Przejdź do komentarzyWiedźmy
Tekst 62 z 106 ze zbioru: Garb
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formafraszka / limeryk
Data dodania2018-03-23
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń509

Wyszły wiedźmy

I butami tupały

Nie będziemy

Z Downem rodziły

Zabijemy

A nie oddamy


  Spis treści zbioru
Komentarze (14)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Wybacz, że nie odniosę się do wartości literackiej. Nie nazywaj tych kobiet wiedźmami. Łatwo oceniać kobiety, które zwykle w sytuacji urodzenia dziecka z wadą genetyczną ryzykują własnym życiem przy porodzie, a potem najczęściej zostają same z problemem opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem. Znam dokładnie kilkanaście przypadków moich byłych uczniów lub mocno niepełnosprawnych dzieci znajomych i kilkorga dzieci z bliższej lub dalszej rodziny, gdzie z całą stanowczością mogę powiedzieć, że poza niewielką pomocą finansową, rodziny, a głownie matki pozostały z problemem same. Jeśli my Polacy, zresztą nie tylko my, dopuszczamy zabijanie innych osób w obronie Ojczyzny i uważamy to za przejaw miłości Ojczyzny, wbrew przykazaniu "Nie zabijaj" (które nie mówi: możesz zabić w obronie innych wartości), to daj spokój kobietom, mającym dylemat, czy urodzić mocno niepełnosprawne dziecko, może osierocić już posiadane dzieci, czy też poświęcić się dla dobra słusznej, twoim zdaniem, idei.
avatar
Co prawda nie w Warszawie, ale brałem udział w manifestacji wcale nie czuję się wiedźmą. Jestem natomiast przekonany, że zrobiłem coś dobrego.
Nie oceniam, gdyż moim zdaniem nie ma tu co oceniać.
avatar
Mowa tylko jest o niepełnosprawnym dziecku nie zaś o porodzie który może spowodować śmierć matki.
Proszę wobec tego wytłumaczyć :
Tak jak w wierszyku jest napisane mogą oddać urodzone dziecko i zbyć się praw. Jak to jest ? Wszak nie musi opiekować się nim.
Dla mnie jest to wybór między trudami życia a śmiercią dziecka.


-
avatar
Janko - w mojej ocenie uczestnictwo w marszach KOD-u lub w tym czarnym marszu nie jest przejawem czegoś dobrego lub szczytnego ale niewiedzy lub złej woli.
avatar
W czasach odleglejszych od drewnianego na każdym rozdrożu krzyża - symbolu męki człowieczej ("w każdym domu krzyż") - kobiety rodziły to, CO i KIEDY Bóg dał, bardzo często, jak dzisiaj (statystyki wskazują na WZROST tej ponurej liczby) rodziły grubo przed czasem i w godzinie porodu/poronienia bezapelacyjnie ginęły wraz z niepełnosprawnym dzieciątkiem, co sprawiało, że mężczyźni w tej sprawie nie mieli NIC DO GADANIA. Mogli co najwyżej pokiwać se głowami.

To jest wciąż dyskurs nie na temat. TEMAT ZAMIECIONY ZAŚ BRZMI: GDZIE JEST WOLNOŚĆ WSPÓŁCZESNEGO CZŁOWIEKA??

Bo w 3. Tysiącleciu po Chrystusie kobieta jest może?? już nareszcie?? człowiekiem??

WNIOSKÓW WNIOSEK DLA MIAST I WIOSEK: KOBIETY! DO URN!
avatar
Pytanie jest podstawowe - można oddać dziecko chore - dlaczego nie w ten sposób uczynić ?
avatar
KOMU ODDAĆ DZIECKO CHORE?? MAMY W POLSCE TYSIĄCE NIECHCIANYCH DZIECI ZDROWYCH!!!
avatar
Jak to komu - w szpitalu dziękuje , podpisuję do widzenia - i koniec . Tak jest po prostu. Państwo odbiera.
Ale wtedy dzieje się coś czego nie chcą niektóre kobiety. Zostawiam pytanie jako zadanie domowe :-)
avatar
Ponawiam pytanie: co zrobić z ROSNĄCYMI statystykami ZDROWYCH porzuconych dzieci?? W 2016 r. było tych ZDROWYCH dzieci tylko w rodzinach zastępczych prawie 53 tysiące.

Ktoś tutaj na publixo pracował w sierocińcu? Ja pracowałam. Może wypowiedzmy się na ten temat. Jak to jest w sierocińcu?? W takim z niepełnosprawnymi dziećmi zwłaszcza??
avatar
Rozarze, pozostańmy przy swoich zdaniach.
avatar
Emilio - przypuszczam jak może wyglądać sierociniec dla dzieci mocno chorych , słuchałem nawet relacji. Wiem też o dzieciach porzuconych jednak to zawsze lepsze będzie od śmierci.
Nawet nie wolno Ci tak myśleć że można zabić ze względu na warunki bytowe.
Pamiętać należy że wiele diagnoz o nieuleczalności okazało się błędnymi. A skala takich błędów została ujawniona w Anglii w latach 70-80. Tylko mały procent z abordowanych dzieci a wcześniej określony negatywnie okazał kaleki.
Teraz takich statystyk się nie prowadzi - to dopiero przeraża !!! Nie wolno wiedzieć.
Sama dyskusja jednak już jest wartością samą w sobie - czyni nas lepszymi. Jeszcze niedawno aborcja była czymś naturalnym a z Holandii przypłynął statek na którego pokładzie można było dokonywać aborcji wszelakiej . Teraz aborcja jest jednak postrzegana jako zło nawet przez gorliwe feministki.
Janko.- nic z tego - mój system wartości nakazuje mi odpowiedzialność za bliźnich choćby tylko w sprawach doktrynalnych ale jednak . Mam obowiązek chronić słabszych itp.
avatar
Rozar, zdaje się, że jesteś zdrowym i atrakcyjnym fizycznie człowiekiem. Jesteś twardym, mającym mocny kręgosłup człowiekiem. Piszesz, że masz obowiązek chronić słabszych.

