Przejdź do komentarzyPoczątek 1
Tekst 2 z 2 ze zbioru: Nowe
Autor
Gatunekhorror / thriller
Formaproza
Data dodania2020-10-17
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń45

1.

-Idziesz dzisiaj do pracy? -zapytała nalewając kawy do kubka. -Idę a co? -odpowiedział, nie odwracając wzroku od książki, którą czytał -Nic, tylko tak pytam. Wrócisz o tej co zawsze? -Tak. - krótko zakończył, wiedząc do czego tak naprawdę prowadzi ta rozmowa. Zdawała sobie sprawę, że jego żona czuje się osamotniona i to nie tylko z powodu jego pracoholizmu, ale też zmiany otoczenia i przyjazdu do obcego państwa. Nie rozumiał jednak jej apodyktycznego przestrachu przed obcą kulturą. Nie chciała wychodzić do ludzi i w jakikolwiek sposób się asymilować, co dla niego było po prostu niepojęte a nawet dziwne. -Dobra, ja się zbieram. - Zaczął, wstając od stołu- Będę o tej samej porze. -kontynuował podchodząc do stojącej przy blacie Kingi- Wiem, jak się czujesz, ale nie martw się na zapas. Wszystko będzie dobrze, na pewno niedługo znajdziesz sobie jakieś zajęcie i wszystko się ułoży- odwrócił ją do siebie i pocałował w czubek głowy. Uwielbiał to, że była od niego dużo niższa. -wiem, wiem- odpowiedziała bez przekonania. - na pewno będzie dobrze. Idź do pracy, bo się spóźnisz i załóż proszę szalik. Dziś trochę wieje. - Przytuliła się jeszcze raz do jego pleców, gdy zakładał szalik. -Uważaj na siebie. Mam złe przeczucia. -Zawsze uważam Kochanie. Pa-Pociągnął za klamkę i jak najszybciej zamkną za sobą drzwi. Ona i jej wieczne przeczucia. Na początku ich małżeństwa i narzeczeństwa traktował to jako miły gest troski, ale teraz ogromnie irytujący zwyczaj. Nie lubił siebie za takie myśli, kochał Kingę, ale jej depresyjne nastroje były coraz bardziej denerwujące. Od jakiegoś czasu musiał sobie jednak przypominać jakie uczucia żywi do żony -Czy to już ten cały kryzys-pomyślał, naciskając przycisk windy. -Zapewniam jej wszystko, pieniądze, mieszkanie, dobre życie a ona tak jakby nie widziała mojego wysiłku jaki w to wszystko wkładam. Staram się naprawdę się staram, ale ile jeszcze mam żyć w tej stworzonej przez siebie iluzji? - wszedł do windy. Błogosławił blok, w którym mieszkali o takie rozwiązanie techniczne. Gdy myślał o codziennym chodzeniu po schodach robiło mu się niedobrze- Dobra koniec tych głupich wymyślanek.-Powiedział do siebie głośno- Praca, praca, praca-dodał i zastanowił się czy w windzie oprócz rejestracji obrazu jest też funkcja rejestracji dźwięku. Jeśli tak to koleś, który gada sam do siebie to z pewnością nie mała rozrywka dla osób oglądających te nagrania, a może wcale nikt ich nie oglądał. - Jaki ty jesteś głupi, wali ci się małżeństwo a rozmyślasz o windzie-powiedział znowu do swojego odbicia w lustrze i głupio się uśmiechną. Wszedł w zimny poranek. Niebo pokryte było szarymi chmurami i raczej zanosiło się na to, że zaraz zacznie padać. Podniósł kołnierze płaszcza i skulił głowę. Samochód był zaparkowany dość niedaleko, ale mimo wszystko trochę przemarznie zanim otworzy drzwi. Przyspieszył kroku. Lokalizacja mieszkania była wprost idealna, ale miejsca parkingowego niestety już nie. Coś za coś. Nie jest jeszcze taki bogaty, aby mieć swój prywatny parking praktycznie w centrum miasta, ale i tak był prawie całkowicie z siebie dumny. Dumny z tego co do tej pory osiągną. Przez te wszystkie lata nauki, liceum, studia, praktyki, staże, widział swój cel i choć wykształciła go Polska od zawsze chciał pracować w Londynie, no i jest tu, gdzie zawsze chciał być. Co prawda na razie nie jest jeszcze dyrektorem czy prezesem, ale po nitce do kłębka. Trzeba przyznać, że często napawał się tym co osiągną, porównując się ze swoimi znajomymi. Tak zawsze był lepszy. Jego narcystyczna natura nie była mile widziana w Polsce, ale w Londynie jak najbardziej. Był nastawiony na cel i wiedział, że go osiągnie. Wychodząc z za rogu widział już kontury swojego Audi. Od zawsze ta marka kojarzyła mu się z luksusem i stanowiła kolejny krok jego osobistego spełnienia. -Gdzie ja mam te kluczyki cholera- powiedział już trzeci raz do siebie. Po przeszukaniu kieszeni sięgną do aktówki, gdzie natrafił na kluczyki w pierwszej przegródce. Kinga zawsze chowała je w to samo miejsce i dbała o to, aby nigdy ich nie zapomniał. Otworzył drzwi i usadowił się wygodnie przed kierownicą. Jeszcze zanim odpalił silnik sięgną do schowka i wyjął z niego nieduży plik dokumentów. Szybko je przejrzał i dałby sobie rękę uciąć, że powinien tam znaleźć wydruk bilingu numeru telefonu Kingi. Przejrzał je jeszcze raz. -Kurde nie ma. -Westchnął i wrzucił dokumenty z powrotem do schowka-To i tak nie było istotne. Kinga co prawda żaliła się, że ktoś do niej wydzwania, ale pewnie to jakieś promocje albo coś w tym stylu. Jebać to. - pomyślał i przekręcił kluczyk w stacyjce napawając się przyjemnym bulgotem silnika ruszył szybko do pracy.

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Rozdział jest zwiastunem naprawdę dobrej, z tzw. pazurem prozy.

UWAGI TECHNICZNE

1. Czasowniki męskoosobowe dokonane czasu przeszłego w l. poj.

pociągnął
wciągnął
zamknął
sięgnął
poślizgnął się
wyciągnął
osiągnął
zapragnął
itp., itp.

w 3. osobie kończą się zawsze na -nął.

2. Konieczne spacje w zapisach z myślnikiem
© 2010-2016 by Creative Media
×