Przejdź do komentarzyMaciek Wijas
Tekst 14 z 14 ze zbioru: Nie nieprawda
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2020-03-19
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń47

MACIEK WIJAS

Ostatni raz spotkałem go dwa, może trzy tygodnie przed jego śmiercią. Kręte były moje życiowe ścieżki, ale to dzięki temu go spotkałem. Takich przypraw do życia nie da się kupić za żadne pieniądze, trzeba je samemu znaleźć. Maciek to prosty, uczciwy robotnik. Jak ja. Ale kiedy zmarł – nigdy bym się o tym nie dowiedział, gdyby nie weekendowy numer „Echa Dnia” przed 1 listopada, w którym na szarym pasku na brzegu stron opublikowano biogramy znanych ludzi z Kielc i okolic, którzy zmarli w minionym roku. I tam o nim była notka. Maciek Wijas zmarł. Tu rdzennie polskie słowa cisną mi się na usta.

W czasie tej ostatniej rozmowy  zapytałem go o „Bronka”, czyli Krzyśka Mielniczuka. Znacie się? A skąd ty go znasz? Odpowiedziałem: punk rock. Maciek kojarzył mnie z oporu przeciw komunie. Tym żył, ten system go skrzywił, ustygmatyzował. Ja rozglądałem się wtedy wokoło, on widział wrednego wroga, którego trzeba zwalczyć.

Spotkaliśmy się w czasie kieleckiej parady równości. On protestował przeciw, ja obserwowałem. Gdy gadaliśmy ostatni raz, wspomniałem – to zresztą nasza wspólna była refleksja – że tam ze środowisk LGBTiM mało ludzi szło. Ale Monika szła. Spytał, skąd wiem, skąd ją znam? Bywam na ich koncertach. Muzyka? On muzyki nie słuchał i tych tematów nie ogarniał.

Maciek pamiętał, znał fakty, wiedział dużo o ludziach. Na spotkaniu, wykładzie o opozycji antykomunistycznej, prof., Śmietanka Kruszelnicki z kieleckiego IPN –u kilkakrotnie powtórzył frazę: gdyby Maciek Wijas chciał powiedzieć.. Ale IPN wystawił się do niego z dupą i Maciek nie chciał z nimi gadać. Protestował przeciw takiemu traktowaniu w Kielcach, protestował i w Krakowie. Mówić do dupy?

Byli ludzie zesrani przed komuną. Maciek miał zasady, ale się nie bał. Spotkał nas w 88 roku znany krakowski anarchista, Marek Kurzyniec. Piliśmy wina proste i ganialiśmy koty przed kamienicą, w której mieszkał, gdy powiedział, że przecież w Kielcach mieszka taki ostry, konkretny antykomunistyczny typ – zróbcie coś razem. I dał adres. Pojechaliśmy. My, obce twarze, on nas wpuszcza do pokoju, a w nim stół, z którego ta nielegalna bibuła się zsypuje. Zero strachu. I ta jego uczciwość: chcecie walczyć z komuną? Ale ci moi koledzy wykorzystają was do najbrudniejszej roboty… Zróbcie coś po swojemu….

No i potem głosowałem w 1989 roku na jego koleżankę, Natalię Gawlik, bo ta pani pilnowała nas w czasie demonstracji, w razie gdyby chcieli nas zwijać. Maciek opowiadał mi takie historie – szef PPR prosi o to, by darować karę śmierci gościowi z NSZ, bo to uczciwy człowiek. Świat nie jest zbudowany z przynależności, ale z relacji międzyludzkich. Z uczciwości albo nie.

Raz piłem z Maćkiem kawę. Papierosów nie palił ( o trawie to nie wiem, czy słyszał), a smaku alkoholu chyba nie znał. Takie relacje między dorosłymi facetami? Całkowicie różne światy…

Potraficie tak uczciwie przeżyć swoje życie, by myślano o was tylko dobrze? Jak o Maćku Wijasie?  Ja go znałem- wiecie co to dla mnie znaczy?


  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
...Bo to prawda tamtych czasów. Bardzo ciekawy esej. Kto te czasy przeżył, wie o czym mowa.
© 2010-2016 by Creative Media
×