Przejdź do komentarzyfarmakologiczni politrucy
Tekst 23 z 51 ze zbioru: poważne historie
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2017-02-03
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń975

FARMAKOLOGICZNI POLITRUCY

Oglądałem ostatnio odcinek jednego z głupszych polskich seriali kryminalnych. Intryga będąca jego osią natchnęła mnie do napisania tego tekstu.

Oto mieszkający w pewnym schronisku bezdomni od pewnego czasu umierają w czasie wolnym od przebywania w tym przybytku. Mają przy sobie pieniądze i wartościowe ubrania, przedmioty. Policjanci ruszają tropem tego, co powoduje ten wzrost śmiertelności i zamożności zarazem. Seriale tego typu raczej nie kończą się fiaskiem śledczych, więc sprawcy zostają wykryci i schwytani. Okazuje się, że lekarz niby charytatywnie opiekujący się bezdomnymi ze schroniska, w rzeczywistości – za zgodą kierownika placówki – namawia tych biednych ludzi do udziału w eksperymencie w charakterze królików doświadczalnych badających nowy lek za pieniądze. Stąd śmierci i stąd też brały się wartościowe przedmioty znajdowane przy ofiarach.

Już się spotkałem z takim rozumowaniem. Jest ono spójne wewnętrznie, wszystko się klei i zazębia, z siebie wynika, ale spójne i rozsądne wnioskowanie, jednakowoż oparte na błędnych przesłankach, w rzeczywistości prowadzi na manowce.

Serialowy lek na wątrobę po testach miał trafić na rynek i wspomagać chorych. Ale czy miał posłużyć do leczenia bezdomnych? Wątpię. Grupa docelowa, do której miał być skierowany lek, była zupełnie inna, niż poddani testom. Inny styl życia – bo bezdomni nie są pod tym względem reprezentatywni  – inny sposób odżywiania. Ja wiem, że leków dostępnych dla biznesmenów i polityków, ewentualnie też zwyklejszych śmiertelników, których na nie stać, bo leczących ich dolegliwości, nie testuje się na grupie docelowej. Nowy, drogi lek testowany na bezdomnych – nie najlepiej odżywianych, prowadzących niezdrowy, ale inaczej, tryb życia. Drogi prowadzące do bezdomności to bieda, alkoholizm – a więc ograniczanie konsumpcji, a także higieny i  opieki lekarskiej. Nie wiem, czy jasno się wyrażam i czy nasuwająca mi się analogia w tym dobrze to oddaje – inaczej podchodzi się do naprawy dwu- i dwudziestoletniego samochodu. Bezdomny, nawet taki, który od jakiegoś czasu mieszka w schronisku, ma zupełnie inny organizm, inaczej funkcjonujący niż zmęczony życiem zamożny człowiek. Nawet jeśli ich wątroby są w podobnym stanie. Tu widzę błąd w rozumowaniu.

Podobnie, przypominam sobie, myśleli nazistowscy lekarze prowadzący swe mordercze eksperymenty na więźniach obozów koncentracyjnych. Badali i mogli w tych badaniach posunąć się tak daleko jak tylko im się ubździło. Sprawdzali, jak zachowa się organizm ludzki w skrajnych warunkach i jak ten organizm wspomagać w tych ekstremach. Potem po Europie ganiali ich Sowieci i Amerykanie, by zdobyć takich fachowców i wyniki ich badań. Ale u ich podstaw tkwiły błędne założenia. Nazistowska nauka, w tym i medycyna, miały służyć Aryjczykom, a badania prowadzone były na Żydach i innych „gorszych rasowo”, a więc posiadających inne organizmy. Więc niekompatybilnych dla grupy docelowej, w intencji której te badania były prowadzone. Tych błędnych założeń ustrzegli się Japończycy z jednostki 731 uznając swą wyższość , a zarazem  jednak dostrzegając w innych mimo gorszości jednak takie same procesy fizjologiczne. Choć mimo tych różnic w założeniach ich okrucieństwo wcale nie było mniejsze.

Politrucy chcieli dobrze, a wyszło jak wyszło. Medyczni politrucy tak kierunkują  badania nad nowymi lekami. Zawsze najłatwiej  znaleźć chętnych do badań  nowych specyfików wśród biednych i wykluczonych, a ich organizmy nie są w żaden sposób reprezentatywne.

Wiem – mnie się wydaje, że moje rozumowanie jest wewnętrznie spójne. Ale z boku może to wyglądać to całkiem kuriozalnie.

  Spis treści zbioru
Komentarze (6)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Nie "kuriozalnie" a racjonalnie :)
Wciągnął mnie ciekawie oraz przewrotnie napisany tekst. Przecinki sobie podarowałam ;-)

Serdecznie :)))
avatar
Nie eksperymentuje się na nikim.To jest przerażające,jak ganianie za kimś z pistoletem.
Eksperymenty przeprowadza się tylko w oparciu i rzeelną wiedzę-wynajduje się lek,na podstawie badań i się go wypróbowuje,TYLKO w celach zdrowotnych.Nie ODWROTNIE.
avatar
DO EKSPERYMENTU POBIERA SIE WYCINEK,NA KTORYM MOZNA ROBIC WSZYSTKO.
avatar
Logiczny, konsekwentny i bardzo fachowy wywód. A przecinków brakuje jedynie przed: jak tylko, uznając.
avatar
W latach 50/60.tych ub. stulecia w którymś z ośrodków naukowych USA (nie pamiętam, w którym) przeprowadzano bardzo rzetelne (jak to w TEJ Ameryce) badania nad kondycją fizyczną nastoletnich mieszkańców slumsów w Bombaju oraz - równolegle - w takiej samej grupie wiekowej Amerykanów. Zgadnijcie, Państwo, jakie były wnioski z tych analiz...
avatar
Wnioski były - już wtedy - szokujące: w odróżnieniu od amerykańskich nastolatków, ich rówieśnicy, mieszkańcy hinduskich slumsów byli w dużo lepszej kondycji psycho-fizycznej, nie byli niedożywieni, nie cierpieli ni na nadwagę, ni na bulimię czy anoreksję, ni na próchnicę
© 2010-2016 by Creative Media
×