Przejdź do komentarzyO Geni u medyka (202)
Tekst 57 z 75 ze zbioru: O pryszczatym Franku i pyzatej Geni
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formafraszka / limeryk
Data dodania2018-02-21
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń896

O Geni u medyka (202)


Pyzata Genia spod Kurzętnika

do rodzinnego poszła medyka.

Ten spojrzał na jej ciało,

a miała go niemało,

i zaczął badać zamek stanika.


  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Sporo tego ciałka mieć musiała,
skoro stanik zamkiem zasuwała:)
avatar
Jakiś badacz był z tego rodzinnego!
avatar
a lekarzem też była baba?stan jej choroby był wielki jak te cyce?
avatar
Wraca baba od lekarza do domu. Mąż pyta: no i jak tam? Chora, czy zdrowa? Oj, chora, bardzo chora - odpowiada żona. A na co? - pyta mąż. Patrz, cholera, zapomniałam - odpowiada połowica po chwili namysłu. No, to na co, ty, się będziesz leczyć, skoro zapomniałaś choroby? Zapierdalaj nazad do tego lekarza, niech ci przypomni.
No i idzie znowu ta kobieta z płytką pamięcią po przypomnienie, ale w drodze coś jej świta. Wreszcie ponownie u lekarza. O! Co się stało? Pani dziś była u mnie? - pyta zdziwiony lekarz. Bo, panie doktorze, zapomniałam choroby, co ją pan u mnie wynalazł. Chodzi mi po głowie: rudy lis, srebrny lis, ale nie jestem pewna, a mąż bardzo pyta! Proszę mi przypomnieć, panie doktorze!

Ani srebrny, ani rudy ten lis, droga pani. Po prostu syf-i-lis.
avatar
Legionie, świetny dowcip.
© 2010-2016 by Creative Media
×