Tekst 255 z 255 ze zbioru: A kiedy mi życie dopiecze
| Autor | |
| Gatunek | satyra / groteska |
| Forma | wiersz / poemat |
| Data dodania | 2014-04-04 |
| Poprawność językowa | |
| Poziom literacki | |
| Wyświetleń | 3518 |

PRZYSZŁOŚĆ
z codziennością raczej można się dogadać
przymknie oko na defekty i potknięcia
skredytuje drobne weksle i wydatki
jak teściowa co potrafi kupić zięcia
nie rozlicza z dokładnością buchaltera
nikt się przecież nie urodził doskonały
w każdym drzemie gdzieś ukryta Achillesa
druga strona w garniturku obolałym
za to przyszłość plącze plany i starania
ignoruje konwersację choć nie ryba
nie milczenie daje w skórę i po grzbiecie
lecz impresje że jest bardzo pamiętliwa
czego Jaś się nie nauczył tego Janko
nie potrafi na skrzypeczkach wyczarować
czym skorupka takie jajo z niego kogut
jaki język taki słownik więc i mowa








oceny: bezbłędne / znakomite
Mały umarł (jak mnie wtedy ta scena prześladowała, kiedy porozbijany Janko Muzykant leżał na swoim barłogu i dopytywał się matuli, czy dostanie w niebie skrzypki?). Zawsze płakałam :((( Piękny, mądry, chwytający za serce i przechwytujący wspomnienie z lektury szkolnej, wiersz.
oceny: bezbłędne / znakomite