Przejdź do komentarzyKonstantin Simonow - Przypadek Połynina /46
Tekst 255 z 255 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2020-02-24
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń86

Gdy otworzył drzwi do salonu i ujrzał pułkownika-pilota, który siedział za stołem z Wasilijem Wasiliewiczem i Witieńką, pił z nimi herbatę i się do nich uśmiechał, chciał zrobić coś takiego, żeby ten lotnik zrozumiał, iż nie są to ludzie, jakich przed nim udają. A kiedy stary Bałakiriew, objąwszy go, zaczął mówić o tym, jak zginął jego ojciec, i że w każdej rodzinie zawsze jest swoja tragedia, chłopiec zlodowaciał od wstrętu do tego łaskawego głosu, i tej na jego ramieniu leżącej pieszczotliwej dłoni.


*Jaka tragedia? - instynktownie z przekonaniem człowieka dorosłego, który wiele już przeżył, pomyślał Wołodieńka. - Co to dla was za tragedia? Nic was to nie obchodzi! Zabili mi ojca, a dla was to nic takiego. Po co tak kłamiecie!*


Nieledwie na głos wykrzyczał te słowa, ale powstrzymał się, powiedziawszy zamiast tego: *Czy ja mogę odejść?* - i, nie czekając odpowiedzi, wyszedł.


- Na jego oczach zginął mu ojciec, - powiedział Wasilij Wasiliewicz, odprowadzając chłopca wzrokiem, - Wciąż to przeżywa...


Po dziesięciu minutach, schodząc po zaciemnionych schodach z 4. piętra, Połynin posłyszał za sobą tupot czyichś śpiesznych kroków; ktoś go dogonił i z rozpędu potrącił w bok.


- Towarzyszu pułkowniku, to ja, pan mnie przed chwilą widział w mieszkaniu na górze, - powiedział chłopięcy podenerwowany głos. - Czy mogę o coś pana zapytać?

- Ano, wal, o co chodzi, - odparł lotnik, sądząc, że pytanie zapewne dotyczyć będzie tego co zawsze: czy jako nastolatek nie mógłby zostać przyjęty do lotnictwa?

- Chciałem was zapytać, co mam robić? Ja u nich nie chcę być, a nikogo oprócz tej rodziny nie mam, - powiedział Wołodia.

- A dlaczego nie chcesz?

- Nie chcę, - nie odpowiadając na pytanie, powtórzył chłopiec. Coś go powstrzymało od odpowiedzi. Może to, że mimo wszystko przez cały miesiąc z kawałem jednak jadł ich syty chleb. - Zostawmy to. Ja chciałbym pójść do roboty.

- No, i prawidłowo! Ale dlaczego mnie o to pytasz?

- Może gdzieś u was na lotnisku jest jakaś praca, śnieg oczyszczać czy jeszcze coś innego...

- Wątpię! Od tego mamy żołnierzy, - odrzekł Połynin, pomyślawszy w duchu, że chłopaczek jest wcale niegłupi - i nie prosi, by go przyjęto jako pilota.- A na co ci śnieg zamiatać? Lepiej idź może do zarządu najbliższego komsomołu*) i tam się poradź. Jesteś komsomolcem?

- Nie. Nie przyjęli mnie tamtej wiosny: na semestr dostałem dwóję z geometrii.


Połynin uśmiechnął się w ciemnościach: *dwója z geometrii* zabrzmiało jak za dawnych dobrych czasów z przedwojnia.


- Tak czy owak idź tam. Na pewno ci podpowiedzą, co możesz zrobić.

- Pytałem jednego takiego z kolejki, jak stałem po mleko, - powiedział Wołodia, - i mówił, że u nich na produkcji biorą ludzi już od 14 lat, z internatem, jako uczniów, ale oni tam jednocześnie pracują też w obronie miasta tak samo jak dorośli.

- No, cóż, - z pochwałą w głosie odezwał się pułkownik. - Sam też jako 14-latek poszedłem do fabryki. Tylko że wtedy cały nasz dzień roboczy to były tylko 4 godziny. Nie wiem, jak to jest teraz, kiedy mamy wojnę. Watpię, żeby było tak samo.


Zeszli na parter i zatrzymali się.


..........................................


*) kom/so/moł - Kommunisticieskij Sowiet Mołodzioży, odpowiednik naszego za PRL harcerstwa dla nastolatków

-

  Spis treści zbioru
Komentarze (6)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
W Związku Radzieckim Komsomoł, a u nas harcerstwo i ZMS.
Zrzeszona młodzież podlegała indoktrynacji.Dziś w Rosji spadkobiercą Komsomołu jest m.in. Jedna Rosja.
Pozdrowienia.
avatar
To niczym nieskażone dzieci WIDZĄ, kim naprawdę jesteś jako człowiek.

Traktujemy je, jakby były od nas głupsze, i nie zważamy wcale na to, że DZIECKO WIDZI, SŁYSZY I WIELE ROZUMIE.

Wołodia w tej powieści jest lustrem
avatar
Co do komsomołu w ZSRR

- dobrze jest pamiętać, że pierwsze organizacje, zrzeszające dzieci i młodzież - od czasów twórców skautingu, Badena-Powella w Anglii i Thompsona Setona w USA - to przełom XIX/XX stuleci;

- polskie harcerstwo i sowiecki ruch pionierski i komsomolski bezpośrednio wzorowały się na zdobyczach i doświadczeniach skautingu w Wielkiej Brytanii i Ameryce.

Twórcami pierwszych zastępów, drużyn i struktur organizacyjnych ZHP w Polsce byli Andrzej Małkowski (1888-1919) wraz z żoną Olgą.

Wybitnymi przedwojennymi harcmistrzami byli m.in. gen Józef Haller, gen. Marian Załuski, w czasie wojny Aleksander Kamiński "Kamyk", Tadeusz Zawadzki "Zośka".

Nie ma wychowania bez indoktrynacji. To synonimy. Dzieci i młodzież są szkolone i kształcone dla potrzeb społeczeństwa, w jakim żyją. Nie inaczej jest dzisiaj
avatar
Dziękuję za poszerzenie wiedzy. Indokrynacja była i jest, ale nie wszyscy są jej podatni.Nie wszyscy byli członkami partii i nie wszyscy byli członkami solidarności.
avatar
Harcerstwo nie było indoktrynacją .
Komunizm wszystko wypaczał - nie ma z nim porownania .
avatar
Każdy czyta PRZEZ SITKO własnych przekonań i własnego oświecenia. Niektórzy widzą CAŁOŚĆ tekstu (a nawet to, co między wierszami), inni dorabiają mu byty dodatkowe, jeszcze inni nic z tego "nie kupują", bo wolą bajki albo harlequiny - lektury łatwe, proste i przyjemne.

Przecież nie o harcerstwie czy komsomole mowa w tej powieści. To rzecz o nas - ludziach czasów wojny: o tobie, o nim, o niej, o nas i o nich ta historia i skryte w niej pytanie:

z którą z tych postaci jakoś się identyfikujesz? która z nich jest ci najbliższa? co byś zrobił na ich miejscu?

Skupmy się na tej wizji, bo inaczej lepiej tego jednak może... wcale nie czytać? O komsomole czy harcerstwie sam się sporo dowiesz choćby z Wikipedii
© 2010-2016 by Creative Media
×