Człowiek jest jednostką społeczną. Do pełni szczęścia potrzebuje innych ludzi, ich akceptacji, zrozumienia, miłości. Chyba, że jest pustelnikiem. Ale w końcu ilu z nas ma pustelniczą naturę? Ona się wręcz ociera o dysfunkcję.

Zdaje się, że nie masz pojęcia jak bardzo cierpią ludzie, którzy dzierżawią niedoskonałe ciała. Jak wyją ich dusze. Zdaje się, że nigdy nie słyszałeś skowytu odrzuconych, których ciała, Bóg napiętnował niedoskonałością. Myślisz, że tylko Bóg ich słyszy? To rozdzierające pytanie: Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?

Chcesz to poczuć? Adoptuj dziecko z porażeniem mózgowym, to będziesz czuł ten ból każdego dnia. Daj się połamać i stań do walki z rozpaczą.

Posłuchaj Korwina Mikkego. On mówi, że kalecy powinni siedzieć w domach, bo jego zdaniem: "ludzie sprawni, patrząc na kalekich, też w końcu zaczną utykać. - Kto z kim przestaje, takim się staje".

Słowa kroją lepiej, niż nóż.

Im więcej cierpienia, tym mniej sensu. Każdy to czuje. Każdy. Ty też. Nie uciekniesz od tej myśli, Rozar.
avatar
Wbrew pozorom, ja bym ten zgniły kompromis jednak pozostawiła, ponieważ wszystko jest kwestią sumienia. Kobieta, która chce mieć dziecko, to skłonna się posunąć nawet do kradzieży; ta, która nie chce mieć i tak swoje zrobi, bo mieszkanie na przykład za małe.
Jestem przeciwniczką aborcji, ale jestem też ogromnie przewrażliwiona na rozpacz kogoś, kto widzi otwierającą się pod stopami otchłań, gdy w oczy zagląda widmo...
Tak, widmo, bo dopóki zdesperowana matka będzie się tym biedactwem opiekować, jeszcze nic mu nie grozi. Ale później, co? Właśnie co???
avatar
Wszystkim Przedmówcom moim wielki szacunek i pokłon do ziemi za słowa głębokiego zrozumienia i wielkiej troski o dolę Matki dziecka skrajnie niepełnosprawnego (bo ojcowie statystycznie najczęściej "pękają", więc już dozgonnie jedynym rodzicem pozostaje w zasadzie tylko właśnie Ona) - i przy Niej pochylmy się nad Jej cierpieniem.

Nikt z nas nie nawołuje do zabijania kogokolwiek - maluśkiego bezradnego dzieciaczka tym bardziej. Dzieciaczek ten - dzięki Matczynym i medycznym zabiegom - rośnie i - oczywiście - cierpi, bo jego przeznaczeniem jest wyłącznie cierpienie.

CO MOŻEMY MY, ŚWIATLI EUROPEJCZYCY 21. WIEKU I 3. TYSIĄCLECIA, W TEJ SPRAWIE ZROBIĆ poza gadki owijki szmatką i piany biciem oraz wzajemnymi obelgami?? Bo to przecież robimy: męka problemu i niemożność PO BOŻEMU rozwiązania tego w skali narodu POTĘŻNEGO I SKOKOWO ROSNĄCEGO zjawiska sprawia, że miotamy się od jednej martwej ściany do drugiej - a rezultat żaden, choćbyśmy sobie głowy w proch rozbili.

Jednak... możemy wiele - i nawet jeszcze dużo więcej. Możemy np. ustanowić takie prawo, które BEZWZGLĘDNIE włączy w opiekę nad Matką i Jej maleństwem szereg specjalnie do tego tylko celu powołanych służb i instytucji tak, by Ją w tym istnym piekle wielokrotnie w ciągu doby wyręczać?? Możemy jako społeczeństwo uzbrojone po zęby w nowoczesną technologię medyczną tę jej /medycyny/ nowoczesność pchnąć na dużo szersze tory i, zamiast finansować zbrojenia, jak w Kostaryce wielką kasę przeznaczać na szczytny cel, jakim jest SKUTECZNE WYPROWADZANIE INWALIDY Z JEGO NIEWYDOLNEJ NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI! Milion tęgich umysłów w naszym narodzie WIELE MOŻE. Matki-Polki przez tysiąclecia udowodniły, że są wspaniałymi matkami. Rzekłem. Howgh!
© 2010-2016 by Creative Media
×