Przejdź do komentarzySzwajcaria / 3
Tekst 16 z 26 ze zbioru: Zapisane w pamiętniku
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaproza
Data dodania2020-02-27
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń78

Zyrych, to piękne  miasto - synonim porządku i luksusu. Jest stolicą finansowej finansjery, która w banku przechowuje pieniądze najbogatszych ludzi. Chodząc po ulicach uderza piękna architektura wysokich kamienic, hoteli, monumentalnych pałaców i zamków położonych na wzgórzach. Na starówce gotyckie kamienice, kafejki, a liczne fontanny są znakiem rozpoznawczym miasta.

Pobyt w Szwajcarii był niezapomnianym doświadczeniem i obfitował w różne doświadczenia, nie tylko natury estetycznej. Zwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc, których nie sposób wszystkie wymienić.


Witraże M. Chagalla.

Witraże znajdowały się w kościele nad rzeką Limmat, zbudowanym w XIII w.  M.Chagall był francuskim malarzem z pochodzenia żydowsko - rosyjskiego. Witraże są arcydziełem na miarę światową. Znajdowały się w centralnej części kościoła, tuż za ołtarzem w prezbiterium. Na wysokości 10 m. było 5 okien, każde w innej gamie kolorystycznej. W centralnym miejscu na zielonym tle była tematyka związana z Chrystusem, zaś pozostałe poświęcone prorokom i wydarzeniom związanymi z Biblią.

Dzień był słoneczny i przez witraże przebijały się promienie słoneczne, co stwarzało bajkowy kimat, raczej w surowym wnętrzu tej budowli sakralnej. Robiłyśmy zdjęcia, a następnie odpoczywałyśmy nad rzeką podziwiając bajkowe widoki.

Zurych - ZOO

Do ogrodu zoologicznego dojechaliśmy tramwajem. Uwagę moją zwróciły wysuwające się schodki tramwajowe, po których nie podnosząc nogi można było swobodnie wejść. Ogród rozciągał się na ogromnej przestrzeni . Cały dzień, to zbyt mało czasu, by obejrzeć wszystko. Za wejście płaciło się 20 franków, lecz my nie płaciłyśmy. Kto był utrudzony  pieszą wędrówką mógł przemieszczać się po terenie kolorową kolejką. W ogrodzie wiele gatunków, zwierząt, ptaków itd. Niektóre widziałam po raz pierwszy. Ogromny wybieg dla słoni ( można je było dotykać) z kąpieliskiem, co stwarzało doskonałe warunki do ich życia. Na terenie wiele ciekawych gatunków roślin, w tym egzotycznych. Po raz pierwszy widziałam magnoliowe drzewa obsypane białymi i różowymi kwiatami. Dla osób starszych i niepełnosprawnych było wiele ciekawych rozwiązań architektonicznych, które ułatwiały poruszanie się.

Na miejscu był lunch i każdy mógł wybierać na co miał ochotę i bez ograniczeń. Dania podawane były na gorących, sterylnych tacach. Posiłek spożywaliśmy w pięknym otoczeniu, aż zapierało dech w piersiach. Dzień był przyznam męczący, ale bardzo ciekawy  wrażeń estetycznych i poznawczych nie zapomnę.


Spotkanie z Polonią.

Polonia w Szwajcari jest bardzo rozdrobnina. Polacy do tego pięknego kraju trafiali od dawien dawna w różnych okresach czasu. My poznałyśmy tylko trzy osoby. Dystyngowanego pana z siostrą, która przybyla do niego z Francji. Poznałyśmy też młodą kobietę, która studiowała w Szwajcarii i poślubiła Szwajcara. Ten Pan i Jego siostra, to uciekinierzy z Polski podczas okupacji niemieckiej. Ich rodziców zamordowali Niemcy. Towarzyszyli nam na wielu eskapadach ( zdjęcie w 2 części- Raperswill). Na palcu Jego widoczny był sygnet z herbem rodowym, co oznaczało, że ich pochodzenie było szlacheckie. Nadmienił, że wiele pamiątek rodowych zostało w Warszawie w muzeum. Bardzo żałowałam, że nie spytałam o nazwisko. Nie wiem, jak mogłam takie ważne informacje pominąć. Nasz `chlebodawca ` był bardzo hojny. Zabierał nas często do kawiarni i raz do pizerii. W pizerii obdarowano każdą w kombinezon narciarski. Był piękny, ale nigdy mi się nie przydał. Na nartach nie potrafiłam jeździć, a priorytetem była praca zawodowa i wychowanie dzieci. Wspomniany szlachcic doskonale orientował się jaka jest sytuacja w Polsce i dopytwał, jak sobie radzimy z kryzysem gospodarczym w  kraju. Zarówno On, jak i siostra mówili czystą polszczyzną i mogliśmy na wiele tematów rozmawiać.

U wspomnianej młodej Polki byłyśmy w domu. Mieszkała wraz z mężem i byli bezdzietni. Mieszkanie obszerne i nowocześnie urządzone. Dominowała biel i czerń i wyglądało, to bardzo elegancko. Pokazywała nam zdjęcia z dzieciństwa w otoczeniu licznej rodziny. Opowiadała o wypadach z mężem w Alpy i dopytywała, co już zobaczyłyśmy w Szwajcarii. Po dwóch godzinach wypożyczonym mikrobusem wróciłyśmy do hotelu. Prysznic za 1 franka i rozmowy do późnych godzin nocnych.

Dalszy ciąg, a minowicie wizyta u pisarki  literatury dziecięcej i  funkcjonowanie szkolnictwa w Szwajcarii.


  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Ciekawa relacja jeszcze z czasów głębokiego PRL, co w niczym nie umniejsza jej wartości poznawczych.

Świat - nawet zza Żelaznej Kurtyny - nigdy nie był - I NIGDY NIE BĘDZIE - całkiem hermetyczny. Mieliśmy konsulaty, ambasady; artyści scen, polskie zespoły pieśni i tańca występowali na deskach i w Sydney, i w Carnegie Hall, i w Hawanie; Krzysztof Komeda, Andy Warhol, Zdzisław Beksiński, Agnieszka Holland czy Janusz Głowacki robili kariery za Atlantykiem etc., etc.


Co ciekawe - wracając do tematu wspomnień - Szwajcaria nadal NIE NALEŻY do Unii. Do ONZ wstąpiła dopiero w 2002 r.

I nie dziwota. Szwajcarzy są mało otwarci (jest ich 8,5 miliona). Dzisiaj to społeczeństwo z przewagą starych ludzi.

Głową państwa jest prezydent-kobieta, Simonetta Sommaruga
© 2010-2016 by Creative Media
×