Go to commentsSiewnie
Text 77 of 77 from volume: Wiersze II
Author
Genrepoetry
Formblank verse
Date added2026-02-01
Linguistic correctness
- no ratings -
Text quality
- no ratings -
Views29

I. Ascotaraza


oficjalnie nie ma takiego słowa, więc ci je

krzyczę. prosto do ucha, ale z łagodnością.

ciepło chrzęszczą głoski.


a wszystko to razem spaja się w zaklęcie,

po wypowiedzeniu którego, w czarnym bezwymiarze,

odpala się Flormachina.


suche, gorące ziarenka lecą w rozparzoną ziemię

i w tajemnej krainie, choć nigdy tam nie byłaś,

stajesz się Depozytariuszką. nie ma to, oczwywiście,

żadnego związku z fizycznością. idee wnikają

aż pod spód. piszą się nowe prawa. cudowne

działanie maszynerii: zmieniam cię, za sprawą

para-włoskiego (para-angielskiego?) słowa, co nic

nie znaczy. w kogo?  sza, to musi pozostać ukryte.


w przeciwnym razie będzie groziło uschnięciem

(nie mylić z: uwiądem).



II. O kulcie jednostki i jego następstwach


pamiętasz, kochanie, jak dostałem chichotek

wyobrażając sobie, że naprawdę popełniam,

co chciałem popełnić, mało piękniusiej

nocy rzucam się w odmęty Bugu – i zostaję,

już po przemianie w trupa,

wyłowiony dopiero na Białorusi,


jak śmieszył mnie obraz sinawego ludka,

nad którym stoją drapiący się w głowy milicjanci,

potem – zimny chirurg. jak zastanawiają się, co to

za obtatuowany ancymon przypłynął z zagranicy.


wiem, trzeba mi oderwać oczy od świetlistej

szczelinki, w głębi której, niczym w peep-show,

wyświetlany jest materialik filmowy.

na którym jestem.


muszę nie odmieniać się przez przypadki,

ani tym bardziej osoby. zejść z postumentu,

potrzaskać go i zająć miejsce na nowym,

pozlepianym niedbale z gruzów,


gdzie będzie dało się stać jedynie na rękach

i to w godziny nieparzyste, nieparzyste dni,

pod warunkiem, że akurat wypadnie

mało kościelne święto.

  Contents of volume
Comments (0)
ratings: linguistic correctness / text quality
no comments yet
© 2010-2016 by Creative Media