Przejdź do komentarzyZa wielu gotowych na strach
Tekst 66 z 54 ze zbioru: Zrzędzian
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2020-02-24
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń94

Znana to rzecz, że oszustwo powtarzane wielokrotnie, przeradza się w prawdę. Lecz, jak doskonale wiemy, jest to prawda głoszona przez Radio Erewań: niezupełna i rozmydlona. Jest raczej prawdą drugiej świeżości, jakby rzekł Szatan z Mistrza i Małgorzaty Bułhakowa. A mówiąc językiem Gomułki: ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra.

Nachalne wciskanie lipy zatyka mózg, broni przed rozsądkiem, sprawia, że przewód łączący czaszkę z analitycznym pomyślunkiem zaczyna nam buksować  na wybojach logiki i tak odgrodzeni od zdroworozsądkowych sądów poddajemy się propagandowemu tsunami. Ulegamy, wiemy swoje, wierzymy w ciemno, awansem, bez zastrzeżeń, na wyrost, w byle co i nie mając żadnych obiekcji.

*

Zacietrzewienie, kłamstwa, rany zadawane na oślep, bez opamiętania i zastanowienia, są to charakterystyczne cechy dzisiejszych wypowiedzi. Przyznać trzeba, że przytoczone objawy językowego zdziczenia występują po obu stronach polskiego kabaretu politycznego; niezależnie, skąd te słowa pochodzą, od władz, czy opozycji, są pozbawione kultury, etycznych hamulców i budzą niesmak.

Niewspółmiernie emocjonalne, nafaszerowane złą wolą, głównie stronnicze i złośliwe, rzutują na polityczną sytuację kraju.

Także na życie rodzinne nasiąkłe wrogością. Możemy więc zaobserwować tępe szczucie jednej części narodu na drugą.

*

Bezustanne jątrzenie przynosi już efekty. Już jest tak nagminne, że za niewiele lat przestaniemy toczyć boje o prawdę i damy sobie spokój; powoli zaczynamy skłaniać się w stronę defetyzmu. Wierzyć, iż bez knucia, miotania podejrzeniami i szkalowania czystych, nie potrafimy istnieć; przestajemy tracić z oczu nadrzędny cel.  A choć są to jątrzenia subiektywne i sprzeczne z faktami, to przyznać trzeba, że zamiast zniknąć z pola naszego zainteresowania, staną się wkrótce coraz powszechniejsze. I taka niewesoła perspektywa rysuje się coraz wyraźniej.

*

Kiedyś wielomilionowy zryw naszego społeczeństwa zaowocował obaleniem ustroju Dzisiaj dokonanie takiego wyczynu wydaje się niemożliwością: wtedy było na za wielu gotowych na strach.

Teraz większości z nas nie chce się buntować. Jest nieczuła na niszczenie kraju i nie reaguje na wydarzenia, które jej nie dotyczą. Woli pochwalać cudze protesty, niż protestować razem z odważnymi.  Większość z nas woli prywatnie narzekać na skorumpowane i znepotyzowane realia teraźniejszego ustroju. Czyni to jednak w zaciszu czterech ścian. Z ustami przytulonymi do podłogi. Najchętniej w piwnicy, w popiskującej obecności szczurów.

Wniosek1

Wolimy uchylać się  od oficjalnego sprzeciwu w nadziei, że obecna władza opamięta się bez naszego udziału, spuści z tonu i nie pozwoli na selektywne ubezwłasnowolnienie całego narodu.

Wniosek 2

Pozwalamy sobie uwierzyć w nieuchronność zwycięstwa zżerającego nas demona obskurantyzmu.




  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Tekst ciekawy.
Zapewne mam inne poglądy od autora to argumentacja nasza jest zdumiewająco podobna.

By zrozumieć współczesny upadek w relacjach należy sięgnąć do początku . A zaczęło się pół roku przed Smoleńskiem . Wówczas to honorowy PiS nie znał jeszcze współczesnych , skutecznych metod walki i przegrał .
Teraz zna . A tan kto z nich zrezygnuje ten przegra - proste ?!

Proponuję jednak sięgnąć do genezy i przypomnieć początki czarnego PR-u .
A kto to był Palikot - jaka była jego rola , dlaczego błazen miał czas w głównych wiadomościach ?
Skąd się wzięły przezwiska , mohery lub kartofel ?

Itp.
Tekst jednak doceniam i w większości się zgadzam .
avatar
Świetna diagnoza. I uwaga do wniosku nr 1. Bezczynność i ślepa wiara w dobre intencje władzy do niczego dobrego nie doprowadzi.
avatar
Nastroje przygnębienia, apatii i bierności nie biorą się z sufitu - COŚ JE GENERUJE, i na pewno nie jest to jakiś nasz narodowy feler. To, jak się czujesz, zależy od tego, w jak radosnym świecie żyjesz. Ludzie - to nie suporeks; ich reakcje to rezonans.

Zadziwia niehalo między tym, co ci serwują na ekranach, a tym - co gołym okiem "czytasz" i widzisz dookoła u siebie.

NIE MA SIĘ Z CZEGO CIESZYĆ, PRAWDA?

PRAWDA??

CZY JEDNAK MOŻE... FAŁSZ??
avatar
No, i W JAKICH CZASACH ŻYJEMY, skoro za wielu /spośród nas/ gotowych na strach (patrz tytuł) - jest tak niewielu?? /i zamiast coś robić, milczymy i nie robimy nic/

Esej wszak mówi o mieszkańcach współczesnej Polski - unijnej i od 30 lat całkiem niepodległej.

Czy może o czymś... całkiem innym (?)
© 2010-2016 by Creative Media
×