym świecie i wyskoczył z konopi, chwytając swoimi przednimi siekaczami smakowite warzywko. Sekundę później poczuł za słuchami obce siekacze. To ogary czuwały…


...I tak, po latach, powstało powiedzenie o człowieku, który w rozmowie wyskakuje nagle z całkiem czymś innym, niż dyskutowano (takie „ni przypiął, ni przyłatał”):


„Wyskoczył jak filip z konopi”.

  Contents of volume
Comments (2)
ratings: linguistic correctness / text quality
avatar
już się nie myli
nam filip-zając,
z Filipen-homo,
nie przymierzając.
:)
avatar
Tak to jest fili.../Filipami...
można pisać filipikami?
Nie, to za ostro.
Chociaż Filip-homo
to chyba ma pstro ;) ;)
© 2010-2016 by Creative Media