Go to commentsW czas świątyń sztuki 2
Text 88 of 86 from volume: Facecje
Author
Genrepoetry
Formpoem / poetic tale
Date added2026-01-18
Linguistic correctness
- no ratings -
Text quality
- no ratings -
Views29

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie…

kiedy wreszcie dnia przybędzie?!

W styczniu mroźna Pani Zima…

jak do lata mam wytrzymać?!


Chyba pora na galerię,

w wielką sztukę się zagłębię.

Kulturalnie czas tam spędzę,

by doczekać wiosny prędzej.


Więc – malarstwo. Tam me kroki

mus skierować. Mróz niesrogi

w murach sztuki obrazowej.

Abstrakcyjnej? Użytkowej?


To mniej ważne. Dzieło mistrza

jest jak diament. Czysty kryształ.

Może jeszcze czymś zaskoczy,

bym rzekł: „Widok jest uroczy”?


Ledwiem spojrzał w mistrza dzieło…

Na krwi gorąc inne wzięło  

mnie od razu. „Piękne rysy!

Nawet ślepy by się zbliżył,


by je poczuć. Wybór trudny.

Żywe wybrać? Profil cudny

i ta miękkość, doskonała…”.

Na emocjach mych zagrała.


Mistrza dzieło się… spłoniło?

Obojętne też nie było.

Chociaż martwe – szepcze skrycie:

„Nie patrz na mnie. Patrz na życie!”.


(obraz: Edvard Munch `Krzyk`)

  Contents of volume
Comments (0)
ratings: linguistic correctness / text quality
no comments yet
© 2010-2016 by Creative Media