Przejdź do komentarzyMy z Jamestown Bicz
Tekst 7 z 13 ze zbioru: Wiersze Laury Kurek
Autor
Gatunekpoezja
Formautwór dramatyczny
Data dodania2019-10-22
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń49


Na tej oto obczyźnie gryzę wdowi chleb.

Niebo, ptak, czereśnie- leżę na wznak,

oko moje formatuje krajobraz w trzęsawiskach.

Wieś moja bliska, i lody z zielonej budki

smaki dzieciństwa, jak Litwa co nie zginie.


Likierek podpijany u wujostwa i rózgi.

Wcirusy ileż tego było, za ucho tarmosili, bili.

Płytkie sadzawki i komary, noce i dnie, nenufary.

Kościółek biały, pierwsze wino, ułański śpiew.

Baby w głupich czapkach nieprzystojne i ja.


Cały na niebiesko w mundurze i berecie krzywym,

za plecami śmierć, mogiła ciemna nad oceany.

Nie zdążę na ojczyźniany piaszczysty brzeg,

żal żem ruszył po dolary, iżem szczezł niepochowany.




  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×